Funkcjonalizm i stomatologia

Gabinet przypominał swoim wyglądem salę tortur a przedpotopowe narzędzia wyglądały jak z jakiegoś horroru o sadystycznym dentyście. I jeszcze ta ćma na obrazie, powiało grozą. Z gablotek dziesiątki lalek spoglądało na nas swoimi sztucznymi oczami, samuraj, myśliwi, pierrot i słodka housewife w swojej retro kuchni. I oni z tym wszystkim mieszkają!

Opisane powyżej osobliwości stanowiły jeden z przystanków wycieczki wokół Ferenciek tere, której fragmenty już kiedyś prezentowałam. Tym razem cofnęliśmy się w czasie o kilkadziesiąt lat i gościliśmy w autentycznym nagy polgári lakás – mieszkaniu wyższej klasy średniej przy ulicy Kígyó zajmowanym przez pewnego dentystę. Dr Gábor B. Simon odziedziczył je po swoim ojcu, uznanym profesorze Béli Simonie, również stomatologu. Ojciec naszego gospodarza przyjaźnił się ze słynnym architektem i grafikiem Lajosem Kozmą, który specjalnie dla niego w 1932 roku zaprojektował prywatną przychodnię w bardzo nowoczesnym jak na tamte czasy stylu. Powinnam raczej użyć liczby mnogiej, ponieważ nad wyglądem przychodni pan doktor pracował wspólnie z projektantem. Kozma po ukończeniu budapeszteńskiej politechniki studiował również malarstwo w Paryżu, u boku takich sław jak Matisse.

Kozmę fascynowało tworzenie przedmiotów użytkowych, był np. autorem wielu rozwiązań wnętrzarskich i mebli dla New York Cafe. Zwróćcie uwagę na praktyczne rozwiązania: funkcjonalna poczekalnia, kabiny mieszczące szatnię, umywalnię z lustrami, kontakty w biurku, szafki kryjące mnóstwo schowków otwierających się na kolejne ukryte głębiej. Mieszkanie było ogromne, kiedyś w całości stanowiło przychodnię, później wydzielono z niej część mieszkalną do której prowadzi wąski korytarz. Duża poczekalnia dla pacjentów (do dentysty przychodził tu m.in. znany pisarz Dezső Kosztolányi), oryginalne meble z epoki, no i szkło. Spójrzcie tylko na jego fakturę. Kozma użył kilkunastu rodzajów zbrojonego szkła ornamentowego, układając je na przemian we wzory nadając oknom niepowtarzalnego wyglądu – choć to akurat mniej praktyczne, aż strach pomyśleć o czyszczeniu takich powierzchni. To tłoczone szkło pojawia się też w lampach na suficie i ściennych. Rozkładane stoliki z lat 30 pokrywa tzw. fornir zebrano, wykonany z daktylowca.

Część domu stała się swoistym muzeum, w ten sposób syn chciał oddać hołd swemu ojcu. Nic tu nie zmienił, wystrój jest ten sam co przed laty, pozostały nawet sfatygowane dywany i spłowiałe zasłony a dentystyczny sprzęt w gabinecie wciąż działa i dr Simon jeszcze do niedawna na nim pracował, ale dziś wykorzystuje już bardziej współczesne wyposażenie. Na jednej z półek dumnie prezentuje dyplom ojca z medycznego Uniwersytetu Semmelweisa. Z okien gabinetu przez poszarzałe firany można dostrzec budynek odnowionego niedawno jednego z tzw. pałaców Klotyldy, w którym urządzono Buddha Bar Hotel.

 

Reklamy

Ferenciek tere bardziej i mniej znany

Jakiś czas temu wybrałam się na spacer po Budapeszcie organizowany przez Miénk a Ház. Balázsa, który oprowadza wycieczki poznałam kilka lat temu, przy okazji przygotowanej przez niego wystawy w Muzeum Historii XIII dzielnicy, później byłam na kilku prowadzonych przez niego spacerach po Újlipótváros. Teraz, ku mojej wielkiej radości zwiedzanie z Miénk a Ház wychodzi poza XIII dzielnicę, dzięki czemu można poznać inne części Budapesztu i ich sekrety.

Ostatnia wyprawa dotyczyła Ferenciek tere i okolic placu (V dzielnica, Belváros – Śródmieście). Była to wędrówka w czasie, od średniowiecza, poprzez barok do lat 70 XX wieku. Otoczenie Ferenciek tere zmieniło swoje oblicze w związku z wydanym pod koniec XIX wieku rozporządzeniem o budowie Mostu Elżbiety i o przebudowie śródmieścia. I tak z romantycznej okolicy, która pamiętała jeszcze czasy średniowiecza poznikały jedno i dwu piętrowe domy a w ich miejscu wyrosły wysokie eleganckie kamienice. Pośród tych wielkomiejskich pałaców z przełomu XIX i XX wieku można jednak odnaleźć ocalałe fragmenty przypominające o ówczesnym charakterze dzielnicy. Dziś w pierwszej odsłonie przedstawiam galerię zdjęć, jakie zrobiłam z dachu jednego z budynków przy Duna utca – miejsca zazwyczaj niedostępnego dla turystów.