Szorty czyli krótko 09.08.2014

Zakarpacie. W zamieszkałej przez mniejszość węgierską części Ukrainy mają miejsce protesty Węgrów w związku z powołaniami do ukraińskiego wojska. Węgrzy uważają, że nie jest to ich wojna i obawiają się przymusowego wcielania do armii. Domagają się by podstawą mobilizacji była przynależność etniczna.

Paks. Paliwo nuklearne, które zapewni działanie elektrowni atomowej Paks ma być transportowane z Rosji na Węgry drogą powietrzną. Jak wykazuje opozycja, taka forma transportu jeszcze podroży koszty utrzymania elektrowni, nawet o kilkadziesiąt miliardów forintów rocznie. Rząd rozważa to rozwiązanie w związku z ryzykiem transportu naziemnego przez terytorium ogarniętej konfliktem zbrojnym Ukrainy.

„Nie jesteśmy tacy jak Orbán” – tak komentuje słowacka prasa informację o przejęciu stacji Lukoil na Słowacji przez mającą siedzibę na Węgrzech Norm Benzinkút Kft. oraz ostatnie ocieplenie stosunków węgiersko-rosyjskich na szczeblu rządowym w związku z rosyjskim kredytem na rozbudowę elektrowni atomowej w Paks. Słowacki dziennik Hospodarske Noviny pisze, że w węgierskich rękach znajdzie się 1/3 stacji benzynowych na Słowacji. Oprócz 19 stacji Lukoil znajduje się tam 212 stacji Slovnaftu, firmy-córki węgierskiego MOL’a. Za ostatnim niezbyt przejrzystym węgiersko-rosyjskim interesem może kryć się jednak próba „wyprania” tych stacji przez Węgrów. MOL zaprzerza jakoby miał coś wspólnego ze spółką Norm Benzinkút Kft. , choć pojawiły się głosy że to właśnie MOL stoi za Norm Benzinkút, chcąc w ten sposób uniknąć oskarżenia o praktyki monopolistyczne.

Oxford usunął Orbána z listy słynnych studentów. Choć studiował on tam przez rok to do tej pory Oxford z dumą na tej liście go umieszczał. W światowej prasie nie cichną echa przemówienia, w którym premier m.in. wytyka słabość liberalnej demokracji.

Imre Bajor. Kilka dni temu zmarł znany węgierski aktor i satyryk, Imre Bajor. Brał m.in. udział w popularnym programie Heti Hetes, gdzie regularnie krytykował rząd. Program jest nadawany przez RTL, stację nieprzychylną Orbánowi, ostatnio mają bardzo na pieńku w związku z podatkiem reklamowym. Wiadomość o śmierci aktora natychmiast obiegła wszystkie media tradycyjne i internetowe. Wzburzenie opinii publicznej wzbudził fakt, że telewizja państwowa nie podała informacji o śmierci aktora w głównych wiadomościach, tłumacząc się później, że nie otrzymał on nagrody Kossutha (najbardziej prestiżowe wyróżnienie za zasługi dla kultury węgierskiej) więc nie było potrzeby informowania o tym.

W czasie prac restauracyjnych w auli ratusza w Kecskemét pod warstwą tynku odkryto mural z 1944 roku przedstawiający Horthy’ego odwiedzającego miasto. Działacze MSZP żądają usunięcia lub zamalowania fresku. Nawet radny LMP powiedział, że ponowne niszczenie malowidła to głupota i że choć może być ono kontrowersyjne, to jest to element historii. Można je przecież zawsze opatrzyć odpowiednią tabliczką.

Városliget. Zakończył się pierwszy etap międzynarodowego konkursu na zagospodarowanie terenów VárosligetLasku Miejskiego. Konkurs architektoniczny ma wyłonić najlepsze projekty budynków do nowo powstającej dzielnicy muzeów. W planach jest budowa 5 obiektów, które pomieszczą zbiory Galerii Narodowej, Ludwig Muzeum (sztuka współczesna), Muzeum Etnograficznego, Domu Muzyki Węgierskiej, Muzeum Fotografii oraz Muzeum Architektury Węgierskiej. Jury zapoznało się z 470 projektami, z wyłonionych do tej pory prac do końca grudnia wybrane zostaną te najlepsze. Budowa ma się rozpocząć w 2016 roku i potrwać dwa lata. Koszt inwestycji to 75 mld forintów.

Dlaczego nie po polsku? Automaty biletowe komunikacji miejskiej oprócz języka węgierskiego, angielskiego, niemieckiego, francuskiego i rosyjskiego mają również rumuńską wersję językową. BKK podaje, że wkrótce interfejsy zostaną poszerzone o język hiszpański, chiński i słowacki. Biorąc pod uwagę dużą liczbę naszych rodaków odwiedzających Budapeszt, mogliby pomyśleć też o języku polskim.

Transport na Sziget. Na festiwal najlepiej dojechać kolejką podmiejska HÉV nr 5 ze stacji Batthyány tér do Filatorigát albo dopłynąć statkiem. Szczegółowe informacje o kursowaniu statków, autobusów nocnych, itd. znajdziecie w j. ang. tu. Obok wejścia na teren festiwalu stanie kolorowy Ikarus, w którym będzie można kupić bilety komunikacji miejskiej BKV i uzyskać dodatkowe informacje (czynne codziennie w czasie trwania festiwalu od 10.00-20.00, bilety można kupować tylko do 18.00). Dla tych, którzy zakupią CityPASS w czasie trwania festiwalu zapewniony będzie przejazd wszystkimi środkami transportu BKK (w administracyjnych granicach miasta), dodatkowo bezpośredni transfer z/na lotnisko, jednorazowe bezpłatne wejście na kąpieliska, zniżki do muzeów.

Na zakończenie szortów trochę muzyki: znalazłam ciekawe zestawienie piosenek o Balatonie, których raczej nie usłyszy się w radiu. Zapomniane utwory, niektóre sprzed kilku lat traktujące temat węgierskiego morza w sposób prześmiewczy. Usłyszycie m.in. o korkach, tłumach turystów, obowiązkowym zestawie z langosem czy rybką i drożyźnie, która każe wybierać kierunek bardziej południowy czyli Chorwację. Do posłuchania tu.

Reklamy

Dzień Jedności Narodowej

4 czerwca Węgrzy obchodzą Dzień Jedności Narodowej. Ustanowiony przez Parlament w 2010 roku, w rocznicę podpisania traktatu z Trianon z 1920 roku, ma zwrócić uwagę na olbrzymią liczbę etnicznych Węgrów pozostałych poza granicami dzisiejszych Węgier. Z tej okazji na Węgrzech i poza granicami kraju odbyły się liczne uroczystości mające na celu podkreślenie jedności kulturowej i umocnienie więzi pomiędzy Węgrami żyjącymi w ojczyźnie i poza nią. W Budapeszcie główne obchody miały miejsce w Magyarság Háza (Dom Węgierskości). Z kolei z inicjatywy Stowarzyszenia Rakoczego (Rákóczi Szövetség), które działa szczególnie na rzecz zachowania tożsamości narodowej wśród młodego pokolenia żyjących w diasporze Węgrów, 2800 uczniów z 78 szkół średnich z Kotliny Karpackiej mogło dzisiaj odwiedzać szkoły na terenie Węgier.

Garść faktów historycznych dotyczących układu z Trianon (za mult-kor.hu):

  1. 4 czerwca 1920 roku w Wersalu, w pałacu Trianon podpisano z Węgrami układ pokojowy kończący I wojnę światową.
  2. Na Węgrzech przygotowania do konferencji pokojowej rozpoczęły się na krótko przed zakończeniem wojny. Sprawy organizacyjne i zebranie materiału powierzono ówczesnemu przewodniczącemu Towarzystwa Geograficznego, a późniejszemu premierowi, hrabiemu Pálowi Teleki.
  3. Jednym z istotniejszych dokumentów była tzw. czerwona mapa obrazująca rozmieszczenie narodowości pod względem gęstości zaludnienia.
  4. Choć mowa obronna wygłoszona w trzech językach przez członka delegacji węgierskiej, hrabiego Alberta Apponyi wywołała duże poruszenie wśród uczestników konferencji, to jednak przedstawione argumenty nie zostały wzięte pod uwagę przez decydentów.
  5. W następstwie traktatu z obszaru 282 tys. km² historycznych Węgier (bez Chorwacji) w granicach państwa pozostało 93 tys. km² czyli 33%. Z 20,8 mln ludności (wg. spisu z 1910 roku) w granicach nowego państwa znalazło się 7,6 mln (36%). Węgierskie siły zbrojne ograniczono do max. 35 tys. żołnierzy, zakazano obowiązkowej służby wojskowej i utrzymywania broni ciężkiej. Ograniczono produkcję zbrojeniową.
  6. W imieniu rządu Sándora Simonyi-Semadama warunki pokoju podpisali Minister Opieki Społecznej Ágoston Benárd (wyznaczony ze względu na francusko brzmiące nazwisko) i Alfréd Drasche-Lázár. Na znak protestu Benárd złożył swój podpis na stojąco.
  7. Początkowo wydawało się, że traktat z Węgrami również zostanie podpisany w Neuilly. O pałacu w Trianon węgierskie przedstawicielstwo w Paryżu zostało poinformowane przez francuskie ministerstwo spraw zagranicznych dopiero pod koniec maja 1920 roku.
  8. Chociaż niektóre źródła jako miejsce podpisania traktatu wymieniają pałac Mały Trianon, to większość wiarygodnych opracowań zgodnych z ówczesnymi raportami podaje, że traktat sygnowano w Galérie des Cotelle w pałacu Wielki Trianon.
  9. Umowę składającą się z 14 części, 364 artykułów i wielu załączników wprowadzono do węgierskiego systemu prawnego ustawą nr XXXIII z 1921 roku.
  10. Już po podpisaniu umowy miało miejsce kilka modyfikacji: w drodze plebiscytu do kraju powrócił Sopron i okolice, w wyniku interwencji zbrojnej Kerca i Szomoróc, a dzięki pewnemu węgierskiemu lekarzowi Somoskő i Somoskőújfalu.

Należy pamiętać o tym, że traktat z Trianon zakładał przeprowadzenie plebiscytów na niektórych terenach, w których z dużą dozą prawdopodobieństwa mogliby zwyciężyć Węgrzy. Niestety z uwagi na sytuację polityczną Węgier na początku lat 20 (Republika Rad z 1919 roku i przeprowadzona za zgodą Ententy interwencja wojsk rumuńskich, czeskich, serbskich i francuskich), a także na późniejsze zaangażowanie się po stronie państw Osi, temat ten przemilczano na forum międzynarodowym, nie wracając już do niego więcej.

Trianon był niewątpliwie traumą narodową, Węgry utraciły 2/3 terytorium i ocenianie przyczyn i skutków tego wydarzenia jest do dziś gorącym tematem wielu rozmów, nie tylko na Węgrzech. Z drugiej strony należy pamiętać, że ta największa dla Węgrów klęska stała się powrotem do lub początkiem państwowości innych krajów takich jak Chorwacja czy Słowacja. Jak podkreślał znakomity historyk, prof. Felczak ten brak zrozumienia dla indywidualnych aspiracji narodowych narodów tworzących XIX wieczną Monarchię był przyczyną wielu węgierskich klęsk czy niepowodzeń, które Węgrzy rozpamiętują do dziś, np. klęska Wiosny Ludów. Patrząc jednak na ostatnie wydarzenia na Ukrainie i pojawiające się ze strony Węgrów głosy aby skorzystać na tym i spróbować przyłączyć do Węgier z powrotem Zakarpacie, widać że sprawa Trianonu niektórych do dziś zaślepia i że nie wyciągnęli oni wniosków z historii. Nawet jeśli te wnioski są gorzką pigułką to czasami trzeba umieć ją przełknąć i żyć dalej.

Jeśli spojrzymy na straty Polski po II wojnie światowej (choć skala i okoliczności były inne), to w mojej ocenie tak odmienna od polskiej reakcja na straty terytorialne wynika też z faktu, że Węgrzy wydają się przywiązywać większą wagę do ziemi niż do pozostałych na utraconych terenach obywateli. Prowadzone w ciągu ostatnich lat działania zarówno rządu lewicowego jak i prawicowego mają na celu bardziej umocnienie węgierskości (poprzez nadanie podwójnego obywatelstwa, karty Węgra, możliwość głosowania w wyborach węgierskich) niż repatriację własnych obywateli z terenów obcego państwa, jak to miało miejsce w Polsce czy w Niemczech. Nie inaczej rzecz się miała za czasów komunizmu i Węgrów zmuszono do opuszczania Słowacji dekretami Benesza, gdy tymczasem Polacy w dużym stopniu sami decydowali się na przesiedlenie, co w dużym stopniu było pewnie wynikiem traumatycznych doświadczeń z życia pod okupacją sowiecką i niemiecką. W Polsce nawet mimo komunizmu w 1956 roku nastąpiła duża fala repatriacji, Węgrzy pozostali poza granicami mając przez lata status obywateli gorszej kategorii.

Na szczęście fakt powstania Unii Europejskiej i przyłączenie się tych państw, spowodował że w realnym życiu  problem trochę się złagodził. Tematu Trianon nie da się zamknąć jednym wpisem więc pewnie pojawi się on na blogu jeszcze nie raz. Może ten artykuł stanie się wstępem do dyskusji.

Agent z Jobbiku. Polityczna bomba czy fajerwerk?

Poseł do Parlamentu Europejskiego Béla Kovács z Jobbiku jest podejrzany o szpiegowanie przeciwko UE na rzecz Rosji. Węgierska prokuratura zwróciła się do PE u uchylenie jego immunitetu. W latach 80 Kovács studiował w moskiewskim Instytucie Stosunków Międzynarodowych, wiele lat spędził w Rosji i Japonii jako właściciel firmy handlowej. Jego żona ma rosyjsko-austriackie obywatelstwo i jak podaje Magyar Nemzet miała kiedyś pracować dla KGB. Po powrocie do kraju w 2004 roku Kovács zrobił zaskakująco szybką karierę w Jobbiku, co jak podają węgierskie media było głównie zasługą dużych dotacji z jego strony. W partii nikt nie pytał o źródło pochodzenia tych pieniędzy. Zważywszy na fakty z jego przeszłości, Jobbik prowadzi dość dziwną politykę kadrową, a samemu Kovácsowi nie zależało chyba za bardzo na kamuflażu i konspiracji. Wystawienie takiego kandydata w zbliżających się wyborach do PE naraziło oczywiście Jobbik na ataki ze strony konkurencyjnych ugrupowań, zwłaszcza Fideszu. Choć dziwne powiązania pana Kovácsa były na Węgrzech od dłuższego czasu tajemnicą poliszynela. W poniedziałek komisja parlamentarna ma badać sprawę dotacji, które zasiliły Jobbik, tłumaczyć się będzie przewodniczący ruchu Gábor Vona. Sam Orbán zabierając głos w sprawie Kovácsa, powiedział że niedopuszczalne jest by osoba podejrzana o zdradę własnego kraju reprezentowała interesy Węgier na forum Europy.

O ile Jobbik w dosyć oczywisty sposób prowadzi antykomunistyczną politykę historyczną, to w stosunku do poczynań Władymira Putina jest nastawiony wręcz entuzjastycznie, zupełnie zapominając o jego KGBowskim rodowodzie. Zdecydowane poparcie Jobbiku dla aneksji Krymu, a później stanowisko rewizjonistyczne w sprawie Zakarpacia w odpowiedzi na zdawałoby się irracjonalne propozycje wiceprzewodniczącego rosyjskiej Dumy W. Żyrinowskiego, doprowadziło do tego, jak już wskazałam w jednym z wcześniejszych postów, że Viktor Orbán musiał zająć takie a nie inne stanowisko w sprawie Obwodu Zakarpackiego. W tym ujęciu wydaje się, że Jobbik postępuje bardzo podobnie do Janusza Korwina-Mikke, z tym, że o ile polscy wyborcy raczej reagują alergicznie na jakiekolwiek wyrazy sympatii dla Putina, to elektoratowi prawicowemu na Węgrzech wydaje się to nie dostarczać większych rozterek (nawet sprawa elektrowni w Paks była oprotestowana głównie przez partie lewicowe, podczas gdy z prawej strony mówiło się o gospodarczym realizmie). Na tym jednak podobieństwa się kończą, bo przewodniczący partii Gábor Vona w przeciwieństwie do Janusza Korwina-Mikke jest nie tylko antyeuropejski, ale i antyamerykański, a odwiedzając Rosję spotykał się też z rosyjskimi komunistami. Vona tych znajomości się nie wypiera i chwali się wręcz kontaktami z wieloma rosyjskimi politykami. Pojawiają się też wątki bardziej egzotycznych znajomości przewodniczącego sięgające ponoć Teheranu, co nasuwa skojarzenia z Samoobroną. W tym roku w związku z następującymi po sobie wyborami kreowany był przez Vonę pseudo-chadecki obraz Jobbiku. Będzie on na pewno ciężki do utrzymania przez dłuższy czas, biorąc pod uwagę zbiór indywiduów tworzących ten ruch. Sprawa rosyjskiego kreta z pewnością w tym nie pomoże.

Próba odpalenia na finiszu wyborczym bomby z rosyjskim szpiegiem nie miała jeszcze przed weekendem znaczenia dla słupków poparcia, ale być może jest to dopiero początek nocy długich noży na węgierskiej prawicy, co wydaje się potwierdzać kontynuacja tematu w Magyar Nemzet poszerzająca wątek współpracy z Rosjanami o Vonę. Artykuł cytujący słowa byłego członka Jobbiku Lajosa Pősze, sugerującego że Vona jest sterowany z Rosji i Teheranu opublikowany został w sobotni poranek, co może stanowić przygotowanie do poniedziałkowego posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa Narodowego. Vona w zeszłym tygodniu zapewniał, że ani on ani jego partia nie mają niczego do ukrycia i faktycznie przedstawione w artykule wątki o jego prorosyjskich sympatiach nie są niczym nowym i już w zeszłym roku były opisywane choćby w polskim internecie.

Należy zadać sobie w tej sytuacji pytanie dlaczego Viktor Orbán nie pozbył się konkurencji przed niedawnymi wyborami do węgierskiego parlamentu. Moim zdaniem Jobbik był mu na tym terenie potrzebny do rozegrania bitwy o większość konstytucyjną z przecenioną przed wyborami koalicją partii lewicowych, stanowiąc naturalny straszak dla niezdecydowanych czy leniwych wyborców. W Parlamencie Europejskim jednak cele są inne i Orbán nie chce wprowadzać tam ludzi, którzy wg. wielu światowych komentatorów sprawiają, że Węgrzy mają w tej instytucji opinię jednych z największych oszołomów. Może to być też ukłon w stronę innych państw europejskich rozczarowanych prorosyjską polityką Orbána, zastanawiających się na ile reprezentuje on w Europie interesy rosyjskie.

Trudno się spodziewać kolejnej detonacji przed mającymi odbyć się za tydzień wyborami do PE, ale z drugiej strony niczego nie można wykluczyć :) Jest szansa, że wreszcie wielu komentatorów polityki węgierskiej poczuje przypływ ekscytacji po niewątpliwie nudnych kampaniach wyborczych na Węgrzech.

Huśtawka Orbána

Na Węgrzech w dniu dzisiejszym wiadomością powielaną przez wszystkie media jest stanowisko MSZ Ukrainy z jakim spotkało się sobotnie wystąpienie premiera Viktora Orbána. Premier Węgier powiedział w swoim przemówieniu, że oczekuje iż władze w Kijowie zapewnią autonomię okręgu zakarpackiego zamieszkanego w większości przez Węgrów oraz podwójne obywatelstwo mieszkańców tego terenu. Węgierskie media odnotowały, że Kijów wypowiedział się w tej sprawie językiem dyplomatycznym acz stanowczym, wskazując że tego typu stanowisko węgierskiego rządu nie pomaga w deeskalacji konfliktu na Ukrainie, kwestia podwójnego obywatelstwa jest niezgodna z prawodawstwem ukraińskim oraz że oczekuje rozwagi od strony węgierskiej. Wszystkie media odnotowały wezwanie węgierskiego ambasadora na konsultacje do ukraińskiego MSZ.

Mówi się też o tym, że minister spraw zagranicznych János Martonyi próbował tonować przemówienie premiera wskazując ze Orbán miał na myśli ogólnie autonomię obywateli mieszkających poza granicami kraju, bez wskazania na konkretne państwo. Mówiąc o Zakarpaciu poruszył jedynie kwestię podwójnego obywatelstwa, egzekwowania praw społecznych oraz samorządności.

Media podkreślają jednoczenie odmienne stanowisko w tej kwestii premiera Polski Donalda Tuska, który wezwał do jedności państw Europy Środkowej i nie ulegania roszczeniowym tendencjom we wzajemnych relacjach. Cytowane są również nieprzychylne dla Węgier komentarze w prasie rumuńskiej oraz chorwackiej. Kraje te podobnie do Ukrainy posiadają terytoria zamieszkane przez etnicznych Węgrów, które kiedyś należały do państwa węgierskiego.

Moim zdaniem wypowiedź Viktora Orbána, to wyrażone wprost stanowisko węgierskiej ulicy, na której od lat widać takie tendencje ­ choćby w formie naklejek na samochodach w kształcie mapy wielkich Węgier czy t­-shirtów. W tym kontekście traktować to należy jako element wyborczej retoryki przed wyborami do PE, zwłaszcza, że do przelicytowania jest skrajny Jobbik. Jobbik wygłasza znacznie bardziej radykalne komentarze do sytuacji na Ukrainie, ale oczywiście ich stanowisko nie wywołuje takich reakcji za granicą. Należy również pamiętać, że choć mieszkańcy Zakarpacia nie mogą głosować w wyborach do PE (mogą głosować w wyborach do parlamentu węgierskiego), to już Węgrzy zamieszkali w Rumuni, Słowacji czy Chorwacji zawsze mogą dać parę głosów więcej reprezentantom Węgier.

Widoczna jest też potrzeba prowadzenia „racjonalnej” polityki gospodarczej z Rosją wynikającej z 20 letniego kontraktu gazowego czy ostatnio zawartej umowy na modernizację elektrowni atomowej w Paks. Stosunki gospodarcze z Rosją Budapeszt woli omawiać z Berlinem niż z Warszawą. W tym ujęciu dużą niespodzianką stała się informacja, ze rosyjski nadzór weterynaryjny wstrzymał import mięsa od kilku producentów na Węgrzech, w tym największego – Picka. Czyżby Rosjanie próbowali uwiarygodnić w ten sposób swoje służby weterynaryjne, szczując je na węgierskich przyjaciół?

Ta huśtawka Orbána przypomina „hintapolitika” z czasu II wojny światowej, która nie doprowadziła do niczego dobrego, ale takie narzędzie wybierają czasem małe kraje balansujące pomiędzy wielkimi tego świata.