Zapowiedzi 20.11.2015

Listopad w Villány upływa pod znakiem cabernet franc. W ten weekend można spróbować oferty 15 winnic z regionu Villany i co ciekawe przyjrzeć się starciu tej węgierskiej potęgi z ich francuskimi gośćmi, którymi w tym roku będą wina znad Loary. Zapowiada się ciekawa rywalizacja.

fot. Kiss Bajdik Judit

20-22 listopada: Borkorcsolya napok – na gastronomiczno-winną ucztę zapraszają trzy miejscowości położone w Dolinie Wód Leczniczych: Egerszalók, Demjén i Egerszólát. Specjalną ofertę mają dla gości restauracje, winnice i kąpieliska (Saliris w Egerszalók proponuje w tych dniach specjalne ceremonie w saunarium a do biletu wstępu dołącza kupony borkorcsolya na wino i przekąski; z kolei kąpielisko Demjen czynne ma być również w nocy). Przy okazji: słowo borkorcsolya oznacza dania i przekąski do wina, które mają podkreślić i uzupełnić jego smak. W winiarstwie pierwotne znaczenie tego słowa to legary do przetaczania beczek z winem.

W sobotę o 14.00 w Mórahalom na południu kraju rusza II. Mórahalmi Pálinkaverseny és Tepertőfesztivál czyli festiwal na którym nie zabraknie palinki i skwarków wszelakich (drobiowych, gęsich, wieprzowych, z mangalicy). Chociaż mnie do skwarków bardziej pasuje piwo i świeża papryka. Węgrzy muszą je darzyć naprawdę wielkim uczuciem skoro wymyślili nawet czekoladę ze skwarkami :)

A skoro o słodyczach mowa to:

sutemeny es torta fesztival

21-22 list: Sütemény és Tortafesztivál – festiwal słodkości w Millenaris. Obok tradycyjnych węgierskich ciast, tortów i słodyczy pojawią się słodkości włoskie i francuskie, pyszne makaroniki, tartaletki, a także modne cupcake, brownie, czy cake pops. W ofercie zaproszonych na festiwal cukierników będą również pyszności nie zawierające cukru, glutenu albo laktozy. Rok temu festiwal odwiedziło 7 tys. gości, a swoją ofertę prezentowało 40 krajowych cukierni. W tegorocznym konkursie na najpiękniejszy tort tematem przewodnim będzie cyrk, w zeszłym roku cukierników inspirowała Alicja w krainie czarów. Powstały wtedy takie dzieła sztuki cukierniczej jak to poniżej. Wstęp: dorośli 2200 Ft, studenci i emeryci 1500 Ft, dzieci do 6 lat bezpłatnie, rodzinny (2+2) 6000 Ft.

sutnicake1

W sobotę warto zajrzeć na Ráday utca, gdzie w godz. 15.00-23.00 trwać będzie festiwal grzanego wina przy dźwiękach gitary – w licznych knajpkach posłuchamy jazzu, klasyki, bluesa, a w namiocie open mic (otwarty mikrofon) wystąpić będzie mógł każdy z publiczności więc jeśli czujesz bluesa ruszaj na Raday, być może tu rozpocznie się Twoja światowa muzyczna kariera.

Ruszają już świąteczne jarmarki. To pomysł nie tylko na prezenty na stosunkowo odległe jeszcze święta Bożego Narodzenia, ale również na jak najbardziej aktualnego Mikołaja. Jak co roku przyciągają one rzesze budapeszteńczyków i turystów. Największy to ten na placu Vörösmartyego, który zaliczany jest do 10 najpiękniejszych w Europie. Bardziej spokojną atmosferę znajdziemy przed bazyliką św. Stefana, gdzie oprócz świątecznych stoisk zimowy klimat tworzy działające w tym miejscu lodowisko (start za tydzień).  Z tych większych warto wymienić jeszcze zimowy festiwal w Parku Ratuszowym (Városháza Park nieopodal placu Deáka) z programami dla całych rodzin, wieczornym muzykowaniem i największą choinką w mieście.

Reklamy

Palinka w roli głównej

Od kilku lat moją uwagę zwracają plakaty z festiwali palinki, które odbywają się w Budapeszcie w maju i w październiku. Te majowe tematycznie poświęcone są konkretntym owocom. I tak mieliśmy festiwal palinki morelowej, wiśniowej, gruszkowej i jabłkowej. Te jesienne na Zamku to już format międzynarodowy, gdzie węgierska palinka spotyka się z innymi spirytualiami z całego świata, a alkoholom towarzyszy też prezentacja kiełbasy. Włoska grappa, meksykańska tequila, kojarzona z Rosją wódka, kubański rum, irlandzka i szkocka whisk(e)y i tegoroczny angielski gin – to przewodnie tematy plakatów z kolejnych edycji festiwalu.

Plakaty są kwieciście kolorowe, co sprawia że zawsze kiedy pojawiają się w przestrzeni publicznej robi się jakoś weselej i nawet trzecią linią metra jakoś mniej strach jechać.

Trzeba przyznać, że nikt tu się nie oburza na treść plakatów, nie próbuje odmierzać ich odległości od kościołów i szkół, nie demonizuje się tu alkoholu. I jakoś nie widać na Węgrzech tylu zalanych w trupa obywateli, czego nie można powiedzieć o krajach prowadzących intensywną politykę antyalkoholową. Nie chodzi mi tu tylko o Polskę, ale np. kraje skandynawskie czy Rosję za czasów Gorbaczowa. Pozostaje mieć nadzieję, że to się nie zmieni kiedy ktoś wpadnie na pomysł wprowadzenia nemzeti italboltów. Festiwal na Zamku trwa jeszcze dziś do godz. 22.00.

Spór o palinkę

Kolejny spór na linii Węgry – Unia Europejska. O domową palinkę.

Wyrok europejskiego trybunału potwierdził niezgodność z wspólnotowymi regulacjami kolejnej reformy wprowadzonej przez Fidesz w 2010 roku. Wprowadzone wtedy zmiany pozwoliły Węgrom na wytwarzanie tradycyjnych destylatów w warunkach domowych. W sklepach ogrodniczych oprócz tradycyjnego już sprzętu do wyrobu wina, pojawiły się wtedy zestawy do destylacji, które najczęściej eksponowano w witrynach. Pamiętam wielokrotnie ten błysk w oku i niekłamaną zazdrość na twarzach Polaków mijających takie wystawy podczas wycieczek do Budapesztu. Po takim argumencie nikt już nie był w stanie ich przekonać, że rządy Orbána zmierzają w złym kierunku.

Jak widać argument ten jest równie ważny dla samych Węgrów i po wyroku węgierskie Ministerstwo Gospodarki zapowiedziało, że nie odda pola bez walki. Uderzono wręcz w patetyczny ton, mówiąc że domowa palinka to część dziedzictwa kulturowego kraju i że misją rządu jest utrzymanie tej tradycji przy życiu, tak by przyszłe pokolenia nie znały jej tylko z suchych opisów z książek historycznych. Wnioskując o zwolnienie z podatku akcyzowego, Węgrzy nie domagają się przecież więcej ponad to do czego uprawniony jest szereg państw członkowskich jak Austria, Niemcy, Słowenia czy Portugalia. Index.hu wskazuje jednak na nieadekwatność takiego porównania. Nie zapominajmy, że jednym z warunków, jakie postawili Austriacy przystępując do Unii, było utrzymanie prawa nadanego im jeszcze przez Marię Teresę. Na Węgrzech natomiast od połowy XIX w obowiązywał podatek od produkcji palinki, a w momencie akcesji Węgrom udało się wynegocjować jedynie pewną bonifikatę: podobnie jak na Słowacji destylarnie uzyskały 50% zwolnienie z akcyzy, które ma obowiązywać do 2015 roku.

Procesu domowej produkcji palinki nie uda się tak łatwo zatrzymać. W ostatnich latach zakupiono bowiem ogromne ilości sprzętu do destylacji. Z drugiej jednak strony dane statystyczne wskazują na ogromne straty w podatku jakie ponosi państwo węgierskie na skutek nie uiszczania podatku akcyzowego od domowej palinki. Portal agrarszektor.hu alarmuje, że na czarny rynek może trafić rekordowa ilość palinki z zeszłorocznej produkcji. Wg. ich ustaleń niewykluczone jest, że nawet 80-90% domowej produkcji trafia na czarny rynek, podczas gdy firmy produkujące alkohol i płacące podatki utraciły już połowę z dotychczasowego udziału w rynku.

Obecnie każdy pełnoletni obywatel ma prawo do sporządzania rocznie na użytek prywatny 50 litrów destylatu zwolnionego od podatku. W świetle prawa produkcja odbywająca się w destylarniach również uznawana jest za prywatną. Limit 50l odnosi się natomiast do 86% destylatu, podczas gdy 46% można produkować nawet do 100l. Różnica między destylatem owocowym a palinką jest taka, że produkcję tej ostatniej regulują bardziej rygorystyczne przepisy.

W ostateczności władzom węgierskim pozostaje możliwość załatwienia tego tak, jak według legendy sprawę łąckiej śliwowicy załatwił peerelowski premier Józef Cyrankiewicz. Będąc miłośnikiem tego trunku, miał on ponoć wydać polecenie milicji by ta zaprzestała ścigania bimbrownictwa w okolicach Łącka.