Zemsta Orbána czy plan ratunkowy dla Europy?

„Więcej szacunku dla Węgrów” – tymi słowami zareagował w poniedziałek rzecznik rządu András Giró-Szász na ostatnią wypowiedź wicekanclerza Niemiec Sigmara Gabriela (SPD) na temat wyniku wyborów do PE, które wygrała Europejska Partia Ludowa. Socjaldemokraci znaleźli się na drugim miejscu. Sigmar Gabriel powiedział, że nie można dopuścić by o przyszłości Europy decydowały takie partie jak Forza Italia Silvio Berlusconiego czy Fidesz Viktora Orbána. Wg. niego w Europejskiej Partii Ludowej (do której należy Fidesz) nie powinno być miejsca dla populistów i skrajności i choć nie ma wpływu na decyzje podejmowane przez konserwatystów, uważałby za słuszne wykluczenie ww. ugrupowań z szeregów Partii Ludowej. Rzecznik węgierskiego rządu rozumiejąc rozczarowanie niemieckich socjalistów wynikami wyborów, stwierdził, że nie uprawnia ich ono do tego rodzaju wystąpień. Zsolt Semjén szef KDNP (chadecy, koalicjant Fideszu) za konieczne uważa zdecydowane sprzeciwienie się wystąpieniu Gabriela. Niemieccy socjaliści nie powinni mieszać się w sprawy Węgier czy decydować o tym kto może należeć do Europejskiej Partii Ludowej.

Podobnych ataków wymierzonych w Fidesz było w ostatnich dniach więcej. Można je rozumieć jako dążenie socjalistów do wyrównania sił po niekorzystnych dla nich wyborach do PE. Węgierski premier komentuje je jednoznacznie: powinno być więcej szacunku we wzajemnych relacjach między politykami, partiami i krajami członkowskimi. Dodaje: instytucje unijne próbują przekraczać granice wyznaczone im przez prawo unijne i należy położyć temu kres. Dlatego też Fidesz nie popiera automatycznego wyznaczenia kandydata na przewodniczącego Komisji Europejskiej z szeregów zwycięskiej Partii Ludowej, którym jest były premier Luxemburga, Jean-Claude Juncker (wybrany na kandydata Partii Ludowej w marcu, Węgrzy nie poparli wtedy tej kandydatury), a który uważany jest przez Fidesz za zbyt liberalnego. Podobne stanowisko zajął premier Cameron, mówiąc o potrzebie zmian w odniesieniu do wyników ostatnich wyborów i wzmocnienia się obozu eurosceptyków. On również uważa, że instytucje unijne zbytnio się rozrosły, Bruksela stała się zbyt rozkazująca i próbuje za bardzo ingerować w sprawy krajów członkowskich.

Na Węgrzech mówi się też o tym, że za niechęcią Orbána do Junckera stoją osobiste urazy (chodzi o komentarze Junckera dotyczące polityki Orbána i stosowanych przez niego metod). Premier Węgier może mieć mu również za złe, że będąc ministrem finansów Unii nie obszedł się w 2006 roku dostatecznie surowo z ówczesnym premierem Gyurcsányem, pomimo złych danych budżetowych jego rządu. Poza tym Juncker pochodzi z Luxemburga, a z politykami unijnymi z tego kraju Orbán mial już w przeszłości nieprzyjemne starcia (Viviane Reding i jej opinia o braku niezależności węgierskiego wymiaru sprawiedliwości czy Jean Asselborn i krytyka węgierskiej ustawy medialnej). O poparciu dla Junckera zapewniła Angela Merkel.

Przypuszcza się, że Węgrzy poprą kandydaturę Francuza, gaullisty Josepha Daula, związanego z rolnictwem. Na postawę Orbána należy spojrzeć zatem nie tylko przez pryzmat jego egoistycznych zachowań, jak to próbują przedstawiać jego oponenci. Wybór Daula może okazać się sposobem na wytrącenie antyunijnych argumentów z rąk Marine Le Pen, zwyciężczyni francuskich wyborów. Kogo poprą zatem Węgrzy? Jeśli byłby to Francuz, mielibyśmy do czynienia z zupełnie nową jakością w stosunkach węgiersko-francuskich na przestrzeni ostatnich 100 lat.

Reklamy

Wyniki eurowyborów na Węgrzech

Wybory 2014 do Parlamentu Europejskiego na Węgrzech wygrał zdecydowaną przewagą głosów rządzący Fidesz. Na drugim miejscu Jobbik, dalej MSZP. Frekwencja była niska i wyniosła 28,92%, ale – jak podkreślają media była i tak najwyższa spośród krajów czwórki wyszehradzkiej. Rozkład głosów i mandatów wygląda następująco:

Fidesz-KDNP 51,49% (12 mandatów)

Jobbik 14,68% (3 mandaty)

MSZP 10,92% (2 mandaty)

DK 9,76% (2 mandaty)

Együtt-PM 7,22% (1 mandat)

LMP 5,01% (1 mandat)

Największym zwycięzcą jest oczywiście Fidesz i tu nie było niespodzianki. Wysoko uplasował się Jobbik. Z ramienia tej skrajnie prawicowej partii mandat otrzyma m.in. oskarżany ostatnio o szpiegostwo Béla Kovács. Wynik Jobbiku nie jest rewelacyjny w porównaniu z wyborami do parlamentu węgierskiego, w ktorych otrzymali oni 20%. Wpływ miała tu na pewno niska frekwencja w północno-wschodnich Węgrzech, wyborczym zapleczu Jobbiku.

Partie lewicowe. Cieszyć może się wychodzący z cienia Ferenc Gyurcsány, którego ugrupowanie DK (Demokratikus Koalíció) otrzymuje 2 mandaty. Zadowolenie z wyniku wyraził też były premier Bajnai, którego Együtt-PM uzyskuje jeden mandat, co wg. Bajnaia jest dobrym wynikiem jak na najmłodszą partię na węgierskiej scenie politycznej. Z kolei wynik MSZP jest na tyle niezadowalający, że szef partii Attila Mesterházy wraz z całym kierownictwem partii podali się do dymisji. Decyzja w tej sprawie ma zostać podjęta w sobotę.

Tu można zobaczyć kto będzie reprezentował Węgrów w PE. Sylwetki europosłów.

Źródło: Index

Agent z Jobbiku. Polityczna bomba czy fajerwerk?

Poseł do Parlamentu Europejskiego Béla Kovács z Jobbiku jest podejrzany o szpiegowanie przeciwko UE na rzecz Rosji. Węgierska prokuratura zwróciła się do PE u uchylenie jego immunitetu. W latach 80 Kovács studiował w moskiewskim Instytucie Stosunków Międzynarodowych, wiele lat spędził w Rosji i Japonii jako właściciel firmy handlowej. Jego żona ma rosyjsko-austriackie obywatelstwo i jak podaje Magyar Nemzet miała kiedyś pracować dla KGB. Po powrocie do kraju w 2004 roku Kovács zrobił zaskakująco szybką karierę w Jobbiku, co jak podają węgierskie media było głównie zasługą dużych dotacji z jego strony. W partii nikt nie pytał o źródło pochodzenia tych pieniędzy. Zważywszy na fakty z jego przeszłości, Jobbik prowadzi dość dziwną politykę kadrową, a samemu Kovácsowi nie zależało chyba za bardzo na kamuflażu i konspiracji. Wystawienie takiego kandydata w zbliżających się wyborach do PE naraziło oczywiście Jobbik na ataki ze strony konkurencyjnych ugrupowań, zwłaszcza Fideszu. Choć dziwne powiązania pana Kovácsa były na Węgrzech od dłuższego czasu tajemnicą poliszynela. W poniedziałek komisja parlamentarna ma badać sprawę dotacji, które zasiliły Jobbik, tłumaczyć się będzie przewodniczący ruchu Gábor Vona. Sam Orbán zabierając głos w sprawie Kovácsa, powiedział że niedopuszczalne jest by osoba podejrzana o zdradę własnego kraju reprezentowała interesy Węgier na forum Europy.

O ile Jobbik w dosyć oczywisty sposób prowadzi antykomunistyczną politykę historyczną, to w stosunku do poczynań Władymira Putina jest nastawiony wręcz entuzjastycznie, zupełnie zapominając o jego KGBowskim rodowodzie. Zdecydowane poparcie Jobbiku dla aneksji Krymu, a później stanowisko rewizjonistyczne w sprawie Zakarpacia w odpowiedzi na zdawałoby się irracjonalne propozycje wiceprzewodniczącego rosyjskiej Dumy W. Żyrinowskiego, doprowadziło do tego, jak już wskazałam w jednym z wcześniejszych postów, że Viktor Orbán musiał zająć takie a nie inne stanowisko w sprawie Obwodu Zakarpackiego. W tym ujęciu wydaje się, że Jobbik postępuje bardzo podobnie do Janusza Korwina-Mikke, z tym, że o ile polscy wyborcy raczej reagują alergicznie na jakiekolwiek wyrazy sympatii dla Putina, to elektoratowi prawicowemu na Węgrzech wydaje się to nie dostarczać większych rozterek (nawet sprawa elektrowni w Paks była oprotestowana głównie przez partie lewicowe, podczas gdy z prawej strony mówiło się o gospodarczym realizmie). Na tym jednak podobieństwa się kończą, bo przewodniczący partii Gábor Vona w przeciwieństwie do Janusza Korwina-Mikke jest nie tylko antyeuropejski, ale i antyamerykański, a odwiedzając Rosję spotykał się też z rosyjskimi komunistami. Vona tych znajomości się nie wypiera i chwali się wręcz kontaktami z wieloma rosyjskimi politykami. Pojawiają się też wątki bardziej egzotycznych znajomości przewodniczącego sięgające ponoć Teheranu, co nasuwa skojarzenia z Samoobroną. W tym roku w związku z następującymi po sobie wyborami kreowany był przez Vonę pseudo-chadecki obraz Jobbiku. Będzie on na pewno ciężki do utrzymania przez dłuższy czas, biorąc pod uwagę zbiór indywiduów tworzących ten ruch. Sprawa rosyjskiego kreta z pewnością w tym nie pomoże.

Próba odpalenia na finiszu wyborczym bomby z rosyjskim szpiegiem nie miała jeszcze przed weekendem znaczenia dla słupków poparcia, ale być może jest to dopiero początek nocy długich noży na węgierskiej prawicy, co wydaje się potwierdzać kontynuacja tematu w Magyar Nemzet poszerzająca wątek współpracy z Rosjanami o Vonę. Artykuł cytujący słowa byłego członka Jobbiku Lajosa Pősze, sugerującego że Vona jest sterowany z Rosji i Teheranu opublikowany został w sobotni poranek, co może stanowić przygotowanie do poniedziałkowego posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa Narodowego. Vona w zeszłym tygodniu zapewniał, że ani on ani jego partia nie mają niczego do ukrycia i faktycznie przedstawione w artykule wątki o jego prorosyjskich sympatiach nie są niczym nowym i już w zeszłym roku były opisywane choćby w polskim internecie.

Należy zadać sobie w tej sytuacji pytanie dlaczego Viktor Orbán nie pozbył się konkurencji przed niedawnymi wyborami do węgierskiego parlamentu. Moim zdaniem Jobbik był mu na tym terenie potrzebny do rozegrania bitwy o większość konstytucyjną z przecenioną przed wyborami koalicją partii lewicowych, stanowiąc naturalny straszak dla niezdecydowanych czy leniwych wyborców. W Parlamencie Europejskim jednak cele są inne i Orbán nie chce wprowadzać tam ludzi, którzy wg. wielu światowych komentatorów sprawiają, że Węgrzy mają w tej instytucji opinię jednych z największych oszołomów. Może to być też ukłon w stronę innych państw europejskich rozczarowanych prorosyjską polityką Orbána, zastanawiających się na ile reprezentuje on w Europie interesy rosyjskie.

Trudno się spodziewać kolejnej detonacji przed mającymi odbyć się za tydzień wyborami do PE, ale z drugiej strony niczego nie można wykluczyć :) Jest szansa, że wreszcie wielu komentatorów polityki węgierskiej poczuje przypływ ekscytacji po niewątpliwie nudnych kampaniach wyborczych na Węgrzech.

Jesteś u siebie. Zagłosuj!

Poproszono mnie o umieszczenie na blogu informacji dotyczącej wyborów do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się 25 maja 2014 r., co czynię, gdyż ważne jest abyśmy mieli wpływ na decyzje podejmowane przez PE.

Obywatele Polski przebywający na terenie Węgier mogą głosować na polskie listy kandydatów za pośrednictwem polskich placówek dyplomatycznych albo węgierskie listy w węgierskich lokalach wyborczych.

 W jaki sposób można oddać głos.

  1. Podejmij decyzję, na którą listę wyborczą będziesz głosował – polską czy w węgierską.
  2. Dokonaj rejestracji na wybory (jeśli głosujesz na listę polską, rejestracja i głosowanie odbywa się za pośrednictwem Ambasady RP w Budapeszcie, jeżeli natomiast chcesz głosować na węgierskich kandydatów, należy dokonać rejestracji i głosowania w węgierskich lokalach wyborczych).
  3. Oddaj głos w dniu 25 maja 2014.

Rejestracja na wybory przeprowadzane w Ambasadzie RP w Budapeszcie:

W polskiej placówce dyplomatycznej mogą głosować obywatele UE posiadający miejsce stałego zamieszkania na terenie Polski.

W celu oddania głosu należy wcześniej zarejestrować się na liście wyborców do dnia 22 maja 2014 r. :

Rejestracja elektroniczna

Karta zgłoszeniowa obywatela polskiego 

Karta zgłoszenia obywatela UE niebędącego obywatelem polskim

Wiecej informacji na stronie ambasady

Rejestracja na wybory w węgierskich lokalach wyborczych:

Osoby z obywatelstwem węgierskim oraz osoby posiadające adres zameldowania na Węgrzech automatycznie trafiają do rejestru wyborców. Informacja o dodaniu Cię do spisu wyborców powinna zostać przesłana na Twój adres do dnia 29 marca 2014.

W przypadku nieznalezienia się na liście lub nieposiadania meldunku na Węgrzech, aby zapisać się na listę wyborców należy zgłosić się do lokalu wyborczego lub wypełnić formularz on-line dostępny na stronie www.valasztas.hu (do 9 maja).

Osoby przebywające w dniu wyborów poza miejscem zamieszkania na terenie Węgier, mogą przesłać prośbę o zarejestrowanie ich w dogodnym dla nich lokalu wyborczym a terenie Węgier do dnia 23 maja 2014, godz.16:00. Rejestracji można dokonać wysyłając prośbę za pośrednictwem poczty, e-mailem lub zgłaszając to osobiście w danym lokalu wyborczym.