100 lat temu w Budapeszcie

1 marca 1915 roku o godzinie siódmej rano Stołeczne Przedsiębiorstwo Transportu uruchomiło pierwszą w Budapeszcie i na Węgrzech linię autobusową. Autobusy kursowały po alei Andrássyego, od Aréna út (dziś ul. Dózsa György) do Vilmos császár út (dzisiejsza Bajcsy-Zsilinszky).

Na zdjęciach: pętla na Széll Kálmán tér w 1941 r., Astoria w 1941 r. oraz przystanek na Andrássy – rok 1938 (w tle widać Plac Bohaterów). Więcej o historii transportu publicznego w Budapeszcie na blogu bkvfigyelo.blog.hu

Jako uzupełnienie dorzucam jeszcze poniższe zdjęcia. Sto lat temu po Andrássy kursowały dwa autobusy jednopokładowe – jeden z napędem elektrycznym, a drugi zasilany benzyną. Oba służyły w czasie I wojny światowej do przewozu rannych. Wkrótce jednak przekazano je na powrót do transportu cywilnego.

Po kilku miesiącach dołączyły do nich kolejne dwa, tym razem piętrowe pojazdy produkcji MARTA. W związku z tym, że jeden z tych pierwszych jednopokładowych pojazdów (zasilany benzyną) nie wytrzymywał obciążenia, szybko wycofano go z ruchu i tak do 1917 roku w transporcie publicznym stolicy wykorzystywano tylko trzy autobusy (źródło: facebook.com/mienkahaz).

Reklamy

Największy deptak miasta cz.II

Z kolei cala Andrássy została opanowana przez imprezy, pokazy związane z zamknięciem Europejskiego Tygodnia Mobilności. Zasadniczo to bezpośrednim pretekstem był Dzień Bez Samochodu. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że mobilność potrzebuje samochodów, a więc te dwie sprawy się wykluczają, ale wiele z przedstawiających się organizacji starało się udowodnić, że istnieją alternatywy dla samochodów, które dają miastu czyste powietrze i więcej przestrzeni. Na mnie osobiście zrobiła wrażenie prezentacja zdjęć ulicy w Amsterdamie z lat 50 XX wieku i tych współczesnych. Oczywiście ta z lat 50 była bardziej zatłoczona niż dzisiejsze ulice Budapesztu w szczycie, ale dziś nie ma po tym już śladu. Na tej bazie urbaniści zaprezentowali fotomontaże, w których po Ferenciek tere poruszają się tramwaje i rowery – piękna utopia, bo przecież dopiero co zakończono jej remont w zupełnie innym stylu.

Z kolei BKV zaprezentowało swoje nowe autobusy (polskim akcentem był Solaris Urbino 10), a FKF nowe śmieciarki napędzane gazem, przeznaczone do selektywnej zbiórki papieru. Tu, co prawda nastąpiła dość zabawna sytuacja, bo gdy spytałam się czy w Budapeszcie śmieci są składowane na wysypiskach czy też istnieje spalarnia, to pan śmieciarz stwierdził, że w spalarni to spala się tylko śmieci komunalne a te z jego śmieciarki (czyli pochodzący z selekcji papier) lądują na wysypisku. Mam nadzieję jednak, że to tylko kwestia nieporozumienia i chodziło mu o zakład przetwarzający papier :)

Wszystkie te organizacje czy też spółki użyteczności publicznej starały się głównie dotrzeć do najmłodszych (i bardzo dobrze, bo dzieci zarażają potem dobrymi zwyczajami rodziców), ale pomyślano też o osobach starszych: i tak mogli od osób w swoim wieku dowiedzieć się więcej o segregacji śmieci czy o konieczności i sposobach konserwacji urządzeń grzewczych. Pomysł, aby o takich rzeczach opowiadały wolontariuszki 70+ wydał mi się bardzo ciekawy, bo zazwyczaj wolontariuszami na takich imprezach jest młodzież w wieku szkolnym i to może stanowić poważną barierę komunikacyjną.

Na imprezie mocno promował się system rowerów miejskich MOL Bubi i ponoć odnotował rekord wypożyczeń. Czy tak było naprawdę? Nie wiem, ale mogę potwierdzić, że w ostatni weekend te zielone rowery były w mieście widoczne jak nigdy dotąd.

Bardzo interesująco wypadł połączony festiwal Street Food z Főzdefeszt. Pyszne piwo z małych browarów i pyszne jedzenie z samochodów. Jednym minusem były ogromne kolejki, w jakich miłośnicy street foodu musieli się ustawiać, co jednak świadczy o jakości oferowanego jedzenia – po prostu nie można się było oprzeć tym zapachom i widokom. Królowały hamburgery w najróżniejszych wydaniach (wspaniałe chrupiące wieże, pełne kolorowej treści, nie mające nic wspólnego z sieciówkami), ale nie zabrakło i propozycji egzotycznych oraz swojsko węgierskich w kotłach wielkich niczym z piekła rodem. Oko również przyciągały same samochody, z których serwowano jedzenie – był i retro VW Bulli, ale i nowoczesne ciężarówki. Pozostaje mieć nadzieję, że wszystkie te pyszności będzie coraz częściej można spotkać na ulicach BP, a ja będę miała czas by ruszyć ich tropem i co nieco o nich Wam opowiedzieć.

Równie wspaniała była oferta rzemieślniczych browarów, prezentująca piwa świeże, pełne chmielowego aromatu i uczciwie uwarzone, co szczególnie odcina się na tle węgierskiej codzienności. Osobiście mogę polecić piwo browaru Kapucinus. Oprócz dobrego smaku, kusi niebanalna szata graficzna etykiet i można je kupić również z beczki, jeśli poszukamy wśród dobrych miejscówek – to przykład dobrego produktu, który wychodzi już poza ramy „domowej” produkcji. Pomiędzy browarami znalazło się też paru producentów cydru oraz producenci piwa z zagranicy (Anglii, Belgii czy oczywiście Czech).

Szorty czyli krótko 09.08.2014

Zakarpacie. W zamieszkałej przez mniejszość węgierską części Ukrainy mają miejsce protesty Węgrów w związku z powołaniami do ukraińskiego wojska. Węgrzy uważają, że nie jest to ich wojna i obawiają się przymusowego wcielania do armii. Domagają się by podstawą mobilizacji była przynależność etniczna.

Paks. Paliwo nuklearne, które zapewni działanie elektrowni atomowej Paks ma być transportowane z Rosji na Węgry drogą powietrzną. Jak wykazuje opozycja, taka forma transportu jeszcze podroży koszty utrzymania elektrowni, nawet o kilkadziesiąt miliardów forintów rocznie. Rząd rozważa to rozwiązanie w związku z ryzykiem transportu naziemnego przez terytorium ogarniętej konfliktem zbrojnym Ukrainy.

„Nie jesteśmy tacy jak Orbán” – tak komentuje słowacka prasa informację o przejęciu stacji Lukoil na Słowacji przez mającą siedzibę na Węgrzech Norm Benzinkút Kft. oraz ostatnie ocieplenie stosunków węgiersko-rosyjskich na szczeblu rządowym w związku z rosyjskim kredytem na rozbudowę elektrowni atomowej w Paks. Słowacki dziennik Hospodarske Noviny pisze, że w węgierskich rękach znajdzie się 1/3 stacji benzynowych na Słowacji. Oprócz 19 stacji Lukoil znajduje się tam 212 stacji Slovnaftu, firmy-córki węgierskiego MOL’a. Za ostatnim niezbyt przejrzystym węgiersko-rosyjskim interesem może kryć się jednak próba „wyprania” tych stacji przez Węgrów. MOL zaprzerza jakoby miał coś wspólnego ze spółką Norm Benzinkút Kft. , choć pojawiły się głosy że to właśnie MOL stoi za Norm Benzinkút, chcąc w ten sposób uniknąć oskarżenia o praktyki monopolistyczne.

Oxford usunął Orbána z listy słynnych studentów. Choć studiował on tam przez rok to do tej pory Oxford z dumą na tej liście go umieszczał. W światowej prasie nie cichną echa przemówienia, w którym premier m.in. wytyka słabość liberalnej demokracji.

Imre Bajor. Kilka dni temu zmarł znany węgierski aktor i satyryk, Imre Bajor. Brał m.in. udział w popularnym programie Heti Hetes, gdzie regularnie krytykował rząd. Program jest nadawany przez RTL, stację nieprzychylną Orbánowi, ostatnio mają bardzo na pieńku w związku z podatkiem reklamowym. Wiadomość o śmierci aktora natychmiast obiegła wszystkie media tradycyjne i internetowe. Wzburzenie opinii publicznej wzbudził fakt, że telewizja państwowa nie podała informacji o śmierci aktora w głównych wiadomościach, tłumacząc się później, że nie otrzymał on nagrody Kossutha (najbardziej prestiżowe wyróżnienie za zasługi dla kultury węgierskiej) więc nie było potrzeby informowania o tym.

W czasie prac restauracyjnych w auli ratusza w Kecskemét pod warstwą tynku odkryto mural z 1944 roku przedstawiający Horthy’ego odwiedzającego miasto. Działacze MSZP żądają usunięcia lub zamalowania fresku. Nawet radny LMP powiedział, że ponowne niszczenie malowidła to głupota i że choć może być ono kontrowersyjne, to jest to element historii. Można je przecież zawsze opatrzyć odpowiednią tabliczką.

Városliget. Zakończył się pierwszy etap międzynarodowego konkursu na zagospodarowanie terenów VárosligetLasku Miejskiego. Konkurs architektoniczny ma wyłonić najlepsze projekty budynków do nowo powstającej dzielnicy muzeów. W planach jest budowa 5 obiektów, które pomieszczą zbiory Galerii Narodowej, Ludwig Muzeum (sztuka współczesna), Muzeum Etnograficznego, Domu Muzyki Węgierskiej, Muzeum Fotografii oraz Muzeum Architektury Węgierskiej. Jury zapoznało się z 470 projektami, z wyłonionych do tej pory prac do końca grudnia wybrane zostaną te najlepsze. Budowa ma się rozpocząć w 2016 roku i potrwać dwa lata. Koszt inwestycji to 75 mld forintów.

Dlaczego nie po polsku? Automaty biletowe komunikacji miejskiej oprócz języka węgierskiego, angielskiego, niemieckiego, francuskiego i rosyjskiego mają również rumuńską wersję językową. BKK podaje, że wkrótce interfejsy zostaną poszerzone o język hiszpański, chiński i słowacki. Biorąc pod uwagę dużą liczbę naszych rodaków odwiedzających Budapeszt, mogliby pomyśleć też o języku polskim.

Transport na Sziget. Na festiwal najlepiej dojechać kolejką podmiejska HÉV nr 5 ze stacji Batthyány tér do Filatorigát albo dopłynąć statkiem. Szczegółowe informacje o kursowaniu statków, autobusów nocnych, itd. znajdziecie w j. ang. tu. Obok wejścia na teren festiwalu stanie kolorowy Ikarus, w którym będzie można kupić bilety komunikacji miejskiej BKV i uzyskać dodatkowe informacje (czynne codziennie w czasie trwania festiwalu od 10.00-20.00, bilety można kupować tylko do 18.00). Dla tych, którzy zakupią CityPASS w czasie trwania festiwalu zapewniony będzie przejazd wszystkimi środkami transportu BKK (w administracyjnych granicach miasta), dodatkowo bezpośredni transfer z/na lotnisko, jednorazowe bezpłatne wejście na kąpieliska, zniżki do muzeów.

Na zakończenie szortów trochę muzyki: znalazłam ciekawe zestawienie piosenek o Balatonie, których raczej nie usłyszy się w radiu. Zapomniane utwory, niektóre sprzed kilku lat traktujące temat węgierskiego morza w sposób prześmiewczy. Usłyszycie m.in. o korkach, tłumach turystów, obowiązkowym zestawie z langosem czy rybką i drożyźnie, która każe wybierać kierunek bardziej południowy czyli Chorwację. Do posłuchania tu.

Piosenka dla pasażera

Tintin titin tititin tin – któż nie zna tego charakterystycznego sygnału rozbrzmiewającego w budapesztańskim metrze? To jeden z tych dźwięków nieodłącznie kojarzonych z życiem miasta. Nadszedł jednak czas by się z nim pożegnać. Z tej okazji blog Urbanista przypomniał historię sygnału, który przez lata towarzyszył pasażerom metra. Motyw został zapożyczony z melodii ułożonej przez Dániela Gryllusa do wiersza Károlya Tamkó-Sirató Bőrönd Ödön, ale w wersji BKV niewiele ma wspólnego z oryginałem, ponieważ wybrany fragment został przerobiony syntezatorowo, taką wersję uznano za bardziej odpowiednią dla metra.

W 2001 roku BKV (Budapesztańskie Przedsiębiorstwo Komunikacji) ogłosiło konkurs na przygotowanie sygnału dla środków komunikacji publicznej. Spośród wielu propozycji wybrano właśnie tę, autorstwa Gryllusa. Powstała wersja dłuższa i skrócona, obie wciąż są dostępne na stronie BKV. Sygnały były często krytykowane, chociaż przeciwnicy nie czepiali się samej melodii, tylko poziomu głośności oraz wskazywali na zniekształcenie dźwięku. Brakowało odpowiedniej reklamy, mieszkańcy raczej nie wiedzieli z jakiego źródła zaczerpnięto motyw i dopiero teraz, po latach kiedy dźwięk jest wycofywany z pojazdów zaczęto drążyć jego historię. Historię, która przechodzi do przeszłości i będzie funkcjonować już tylko jako miejska legenda…

Tu do posłuchania sygnał BKV, a tu piosenka z 1979 roku w oryginalnym wykonaniu Kaláka z Gryllusem i bardziej współczesna wersja Quimby.

Wiersz Bőrönd Ödön (czyli Edmund Walizka) opowiada historię pasażera Edmunda Walizki, który czeka na swój autobus nr 4 siedząc na walizce na przystanku Körönd. Przy okazji: nagromadzenie wyrazów z ö i ő jest tu tak duże, że wiersz może stanowić doskonałą formę ćwiczenia wymowy tych węgierskich samogłosek – ja do dziś mam z nimi problem. Piosenka jest idealna do podśpiewywania jak ci ucieknie autobus albo czekasz na tramwaj, świetnie kiwa się w jej rytm nóżką :) Tak się do mnie przyczepiła, że od wczoraj mnie nie opuszcza. Tekst piosenki:

Bőrönd Ödön a Köröndön
ül a kövön, ül a kövön
fekete színű bőröndön.

Arra száll egy helikopter,
lerádióz a riporter:
Bőrönd Ödön! Bőrönd Ödön!
Miért is ülsz itt a Köröndön
fekete szín bőröndödön?

Visszafelel Bőrönd Ödön
csepp zsebrádió-adóján:
Azért ülök a Köröndön
fekete szín bőröndömön,
várom, hogy a tearózsa,
kinyíljon az aszfaltkövön.
s a 4-es busz begörögjön!

Dodaję świetne, zabawne tłumaczenie autorstwa Moziba z forum węgierskiego:

Kondziu Mondziu dziś na rondziu
Znów na bruku, znów na bruku
na bagażu siedzi w słońdziu.

Aż przyleciał helikopter,
Z niego woła doń reporter:
Kondziu Mondziu, Kondziu Mondziu!
Czemu znowu na tym rondziu
Na bagażu siedzisz w słońdziu!?

Na to dictum Kondziu Mondziu
Mruknął patrząc w górę:
Czekam, siedząc na tym rondziu,
Bagaż uciskając w słońdziu,
Nie na kwiatki, nie na chmurę,
A że wreszcie na tym bruku
Pojawi się czwórka, tłuku!

Legendarną stała się też postać wąsatego ludzika – bajuszos emberke, informującego jak właściwie korzystać ze środków komunikacji. Sympatyczny bácsi (wujaszek) doczekał się nawet strony na facebooku, założonej przez grupę fanów. Co jakiś czas pojawiają się tam nowe zabawne obrazki z nim w roli głównej. Do obejrzenia tu.