Niebezpieczne trafiki

Burmistrz Kaposvár zgłosił propozycję zmiany przepisu nakazującego zasłanianie witryn trafik, po tym jak w jego mieście doszło w kwietniu do zabójstwa młodej sprzedawczyni sklepu z artykułami tytoniowymi. W czasie napadu dziewczyna została zaatakowana nożem, w wyniku zadanych ran poniosła śmierć na miejscu. Tragedia wywołała ponowną dyskusję o konieczności istnienia samych sklepów, która od początku była wielokrotnie kwestionowana, podobnie jak oczywiste było, że trafiki w takiej formie będą łatwym celem dla złodziei.

Z kolei w Szegedzie sąd rejonowy skazał na osiem lat więzienia mężczyznę, który kilka miesięcy temu z nożem kuchennym zrabował 164 tysiące forintów ze sklepu tytoniowego. Mężczyzna dodatkowo oskarżony był o posiadanie narkotyków. Wyrok sądu pierwszej instancji nie jest prawomocny.

Sklepy tytoniowe (nemzeti dohánybolt) w ostatnim czasie stają się najczęstszymi ofiarami rabusiów. Ich właściciele i pracownicy zgodnie twierdzą, że winę ponoszą regulacje jakie w zakresie handlu podjął rząd. Ponieważ sklepy, w których pracują najemni pracownicy a nie właściciel bądź jego rodzina nie mogą pracować dłużej niż do dziesiątej wieczorem, wiadomym jest dla kryminalistów, że sklep otwarty całodobowo będzie słabo chroniony. Ponadto sklepy tytoniowe zmuszone zostały do zasłaniania okien i drzwi, co najczęściej robi się używając folii półprzepuszczalnych.

Zarzuty właścicieli sklepów, którzy powołując się na przeprowadzone badania mówią, że stosowanie folii okiennych nie wpłynęło w żaden sposób na popularność wyrobów tytoniowych wśród nieletnich, a jedynie doprowadziło do ułatwienia napadów na ich sklepy, ponieważ bandyci pozostają niewidoczni z ulicy, przedstawiciele rządu zbyli stwierdzeniem, że przepisy przecież nic nie mówią o stosowaniu folii a jedynie o zasłanianiu sklepów. Czyli ich zdaniem użycie kotar, żaluzji albo innych zasłon rozwiąże problem bezpieczeństwa? I to jest właśnie próbka jakości błyskawicznie stanowionego prawa. Szkoda, że za takie prawne buble przyszło zapłacić życiem młodej dziewczynie pracującej nocą w ofoliowanej trafice.

Reklamy

Policjant ma twarz

Koniec z zaczernianiem buziek policjantów w publikacjach. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że nie trzeba tego robić, chyba że jest to konieczne (gdy policjant jest ranny lub z przyczyn niezależnych od niego znalazł się w sytuacji upokarzającej i opublikowanie jego wizerunku naruszałoby prawo do prywatności – ta prywatność może nadal być dyskusyjna). Co ciekawe trybunał wywodząc o potrzebie wolności prasy i unikania cenzury powołał się na postulaty z 1848. Po starym przepisie zostaną takie piękne galerie jak ta tutaj :) (źródło: hvg.hu)

Pijani kierowcy

Na Węgrzech też, tak jak w Polsce w mediach wybija się temat pijanych kierowców i spowodowanych przez nich tragedii. Ciąg dalszy procesu Słowaczki Rezesovej, która kierując pod wpływem alkoholu spowodowała wypadek, w którym zginęły cztery osoby. Proces przyciąga media, bo jego bohaterka to piękna i bogata kobieta, cudzoziemka, która doprowadziła do śmierci zwykłych ludzi jadących rano autostradą. Wczoraj, w ostatnim słowie, wraziła ponownie skruchę, wskazując, że sama jest matką a jej ojciec zmarł w tragicznych okolicznościach więc wie jak to jest stracić rodzica. Przemawiała bez pomocy tłumacza, mówiąc po węgiersku. Ponadto wskazała, że już od dwóch lat przebywa w areszcie bez kontaktu z dziećmi. W końcu poprosiła sąd o łagodny wymiar kary, jak to wyraziła „łagodną karę pieniężną”, bo choć jak twierdzi „publicznie już zostałam z góry skazana, ale przecież oni mnie nie znają. Zna mnie moja rodzina i oni wiedzą, że moje serce jest nadal na swoim miejscu.”

Jak donosi słowacka prasa, Rezesova pochodzi z Koszyc (to miasto na Słowacji z dużą społecznością węgierską) gdzie jej ojciec był ważną figurą w branży miedziowej. Za czasów rządów Vladimira Meciara był ministrem transportu i kluczowym graczem przy prywatyzacji huty miedzi w Koszycach, drugim najbogatszym człowiekiem w kraju.

Z kolei oskarżyciel posiłkowy reprezentujący ofiary, wśród wielu zgłaszanych wątpliwości negatywnie ocenił fakt, że sąd pierwszej instancji uznał, że słowacka milionerka posiada „praworządną osobowość”.  Adwokat pyta retorycznie: „Jak można ocenić jako praworządną osobę, kogoś kto urządza o świcie przed wypadkiem burdę u swojego kochanka, potem siada pijana do samochodu, prowadzi go z prędkością 180 km/h, pije nadal alkohol mając już w organizmie kodeinę, a w samochodzie wozi zakazaną prawem teleskopową pałkę (tzw. Vipera)?”.

Do wypadku doszło w 2012 roku. Sąd pierwszej instancji jesienią ubiegłego roku skazał Rezesovą na sześć lat pozbawienia wolności, za spowodowanie śmierci wielu osób z powodu jazdy pod wpływem alkoholu, ale jednocześnie nie uznał jej winną spowodowania zagrożenia katastrofą w ruchu lądowym. Co oczywiste od takiego wyroku odwołali się oskarżyciele.

Wyrok w tej sprawie ma być wydany w czwartek rano.

Warto tutaj dodać, że Węgry były jednym z pierwszych krajów, które wprowadziły zerową tolerancję dla alkoholu u kierowców, ale z przestrzeganiem tego przepisu bywa różnie. Jeden z moich węgierskich znajomych, który codziennie dojeżdża do pracy ok 200 km przyznał, że ostatni raz dmuchał w alkomat kilkanaście lat temu, gdy był… w Polsce. Z kolei inny mój znajomy jeździł kilka lat bez żadnej kontroli samochodem firmowym zarejestrowanym na Węgrzech, a kiedy po zmianie stanowiska dostał samochód z polską tablicą rejestracyjną, to już następnego dnia rano policja węgierska sprawdzała jego trzeźwość. Płynie z tego wniosek, że musicie być rozważni i odporni na „dobre rady” węgierskich przyjaciół namawiających na małego drinka. Oczywiście nie tylko dlatego, że może skończyć się to kontrolą policji, ale dlatego abyście i Wy i wszyscy inni dojechali tam gdzie planujecie.

update 11 września: Sąd drugiej instancji skazał dziś Rezesovą na 9 lat więzienia i zakaz prowadzenia pojazdów przez 8 lat.