Zapowiedzi 12.03.2015

15 marca (niedziela): Święto Narodowe Węgier upamiętniające węgierską rewolucję 1848-1849. Powstanie zapoczątkowały wydarzenia z 15 marca 1848 roku – odczytano wtedy 12 punktów słynnego manifestu, domagając się m.in. zniesienia cenzury, powołania niezależnego rządu węgierskiego, równości wobec prawa dla wszystkich obywateli, likwidacji pańszczyzny.

Tego dnia w całym kraju odbywają się liczne uroczystości państwowe, jak co roku przewidziano mnóstwo programów rodzinnych. Oficjalne obchody z udziałem prezydenta rozpoczną się o 9.00 rano na Placu Kossutha, następnie o 10.30 kontynuacja uroczystości w ogrodzie Muzeum Narodowego i przemowa Viktora Orbana. Jeśli jesteście w Budapeszcie warto wybrać się na Wzgórze Zamkowe, gdzie przygotowano niezliczone atrakcje szczególnie dla najmłodszych, m.in. spotkania z huzarami, koncerty, zabawy historyczne, konkursy. Będzie można zwiedzić cały Várkert Bazár oraz Táncsics-börtön. A już w sobotę bezpłatny wstęp do Parlamentu z możliwością zobaczenia korony Św. Stefana. Szczegółowy program obchodów tutaj.

Pozostałe propozycje na najbliższe dni:

Solaris

13 marca (piątek-premiera) i 16 marca (poniedziałek) o 19.00 na scenie Akademii Sztuki Teatralnej i Filmowej zobaczymy klasykę sci-fi – Solaris. Adaptacja słynnej powieści Stanisława Lema w wykonaniu studentów 4 roku uczelni. (Ódry Színpad, 1088 Budapest, Vas u. 2/c).

14, 15 marca – jubileuszowy maraton w MUPA. Pałac Sztuk ma już 10 lat. Z tej okazji dla publiczności przygotowano serię koncertów. Koneserzy muzyki klasycznej i jazzowej na pewno będą mieli z czego wybierać.

Od 17 do 20 marca festiwal teatrów lalkowych dla dzieci BÁBU Fesztivál – wstęp bezpłatny! Spektakle będą odbywać się w centrum kultury im. Józefa Attili na Angyalfoldzie albo w Budapeszteńskim Teatrze Lalek.

babu-fesztival

Jeśli nie macie problemów z zasypianiem to możecie skorzystać z Budapest Coffee Tour zorganizowanej z inicjatywy kilku budapeszteńskich kawiarni. Jest to świetna okazja do zapoznania się z ich ofertą oraz fajny pomysł na odkrywanie miasta. Szczegóły, lista kawiarni tu.

19 marca-4 kwietnia – Trocathlon czyli giełda używanego sprzętu sportowego w Decathlonie. Znudziły ci się stare narty albo rower, a wciąż są w dobrym stanie? Jeśli szafy w Twoim domu już się nie domykają, a przy każdej próbie ich otwarcia na Twojej głowie lądują np. kaski rowerowe i inne od lat nieużywane sportowe akcesoria – jest okazja by pozbyć się niepotrzebnego sprzętu. Na miejscu wycena przez rzeczoznawców. Jeśli dojdzie do sprzedaży, sprzedający otrzyma  kupony o równowartości wcześniej uzgodnionej ceny, do wykorzystania na zakupy w sklepach Decathlonu przez kolejne sześć miesięcy.

Trocathlon

Koncerty

Smingus – polski zespół o międzynarodowym składzie zagra w Budapeszcie dwa koncerty. W piątek o 20.30 w Szimpla Kert (Kazinczy utca 14) i w sobotę o 20.00 w Trafik Klub (Mikszáth Kálmán tér 2) z Ethno Darwin i Tegnaputan. W Budapeszcie pojawią się z materiałem z nowej płyty Black Diamonds. Simngus grają modern rock z elementami bluesa, folku i anglosaskiego pop-rocka. Do posłuchania w melancholijnych klimatach tu albo trochę w stylu Doorsów tu. To zdaje się stary materiał więc żeby przekonać się jak brzmi nowa płyta, trzeba przyjść na koncert.

W piątek 13 marca – węgierskie zespoły punkowe zagrają z okazji święta narodowego pod hasłem Punkowa Rewolucja w Lego Klub (1055 Budapest, Szent István krt. 15). Wstęp 1200 Ft. Zagrają: 19.00-19.30 KMK ,19.30-20.15 Oxitocin,20.15-21.00 Pánikroham 21.00-22.00 The DIY – Do It Yourself zenekar 22.00-23.30 Rózsaszín Pittbull 23.30-00.30 Persecutor 00.30-XX.XX Rockdiszkó

punkowa rewolucja

15 marca (niedziela) od 18.00 w Dürer Kert – ponownie węgierski punk, również z okazji święta, tym razem pod hasłem „dzień rewolucji” (gra słów „Forradalmi naPUNK”). Wystąpią: 18.00.Gumicsizma (Kalosze) 19.00.C.A.F.B. 20.00.A-PUNK 21.00.Hiszteria 22.00.Delirium Z 23.00.Faterkiller

15 marca (niedziela) w Barba Negra o godzinie 18.00 – fińskie trolle zrzeszone w trzy zespoły nawiedzą Budapeszt. Próbka najlepszego na świecie, fińskiego black metalu. Zagrają zespoły o uroczych łacińskich nazwach: Ensiferum (FIN), Insomnium (FIN), Omnium Gatherum (FIN). Koncert jest częścią “One Man Army Tour” 2015. Bilety w przedsprzedaży 4500 Ft, zwykłe 5500 Ft (Barba Negra Music Club, 1117 Budapest, Prielle Kornélia u. 4).

16 marca – przypominam o koncercie Archive.

18 marca (środa) – na głównej scenie na A38 o godzinie 20.00 – Zola Jesus z USA. Wokalistka urodzona w rodzinie rosyjskich emigrantów w USA. To wykonawczyni mrocznej muzyki, porównywana z takimi wokalistkami jak Lisa Gerrard z Dead Can Dance czy Elizabeth Freazer z Ceacteau Twins. Jej muzykę można również porównać do tej ilustrującej filmy Davida Lyncha. W supporcie zagra bardzo ciekawa węgierska wokalistka Anez. Bilety: w przedsprzedaży do 17 marca 4900 Ft, zwykłe 5500 Ft.

18 marca dodatkowy koncert Parov Stelar w Klubie Akvarium w dużej sali. Bilety na wcześniejszy 17 marca zostały wyprzedane, ale klub ogłosił, że udało się zorganizować dodatkowy koncert. Parov Stelar to austriacki DJ który wraz z grupą muzyków grających na klasycznych instrumentach tworzy elektroniczny swing i jazz. Niestety bilety koszmarnie drogie: zwykły 9900 Ft a VIP do galerii 15900 Ft.

Z okazji dnia Św. Patryka 18 marca (w środę) w klubie Akvarium o godzinie 20.00 i następnego dnia 19 marca (czwartek) – na głównej scenie na A38Paddy and the Rats (na A38 z Jolly Jackers). Paddy and the Rats to genialny sposób na uczczenie dnia Św. Patryka. Najlepszy zespół punk-folkowy na Węgrzech. Muzycy kryjący się pod anglosaskimi pseudonimami pochodzą z Miskolca, ale są tak dobrzy w tym co robią, że zalicza się ich do czołówki celtic punk rocka obok takich zespołów jak Flogging Molly czy Dropkick Murphys.

Ludowe pasje

Wielu na Węgrzech chciałoby stać się posiadaczami długiego wiejskiego domu, bielonego wapnem. Ale czym jest taki tradycyjny dom, kiedy nie ma w nim prawdziwego glinianego pieca. Zoltan Vass z Siklós udowodnił, że aby zająć się tradycyjnym fachem takim jak praca zduna, niekoniecznie trzeba odziedziczyć go po przodkach, ale można się go wyuczyć z książki wypożyczonej z biblioteki.

Pierwszy piec zrobił sam dla siebie, bo w okolicy brak było fachowca, który by mu go postawił w jego wymarzonym domu z glinianej cegły. Choć do budowy użył skorup doniczek i błota zmieszanego ze słomą, to piec stoi do dzisiaj już 25 lat i ogrzewa główne pomieszczenie jego domu. On sam z czasem nie tylko zdobył uznanie, ale zaczął uczyć innych jak robić piece. Do dzisiaj miał już około 100 uczniów, w tym z Australii i Anglii. Obecnie robi piece, które pozwalają ogrzewać wodę do grzejników, a także takie w których  można wypiekać pizzę lub suszyć zioła.

Pan Vass działa też na rzecz wspierania lokalnej przedsiębiorczości. Zauważył, że często organizowane są szkolenia w ramach których nawet 20 mieszkańców tej samej wsi zdobywa ten sam fach, ale dlatego że jest ich tak dużo – nadal pozostają bezrobotni. On sam mówi, że woli nauczyć jednego mieszkańca wsi swego rzemiosła, tak aby ten mógł się z tego utrzymać. Dodaje jednak, że ważne jest aby zdun wiedział co chce zrobić, bo z jego doświadczenia wynika, że 95% klientów nie ma pojęcia czego właściwie chce, a on rzuci okiem na dom i już wie jak ma wyglądać piec, który w nim stanie. Kiedyś nawet pewna rodzina posądziła go o to, że jest typem fachowca-cwaniaczka, bo kiedy pojawił się u nich, od razu wiedział ile materiału będzie potrzebował, choć wcześniej nie zrobił żadnych pomiarów. Kiedy jednak w ich domu stanął piec o jakim marzyli, zmienili zdanie. Jeżeli macie trochę wolnego czasu, to możecie postarać się skontaktować z panem Vassem, a może zdobędziecie ciekawy zawód :)

Druga historia będzie o legendarnym węgierskim dudziarzu:

W wieku 97 lat zmarł Istvan Pal, zanany jako Pista Bacsi, słynny węgierski muzyk ludowy i gawędziarz, grający na dudach, fletach i fujarkach. Jak sam twierdził, po raz pierwszy ojciec włożył w jego ręce  piszczałkę dud zaraz po urodzeniu, nakazując mu podążanie jego śladami i tak już zostało.

Przez większą część swego życia był zwykłym pasterzem, muzykującym i rzeźbiącym swe instrumenty. Kiedy jednak w latach 90 ostatniego wieku „odkryto go”, zaczął podróżować popularyzując muzykę ludową, a i nie odmawiał gościny w swym domu wszystkim zainteresowanym ludową muzyką, tradycją i tym co mógł im od siebie przekazać. Sam pragnął tak jak i jego ojciec przekazać tę pasję swoim synom, ale choć miał ich dwóch to obaj zmarli jeszcze za jego życia. Tak więc zaczął uczyć innych ludzi o tym jak pasterska kultura pozwala na łączenie się naszego świata z tym drugim, duchowym, zaciągając na węgierską nutę i uśmiechając  się pogodnie spod wspaniałych węgierskich wąsów i nieodłącznego kapelusza. (hvg, mno.hu)

Zapowiedzi 05.03.2015

7 marca (sobota): Chiński Nowy Rok – programy z okazji nowego roku księżycowego obchodzonego tradycyjnie przez Chińczyków na całym świecie jako święto wiosny. Impreza współorganizowana przez Instytut Konfucjusza oraz Muzeum Sztuki Użytkowej, gdzie całe rodziny będą mogły spróbować sił w tradycyjnej chińskiej kaligrafii, tworzeniu tradycyjnych chińskich lampionów, wycinanek z papieru, czy choćby w sztuce posługiwania się pałeczkami. Będzie również możliwość pomalowania sobie twarzy w tradycyjnym stylu znanym z chińskich oper. Organizatorzy przygotowali także programy zwiedzania dla dzieci i dorosłych (w ramach programu możliwość obejrzenia wystawy Skarby starożytnych Chin i stałej ekspozycji muzealnej). Będą również występy taneczne i muzyczne. Z całą pewnością nie zabraknie chińskich smoków :) Program od godz. 10.00 (Muzeum Sztuki Użytkowej, Üllői 33-37). Bilety na imprezę: rodzinne w cenie 3000 Ft (dla 2 osób dorosłych i trójki dzieci), indywidualne w cenie 1100 Ft.

Vobara i Nur-Nuru-Bin (czyli Południowy Wiatr w języku Aborygenów) – tak mają na imię koala, które kilka tygodni temu przybyły do Budapesztu i które od 6 marca będzie można spotkać w budapeszteńskim Zoo. Chyba kupię sobie roczny karnet :) Tak Nur-Nuru-Bin oswaja się  z nowym miejscem.

7 marca-12 kwietnia: Przygoda w dżungli – w Muzeum Rolnictwa interaktywna wystawa, która przeniesie nas w głąb dżungli bez ruszania się z Budapesztu. Dodatkowo, podczas wyimaginowanej podróży uczestnicy będą mogli zbliżyć się do tajemnicy i sprawdzić swoją wiedzę wykonując różne zadania, rozwiązując  zagadki i łamigłówki.

5-8 marca: Építészeti Filmnapok – festiwal filmów o architekturze w kinie Toldi. Jest też film z Polski o Warszawie – Neon.

Koncerty:

11 marca (środa) – na barce A38  wystąpią Gemma Ray z UK i Ned Collette z Australii. Porcja dobrej, inteligentnej muzyki, pełnej emocji, niekoniecznie tych radosnych.

Gemma Ray to kobieca wersja Nicka Cave’a. Artystka współpracowała ze znanym reżyserem Wimem Wendersem, co wiele mówi o jej muzyce. Dla mnie to muzyka zadymionych barów zagubionych gdzieś w przestrzeni Ameryki, pełna emocji i niepokoju. Coś, co świetnie nadawałoby się na ilustracje filmów Jarmuscha i Lyncha. Do posłuchania np. tu.

Z kolei Australijczyk Ned Collette to gość, który robi to czego nie potrafiło zrobić New Order – kontynuuje muzyczne dokonania Joy Division. Często zadawałam sobie pytanie gdzie ta brytyjska legenda by doszła gdyby nie samobójcza śmierć Iana Curtisa i muzyka Collette’a jest jedną z prób odpowiedzi na to pytanie. Bilety: W przedsprzedaży do 10 marca 2000 Ft, zwykłe 2500 Ft.

12 marca: w Barba Negra – wystąpią Devin Townsend z Kanady, Periphery z USA i Shining z Norwegii. Muzyka dla fanów heavymetalu (i nie tylko), którzy chcieliby posłuchać czegoś innego niż grobowe zaśpiewy skandynawskich troli. Muzyka, w której gitary są szybkie jak rozpędzony pocisk.

Devin Townsend producent, tekściarz, wokalista, ale przede wszystkim wirtuoz gitary. Współpracował miedzy innymi z jej żywą legendą Stevem Vai’em, co do pewnego stopnia określa styl jego muzyki, rozbuchanego, progresywnego heavy metalu. Towsend dba również o widowiskową oprawę swoich występów, która wręcz przywodzi na myśl Pink Floyd.

Periphery wbrew nazwie pochodzi z centralnego Washington D.C.  Nazwa nawiązuje raczej do muzycznych rejonów, w których porusza się zespół – peryferiów heavy metalu. Norweski Shining mnie skojarzył się z Clawfingerem ale nie stronią również od używania tak zaskakującego w tym typie muzyki instrumentu jak saksofon. Bardzo szybka muzyka. Bilety: W przedsprzedaży do 11 marca 5900 Ft, zwykłe 6900 Ft, Barba Negra Music Club (1117 Budapest, Prielle Kornélia u. 4.)

11 marca (środa) o 22.30 w Dürer Kert wystąpi legenda muzyki Oi! i street punka – brytyjski The Business. Założony w 1979 roku przez miłośników futbolu z południowego Londynu, wywarł ogromny wpływ na ten rodzaj muzyki, a ich utwór England 5 – Germany 1, to jeden z piłkarskich hymnów Anglii. Kiedy na początku lat 80 scena muzyki Oi była oskarżana o sympatie rasistowskie, zespół zorganizował trasę koncertową pod jednoznacznie deklarującym ich stanowisko tytułem: Oi Against Racism and Political Extremism …But Still Against The System tour. Zespół nie stroni również od muzyki ska. Od godziny 19.30 będą grały węgierskie zespoły: Kinek Beszélsz Te?! (Do kogo mówisz) , Linx i Böiler. Bilety: w przedsprzedaży 2000 Ft, zwykłe 2500 Ft. Dürer Kert (1146 Budapest, Ajtósi Dürer sor 19–21.)

16 marca (następny poniedziałek) – na A38 Archive. Wiem, że to dopiero za tydzień, ale to przecież Archive, więc mówię już żebyście mieli szansę kupić bilety. Nic chyba nie muszę tłumaczyć. Jaka to muzyka? Jeśli ich nie znacie (co świadczy o tym że ostatnie parę lat musieliście spędzić na bezludnej wyspie), po prostu posłuchajcie. Bilety: w przedsprzedaży do 15 marca 4000 Ft, zwykłe 4500 Ft.

Koncert Lamb

Halo Budapeszt! W środę 4 marca o godz. 19.00 w klubie Akvarium wystąpi Lamb, żywa legenda muzyki elektronicznej. Zespół będzie promował swoją najnowszą płytę Backspace Unwind. Muzyka Lamb w wyjątkowy sposób łączy elementy drum’n bassu z jazzem, downbeatem i popem. Zespół powstał w 1994 roku w Anglii. Charakterystyczne brzmienie Lamb wynika w dużym stopniu z inspiracji muzyką Henryka Mikołaja Góreckiego. Jak przyznają muzycy w wywiadach, wielki wpływ wywarła na nich III Symfonia „Pieśni żałosnych” polskiego kompozytora.

Może jeszcze zdążycie kupić bilety, cena 6500 Ft – wciąż są dostępne na stronie klubu. Do zobaczenia na koncercie!

Zapowiedzi 19.02.2015

filmowo

Polskie filmy w Örökmozgó. Trwa przegląd klasycznych dzieł polskiego kina (ale można też zobaczyć nominowaną do Oskara Idę). Oto, jakie filmy można jeszcze obejrzeć. Tytuły podaję w ich węgierskim brzmieniu – odgadnijcie jakie to polskie klasyki kryją się pod nimi :)

2015 02.19 18.00 Jerzy Skolimowski: Sorompó
2015 02.19 19.30 Andrzej Wajda:Vasember (czyżby Iron Man?:)
2015 02.20 18.00 Jerzy Skolimowski: Fel a kezekkel!
2015 02.20 20.00 Roman Polanski: Kés a vízben
2015 02.21 18.00 Andrzej Wajda: Tájkép csata után
2015 02.21 20.00 Pawel Pawlikowski: Ida
2015 02.22 18.00 Krzysztof Kieslowski: Véletlen
2015 02.22 20.00 Roman Polanski: Zsákutca
2015 02.23 20.00 Krzystóf Zanussi:Ritka látogató

Kino znajdziecie pod tym adresem: Örökmozgó Filmmúzeum, 1074 Budapest, Erzsébet krt. 39. Bilety można zamawiać telefonicznie: +36 1 342-2167.

25-28 lutego – Jeśli mało wam dobrego kina, to w tych dniach możecie udać się na festiwal kina czeskiego i słowackiego. Część filmów będzie wyświetlana z angielskimi napisami, np.: 2015.02.25 19.00 Andrea Sedláčková – Fairplay (historia młodej sprinterki rozgrywająca się w realiach Czechosłowacji 1983 roku). Informacja o pozostałych festiwalowych filmach na stronie kina Toldi (Toldimozi, 1054 Budapest, Bajcsy-Zsilinszky út 36-38) lub na stronie Czeskiego Centrum Kultury.

muzycznie

20 lutego (piątek) o 19.00 w Akvarium Klub na małej scenie wystąpią węgierskie zespoły grające muzykę inspirowaną irlandzkim folkiem w punkowym rytmie. Zagrają: Maszkura i Tücsökraj, Firkin, Colleen. Dobra okazja do hulaszczej zabawy w celtyckich klimatach w samym centrum Budapesztu (Akvárium Klub, 1051 Budapest, Erzsébet tér 12).

21 lutego (sobota) o 21.00 w Barba Negra – Jeśli rozkręcicie się dobrze na irlandzkiej imprezie możecie kontynuować w sobotę w rytmach ska – najlepsze co w tej muzyce mogą zaoferować Węgry: Pannonia Allstars Ska Orchestra – gwiazda wieczoru, Bohemian Betyars i Budapest Riddim Band z Deadly Hunta (UK) oraz MC Kemonem. Bilety: 1900 Ft (Barba Negra Music Club, 1117 Budapest, Prielle Kornélia u. 4).

O nich już kiedyś wspominałam – 21 lutego w klubie Gólya (1083 Budapest, Bókay János u. 34) o 20.00 zagra Cosa Polska. Brzmi znajomo? I powinno, bo choć zespół gra zdecydowanie latynoskie rytmy i śpiewają po hiszpańsku to jego nazwa jest raczej celowym nawiązaniem do polskiej kozy, uczynionym przez Roberta Dakowicza – świetnego polskiego akordeonisty i poligloty, udzielającego się w wielu innych projektach np. Polski Drom, Eugenia Formáció, The Winged Dragon (tu tekst Dell’arte po węgiersku z teatralia.com.pl).

21 lutego (sobota) o 21.30 w Kuplung zagrają Wattican Punk Ballet – ten węgierski zespół (o ormiańskich korzeniach) to odjechana wycieczka do krainy punkowej psychodeliki. To jak wykręcona wersja White Stripes – też duet damsko-męski, ale to kobieta, Deti Picasso jest tu charyzmatycznym liderem. Niesamowity jest też postmodernistyczny image grupy – coś, co warto zobaczyć (Kuplung, 1061 Budapest, Király Utca 46). Np. tu, tu albo tu.

21 lutego (sobota) o 20.00 w Roham Bár zagrają Óriás, The Qualitons, Hello Hurricane. To oferta dla miłośników indie. Węgrzy, ale po angielsku. Więc jeśli właśnie spodnie zbiegły ci się w praniu i za mocno opinają to oferta dla ciebie. Cena biletów: 1500 Ft (RoHAM Bar, 1074 Budapest, Dohány u. 22).

25 lutego (środa) o 19.00 w Dürer Kert – dla miłośników trashmetalu: Suicidal Angels z Grecji, Dr Living Dead ze Szwecji i Angelus Apatrida z Hiszpani – okazja do poznania metalowej Europy. Bilety w cenie 4000 Ft oraz 3500 Ft w przedsprzedaży (Dürer Kert, 1146 Budapest, Ajtósi Dürer sor 19–21).

kulinarnie

Dla przypomnienia: dzisiaj na Węgrzech mamy Torkos Csütörtök czyli żarłoczny czwartek. Już o tym pisałam więc tylko dla chętnych lista restauracji, w których można dzisiaj tanio zjeść.

19-22 lutego – III Budapeszteński Festiwal Rybny w Vajdahunyadvár. Będzie to oczywiście głównie prezentacja bogactwa węgierskich jezior i rzek oraz lokalnych specjałów przyrządzanych z ryb (z pewnością królować będą różne wersje zupy rybackiej), ale nie zabraknie też egzotycznego sushi, rosyjskiego kawioru, francuskiej zupy rybnej czy angielskiej Fish & Chips. Szczególne atrakcje organizatorzy planują na tzw. żarłoczny czwartek (jedzenie za pół ceny).

21 -22 lutego – Kávébár Bazár 2015 w Corinthia Hotel Budapest – świat kawy przybywa w ten weekend do Budapesztu. Za stosunkowo niewielką opłatą (bilet dzienny 3500 Ft) w godzinach od 10.00 do 19.00 możemy wziąć udział w prezentacji przeszło 130 wystawców przedstawiających nie tylko kawy, ale i związane z nimi dodatki (czekolady, mocne alkohole, wina, itp.) z możliwością degustacji. Swoje umiejętności będą prezentować również bariści, dla których przewidziano także warsztaty i seminaria. Odbędą się tu również narodowe mistrzostwa baristów, barmanów i somelierów (Hotel Corinthia, Budapest – Conference Center, Erzsébet krt. 49, 1074 Budapest).

targi

26 lutego do 1 marca – na terenach wystawowych Hungexpo odbędą się targi turystyczne Utazás i rowerowe Bringaexpo. Wstęp 2500 Ft, przy zakupie online 1900 Ft (mieszkańcy X dzielnicy płacą 1/8 ceny biletu). Za 4800 Ft można kupić bilet rodzinny (2 dorosłych + max. 3 dzieci poniżej 14 l).

Zapowiedzi 05.02.2015

12-17 lutego: Mohácsi Busójárás 2015. Prawdziwe hungarikum, żywa folklorystyczna legenda. Obchody końca karnawału na południowym krańcu Węgier, wywodzące się z tradycji  zamieszkujących te tereny Šokci (ludność pochodzenia chorwackiego). Busó to ludzie ubrani w charakterystyczne maski. Legenda mówi, że w czasie gdy tereny te najechali Turcy, ludność Mohacza uciekła z miasta i schroniła się w pobliskich lasach i bagnach. Pewnego razu, gdy siedzieli przy ognisku znikąd wyłonił się starzec, który powiedział, żeby się nie bali, bo ich życie wróci niedługo do ładu. Tymczasem mają przygotowywać z drewna różnoraką broń i straszne maski dla siebie oraz czekać na burzliwą noc, gdy zamaskowany rycerz przyjdzie po nich. Po tych słowach starzec zniknął. Po kilku dniach, rzeczywiście w noc burzową zjawił się rycerz. Poprowadził przebranych w maski mieszkańców z powrotem do Mohacza i tam nakazał im robić jak najwięcej hałasu. Przerażeni strasznymi maskami i piorunami Turcy uznali, że atakują ich demony i uciekli zanim wstało słońce. Na pamiątkę tych wydarzeń postał zwyczaj pochodów zamaskowanych Busó, który obecnie stanowi okazję do prezentacji tradycji, ludowej muzyki i tańców. Wg. innej legendy Busó mieli odstraszać nie Turków tylko zimę. Te tradycyjne uroczystości zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO w 2009 r. W obchodach biorą również udział grupy przebierańców z Serbii i z Polski, a podobny zwyczaj znany jest także w Bułgarii czy Szwajcarii. Główne obchody mają miejsce w niedzielę. Tu szczegółowy program.

6-8 lutego: VIII. Mangalica Budapest Festival na Szabadság tér. Choć główną bohaterką będzie endemiczna węgierska włochata świnka – czyli mangalica, to organizatorzy zapowiadają prezentacje różnorakiej oferty małych lokalnych producentów (sery, olej, syropy, miód, dżemy, przyprawy itp.) Mangalica obecnie wraca do łask, bo jej mięso jest nie tylko smaczne, ale ponoć bardziej zdrowe od klasycznej wieprzowiny. Popyt na mięso mangalicy jest tak duży, że wcale nierzadko zdarzają się próby jej fałszowania. Na festiwalu produkty mają być prezentowane pod kontrolą Narodowego Stowarzyszenia Hodowców Mangalicy, tak aby wszyscy mogli poznać jej prawdziwy smak.

5-8 lutego: Miskolc stanie się węgierską stolicą zimnych nóżek (kocsonya). Aby to podkreślić ma tam powstać największa galareta na Węgrzech. W ramach kilkudniowej imprezy wystąpi mnóstwo węgierskich gwiazd muzyki sponsorowanych przez Becherovkę – co trochę mi się kłóci z moją wizją alkoholu podawanego do „meduzy”. Wstęp na wszystkie koncerty bezpłatny.

 7-8 lutego: Międzynarodowa Wystawa Kotów w Lurdy Ház w Budapeszcie. Będzie można nie tylko obejrzeć te najpiękniejsze i egzotyczne, ale również skorzystać z porad weterynaryjnych, nabyć kocie gadżety, a na najmłodszych czekają specjalne programy z kotami w roli głównej. Co ciekawe w ramach wystawy zaprezentowane zostaną również mniejsze zwierzęta takie jak karłowate króliki, fretki czy inne hodowane w domach gryzonie – pozostaje mieć nadzieję, że koty ich nie pozjadają.

6-7 lutego: Festiwal wsparcia dla Food Not Bombs. Dwudniowa impreza w trakcie której będą zbierane środki na realizację tej społecznej inicjatywy. Polega ona na rozdawaniu ciepłych, wegańskich lub wegetariańskich posiłków ludziom biednym, bezdomnym i bezrobotnym. Akcji towarzyszy przekaz antyrządowy i antywojenny, a jej ideą przewodnią jest pokazanie, że pieniądze marnowane są na zbrojenia, podczas gdy wielu ludzi umiera z głodu. 6 lutego w Durerkert o 20.00 zagrają alternatywne zespoły Ricsárdgír, Sonya , Giant, ZUP. 7 lutego w Limo Café (V dzielnica, Belgrád rkp. 9.) o 19.00 zagrają HC/punkowe zespoły: Tumo, Diskobra, Wasted Struggle, Cvlt of Grace, Mudpie, Exterminating Angel, Crippled Fox, Hanoi, Wroongg!, Tango Underground, Fake Shakes – bilety minimum 1000 Ft.

Sobota 7 lutego, o godzinie 20.00 – Matt Bianco. Osobom zainteresowanym jazzem więcej nie trzeba już mówić, a jeśli ktoś nadal nie wie o co chodzi: brytyjski zespół (obecnie duet), który podbił w latach 80 listy przebojów jazzu i któremu udało się zaistnieć również w głównym nurcie popu. Wszystko to dzięki nowoczesnemu jak na tamte czasy połączeniu jazzu i bossanovy z soulem, latin popem (pod koniec lat 80 zespół współpracował z mężem Glorii Estefan jako producentem) czy wręcz muzyką dance. Dla Polaków w historii zespołu istotne jest, że to razem z nim odniosła na zachodzie sukces Basia Trzetrzelewska znana wcześniej w Polsce jako jedna z Alibabek. Wokalistka nawet po opuszczeniu zespołu pozostała wierna jego klimatom. Dość nietypowa lokalizacja koncertu – MOM Sport – Uszoda és Sportközpont, 1123 Budapeszt, Csörsz u. . 14-16

W niedzielę 8 lutego: TVP 2 o 11.35 powtórkowy program U Szeklerów z cyklu Makłowicz w podróży. „Tajemniczy lud Szeklerów zamieszkuje do dzisiaj północny Siedmiogród a ich Święta Skała góruje nad wioską Rimetea, po węgiersku zwaną Torocko. Wioska została starannie odnowiona w latach 90-tych (zdobyła laur „Europa Nostra!”), a w jej centrum stoi zbór unitariański. Udziela on akurat ekumenicznej gościny węgierskim katolikom, licznie przybyłym na mszę świętą… na motocyklach. Robert wyjaśnia cel ich wizyty. Nazajutrz, w miejscowym pensjonacie asystuje przy pieczeniu chleba i zjada z gospodarzem tradycyjne szeklerskie śniadanie. Na obiad kosztuje rumuńskie zupy – flaczki na kwaśno i estragonową – a własnoręcznie, pod Świętą Skałą, gotuje kapustę po szeklersku.”(fb Robert Makłowicz)

Cirque du Soleil w Budapeszcie 13-15 lutego w Papp László Budapest Sportaréna. Ceny biletów tu.

Csodazongora – fortepian na miarę węgierskich możliwości

W Akademii Muzycznej im. F. Liszta w Budapeszcie oraz w Budapest Music Center zaprezentowano nowy wspaniały fortepian. W instrumencie fascynujący jest nie tylko jego dźwięk, ale przede wszystkim niezwykły, futurystyczny kształt i materiały, z których go wykonano. Oprócz prototypu istnieją obecnie tylko dwa egzemplarze.

Duszą tego projektu jest znakomity węgierski pianista, laureat nagrody Kossutha i zarazem rektor akademii muzycznej Gergely Bogányi, który wyjaśnił, że kompozyty węglowe użyte do skonstruowania tego unikatowego instrumentu i jego niezwykłe kształty dały mu piękny śpiewny ton i długo niemilknący dźwięk. Zaznaczył jednak, że kształt oprócz uwarunkowań akustycznych ma pokazać pianistę jako przewodnika, który zabiera słuchaczy w duchową podróż. Potoczna nazwa instrumentu to csodazongora czyli cudowny fortepian; druga nazwa to po prostu Bogányi-zongora, czyli fortepian Boganyiego.

Instrument do tanich nie należał – jego cena gdyby chcieć go sprzedać to około 200 tys. euro (czyli około 64 miliony forintów). Taki instrument wymaga więc odpowiedniej oficjalnej oprawy. W jego inauguracji na Akademii Muzycznej w środę podczas obchodów Dnia Kultury Węgierskiej wziął udział premier Orban.

Instrument zainspirował premiera do powiedzenia kilku – nie wahajmy się tego powiedzieć – wielkich, wręcz patetycznych słów. Premier jednak takich słów się nie boi i co myślał to powiedział w przemówieniu – w fortepianie znalazło się wszystko co jego zdaniem charakteryzuje Węgrów: „odwieczna przedsiębiorczość, innowacyjne pragnienia i węgierski niespokojny duch, który zawsze stara się tworzyć nowe, ulepszać i nigdy nie pozwala pozostać zadowolonym z tego co już jest. Gergely Bogányi jako artysta wymarzył, wymyślił, opracował i wdrożył ten instrument nawet wtedy gdy wiatry nie były ku temu sprzyjające. Oto dzieło, które dźwiękiem i wyglądem tworzy most między tradycją i przyszłością. Jest godne by stanąć w budynku Akademii Muzycznej, gdzie swą muzykę tworzył jeden z najbardziej znanych pianistów świata, Franciszek Liszt”.

Instrument stworzyli Węgrzy: głównym jego konstruktorem był Attila Bolega, za wizualny projekt instrumentu odpowiada Péter Attila Üveges a za ostateczne brzmienie József Cs.Nagy. Odnosząc się do tego premier skonstatował więc w swoim przemówieniu ze smutkiem, że „choć tak wielcy naukowcy jak Edward Teller, Eugene Wigner i John von Neumann urodzili się w Budapeszcie i tu chodzili do szkół, to Węgry nie korzystały na ich sukcesie jakoś specjalnie”.

Przykład twórców instrumentu pokazuje jednak zdaniem premiera, że na Węgrzech mogli oni nie tylko marzyć i wymyślać, ale znaleźli również wsparcie i on wierzy, że w przyszłości ta tendencja będzie się rozwijać. Na koniec Orban życzył, aby fortepian Boganyiego stal się „węgierskim ambasadorem kultury w największych salach koncertowych świata i dowodem wielkości węgierskiego ducha.” Mocno powiedział!

Nazwisko Gergelya Bogányiego w nazwie instrumentu to jednak nie tylko wyraz jego wkładu jako pomysłodawcy projektu i organizatora. Artysta przez przeszło siedem lat finansował projekt z własnych dochodów osiąganych z nagrań. W końcu jednak w 2012 roku utworzył startup, który sfinansowany został w znacznym stopniu dzięki zwycięstwu w projekcie Unii Europejskiej, która wyłożyła 126 milionów forintów. Trzeba jednak przyznać, że Węgierski Bank Narodowy wyłożył na projekt 76 milionów, a rząd i totalizator ubezpieczyły instrument. Tak czy siak – duch, marzenia i sny węgierskie, a wsparcie własne albo europejskie.

Możliwości instrumentu zaprezentowali w BMC jego „ojciec” Gergely Bogányi grając utwory Debussyego oraz jazzowy muzyk Gerald Clayton ukazując jego nieklasyczne możliwości.

Myślę, że instrument pasowałby również idealnie do naszego, polskiego konkursu chopinowskiego. Nie wiem czy ze względu na jakość dźwięku bo aż tak się na tym nie znam, ale jego kształt kojarzy mi się z wierzbą z pomnika Chopina w warszawskich Łazienkach.

Tu można przeczytać więcej o fortepianie Boganyiego i posłuchać jego brzmienia www.boganyi-piano.com