Zapowiedzi 08.10.2015

9-11 października: Kürtőskalács Fesztivál czyli kurtosze na zamku Vajdahunyad. Festiwal organizowany jest po raz trzeci i cieszy się ogromną popularnością zarówno wśród miejscowych jak i turystów, którzy dla tego słynnego węgierskiego (czy może precyzyjniej: siedmiogrodzkiego) przysmaku przyjeżdżają również z Polski.

9-11 października: dla wszystkich chłopców małych i dużych – TEMOFESZT czyli festiwal modeli kolejek w Muzeum Kolejnictwa. Działające modele kolejek, 5000 m² powierzchni, 30 makiet, 130 wystawców.

10-11 października: 50 projektantów z Europy Środkowej będzie prezentować swoje kolekcje na Mercedes-Benz Fashion Week Central Europe, imprezie organizowanej po raz pierwszy w Várkert Bazár przez Design Terminal i Mercedes-Benz Hungária Kft. Tu lista projektantów.

Gratka dla miłośników kina. Jeszcze tylko w sobotę 10 października w domu aukcyjnym BÁV (V dzielnica, Bécsi u.3) można oglądać wystawę 170 plakatów filmowych, które następnie pojawią się na aukcji 13 października. Wiele z nich wykonano w niepowtarzalnym stylu i w niewielu egzemplarzach, co sprawia że dziś są unikatami i uważane są za kultowe. Jest wśród nich np. taki rarytas jak angielski plakat do słynnego filmu Miklósa Jancsó Szegénylegények (Desperaci), który przyniósł reżyserowi światową sławę. Katalog dostępny jest tutaj.

Koncerty

9 października na A38 The Big Nose Attack – blues-rock z pazurem. Bardzo amerykańska muzyka z… Grecji. Dodatkowo wystąpią Kőszívű Ember Fiaiwęgierski duet grający psychodelicznego rocka (przypominają mi chwilami Monster Magnet).

10 października w Dürer kert premiera nowej płyty Prosectury, czołowego zespołu węgierskiej sceny punkowej na 25 lecie istnienia zespołu. Płyta została wydana po 8 latach od ukazania się poprzedniej.

prosectura

10 października znów super muzyka na A38rytualny punk w wykonaniu Vágtázó Halottkémek. Wystąpi również Alba Hyseni – obdarzona niesamowitym głosem wokalistka pochodzenia albańskiego, mieszkająca od kilkunastu lat na Węgrzech.

Film

10 października o 21.30 na węgierskim kanale Spektrum premiera filmu o chińskiej społeczności na Węgrzech. Mały kraj, małe Chiny – tajne chińskie imperium na Węgrzech. W 1989 roku Węgry otworzyły swoje drzwi przed Chińczykami, jako jedyny kraj w Europie oferując im system bezwizowy. Dziesiątki tysięcy Chińczyków zostawiło swoją ojczyznę, rodziny i wspomnienia. Od tego czasu minęło 25 lat, a oni zbudowali tu swój własny mały świat: takie małe Chiny w tym małym kraju. Ale co tak naprawdę o nich wiemy? Gdzie i jak żyją? Gdzie się bawią? Jak wyglądają ich pogrzeby? Czy w ogóle jadają w tych chińskich barach, które my uważamy za autentyczne? Dlaczego na ulicach Budapesztu nie widujemy starych Chińczyków? Czy w mieście działają tajne sale do gry w madżonga? Na wszystkie te pytania próbuje odpowiedzieć nowy serial wyprodukowany przez Spektrum.

Plus kilka zapowiedzi (m.in. pop art, CAFe, Art Market), które pojawiły się na blogu w zeszłym tygodniu tutaj.

Reklamy

Bez śmieci czyli noPack

Czy kiedykolwiek zdarzyło Wam się złapać za głowę i ze zdumieniem, a może nawet przerażeniem spojrzeć na ilość śmieci nagromadzonych przez domowników w ciągu dnia? Czy Wy też macie wrażenie, że z roku na rok produkujemy ich więcej i więcej, i więcej? Jak ktoś to pięknie wyliczył, rocznie statystyczny Węgier wyrzuca do kosza ok. 100 kg opakowań i generuje ok. 200 kg odpadów spożywczych.

Po tym jak kilka miesięcy temu prasa rozpisywała się o pierwszym niemieckim sklepie sprzedającym żywność bez opakowań, podobne zakupy możliwe są teraz również na Węgrzech. W zeszłym tygodniu przy głównej ulicy podbudapeszteńskiego Budaörs otwarto sklep noPack, gdzie oprócz warzyw i owoców bez opakowań dostaniemy m.in. przyprawy, nasiona, suszone i kandyzowane owoce, makarony, zdrowe pieczywo, kawy i herbaty, miody, domowe dżemy oraz kosmetyki naturalne. W razie potrzeby można tam też nabyć ekologiczne pojemniki wielokrotnego użytku.

Niektórzy pewnie lekceważąco skwitują wydarzenie stwierdzeniem, że przecież na co dzień warzywa i owoce kupuje się bez opakowań na targowisku i jakoś nikt nie robi z tego medialnego hitu, znalazłoby się jeszcze pewnie kilka innych wątpliwości. Ja jednak jestem zdania, że tego typu inicjatywy warto nagłaśniać, choćby dla samego zasygnalizowania pewnego trendu, który jeśli praktykowany przez coraz większą liczbę osób i w przyszłości obejmujący coraz więcej produktów, mógłby skłaniać do świadomych zakupów wpisując się na stałe w codzienne nawyki konsumentów, tym samym przyczyniając się do poprawy kondycji naszej planety.

Pomysłodawca węgierskiego noPack mówi, że myśli o stworzeniu sieci franczyzowej; w ciągu kilku dni zgłosiło się do niego około 50 osób zainteresowanych współpracą, w tym wpłynęło kilka zapytań z krajów sąsiadujących z Węgrami. Oprócz funkcji typowo handlowej, miejsce stało się przestrzenią spotkań lokalnej społeczności, wyposażoną prosto, ale funkcjonalnie. Miejsce jest póki co niewielkie i z pewnością dużo tu na razie marketingowego samozachwytu, ale sam fakt, że udało się właścicielom dogadać z władzami sanitarnymi dobrze wróży na przyszłość i pokazuje, że autorzy pomysłu tworzą go z głową.

Inna sprawa, że tak naprawdę wszystko zależy od nas samych, o czym przekonałam się na własnym przykładzie. Ciężko mi było na początku zaprzyjaźnić się ze szmacianą siatką, której nigdy nie było przy mnie, kiedy jej potrzebowałam. To jednak tylko kwestia treningu. I zakupy, które teraz robię są bardziej zaplanowane. Pomysłodawcy bezopakowaniowej formuły zwracają właśnie na to uwagę – kupno we własnych opakowaniach wymaga wcześniejszego planowania i w efekcie kupujący nabywa bardziej świadomie tylko to czego potrzebuje. Z pewnością nie jest to idealna formuła biznesowa więc pozostaje mieć nadzieję, że uda się tak oszczędzić na opakowaniach, że koszty jej nie zabiją, bo w końcu zawsze przesądza cena.

Zmarł Árpád Göncz – wspomnienie

W wieku 94 lat zmarł Árpád Göncz, pierwszy niekomunistyczny prezydent Republiki Węgierskiej w latach 1990-2000. Árpád Göncz był pisarzem, tłumaczem literatury anglosaskiej, z wykształcenia prawnik, działacz opozycji. Brał udział w węgierskim powstaniu 1956 roku za co skazano go na karę dożywotniego więzienia, zwolniony w 1963 roku. W 1988 roku był współzałożycielem liberalnego Związku Wolnych Demokratów (SzDSz), który powstał w opozycji do rządzących komunistów. Árpád Göncz wielokrotnie odznaczany za swoje zasługi dla wolności, był m.in. honorowym obywatelem miasta Poznania, w 1994 roku odznaczono go Orderem Orła Białego.

Pamiętam spotkanie z Panem Prezydentem w czasie jego wizyty w Polsce w 1994. My, wtedy młodzi studenci hungarystyki byliśmy bardzo przejęci rangą wydarzenia. Nasza wykładowczyni węgierskiego pomogła w przygotowaniu mowy powitalnej, którą bezbłędnie odczytał później jeden z kolegów (jeśli ktoś z Was tu jest, może podzieli się wrażeniami z tamtego spotkania?). Przy całym uznaniu zasług,  ja zapamiętałam prezydenta Göncza jako starszego pana o pogodnej twarzy, z dobrotliwym, łagodnym uśmiechem. Ten uśmiech to był chyba jego znak rozpoznawczy.

Play me

O tym, że lotnisko to odrębny mikrokosmos przekonywali nas już tacy znakomici aktorzy jak Tom Hanks i George Clooney. Tę przestrzeń, zaludnioną przez współczesnych wędrowców którzy niekiedy stają się koczownikami, postanowili wykorzystać współtwórcy projektu Play me – postawili na lotniskach (i innych miejscach publicznych) pianina, tak aby każdy kto ma na to ochotę  mógł na nich zagrać. Aby zachęcić do tego, w swoiste tournee wybrał się zaproszony przez nich „podróżny”, pianista Maan Hamadeh, Libańczyk osiadły w Dubaju. Trafiłam na ciekawy film z jego występu na lotnisku imienia Ferenca Liszta z okazji Światowego Dnia Muzyki (to ciekawe, że to kolejna rzecz która nas łączy z Węgrami –  w obu naszych krajach największe lotniska zostały nazwane imieniem największych kompozytorów romantycznych obu krajów, Liszta i Chopina). Artysta chwalił bardzo dobrą akustykę węgierskiego lotniska, przedstawiając swoją interpretację klasycznych węgierskich motywów. Jest tam i chyba najbardziej znana na świecie węgierska piosenka ludowa Tavaszi szél (wykonywał ją kiedyś sam Freddie Mercury), są Tańce węgierskie Brahmsa oraz II Rapsodia węgierska Liszta. Wszystko to w aranżacji, która z pianina wydobywa czasem dźwięki węgierskich cymbałów, niekiedy ocierając się o fałsz. Swobodna interpretacja ukazująca rozbuchane dźwięki węgierskiej muzyki ludowej i nią inspirowanej.

Palinka w roli głównej

Od kilku lat moją uwagę zwracają plakaty z festiwali palinki, które odbywają się w Budapeszcie w maju i w październiku. Te majowe tematycznie poświęcone są konkretntym owocom. I tak mieliśmy festiwal palinki morelowej, wiśniowej, gruszkowej i jabłkowej. Te jesienne na Zamku to już format międzynarodowy, gdzie węgierska palinka spotyka się z innymi spirytualiami z całego świata, a alkoholom towarzyszy też prezentacja kiełbasy. Włoska grappa, meksykańska tequila, kojarzona z Rosją wódka, kubański rum, irlandzka i szkocka whisk(e)y i tegoroczny angielski gin – to przewodnie tematy plakatów z kolejnych edycji festiwalu.

Plakaty są kwieciście kolorowe, co sprawia że zawsze kiedy pojawiają się w przestrzeni publicznej robi się jakoś weselej i nawet trzecią linią metra jakoś mniej strach jechać.

Trzeba przyznać, że nikt tu się nie oburza na treść plakatów, nie próbuje odmierzać ich odległości od kościołów i szkół, nie demonizuje się tu alkoholu. I jakoś nie widać na Węgrzech tylu zalanych w trupa obywateli, czego nie można powiedzieć o krajach prowadzących intensywną politykę antyalkoholową. Nie chodzi mi tu tylko o Polskę, ale np. kraje skandynawskie czy Rosję za czasów Gorbaczowa. Pozostaje mieć nadzieję, że to się nie zmieni kiedy ktoś wpadnie na pomysł wprowadzenia nemzeti italboltów. Festiwal na Zamku trwa jeszcze dziś do godz. 22.00.

Kopuła

 

W toku dyskusji pod artykułem o rekonstrukcji budańskiego zamku przywołana została kwestia restytucji przedwojennej kopuły. Jest ona również brana pod uwagę, ale nie zostało to jeszcze oficjalnie potwierdzone. Ostrożność rządu jest tu moim zdaniem zrozumiała, bo trzeba założyć, że długotrwałe prace wpłynęłyby niekorzystnie na turystyczny wizerunek górującej nad miastem bryły Zamku. Przypomnijmy tylko trwający kilka lat remont elewacji Parlamentu, kiedy odwiedzający Budapeszt turyści nie mieli nawet możliwości zrobienia klasycznej fotki z Parlamentem, na której nie byłoby zakrywających budynek rusztowań (widoczne są one jeszcze na zdjęciu z nagłówka mojego bloga). Ale jak wiadomo nie da się zrobić omletu bez rozbicia jajek.

Należy pamiętać, że elewacja budynku Zamku od strony rzeki też wyglądała inaczej przed wojną, co możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu.

Czy decydujący o przebudowie będą na tyle konsekwentni, żeby i tutaj pokusić się o przywrócenie wcześniejszego stanu? Jak na razie ten element odbudowy jest pomijany, a kwestia kopuły choć poważnie rozważana i pojawiająca się w wizualizacji zaprezentowanej w czwartkowym poście musi być na tyle dyskusyjna, że odrębnie nie została jeszcze rozwinięta przez rząd. Dlaczego dyskusyjna? Niewątpliwie korona św. Stefana widoczna i przywracana w wielu miejscach Budapesztu (jak choćby Most Małgorzaty), która wieńczyła starą kopułę, nie wzbudza żadnych wątpliwości wśród samych Węgrów. Ale jak zauważają niektórzy, dlaczego korona ta nie miałaby zwieńczyć kopuły w dzisiejszej formie? Przedwojenna kopuła przywodzi na myśl lukrowany tort i w tym aspekcie pasuje z pewnością do wizerunku monarchii i habsburskiego pałacu. Z drugiej jednak strony dzisiejsza kopuła pod względem architektonicznym, co przyzna wielu architektów, nie prezentuje się źle. Taka jaka jest w tej chwili, w dobie środków masowego przekazu stała się symbolem Budapesztu. Po prawdzie patrząc na poniższy plan porównujący starą i nową kopułę, uświadamiamy sobie, że zmiany które zaszły w wyglądzie pałacu w czasie jego „odbudowy” były tak duże, że praktycznie całkowity powrót do poprzedniego stanu wydaje się niemożliwy i jakieś kompromisy będą konieczne.

Zapowiedzi 02.10.2015

Ten weekend upłynie pod znakiem wina – właśnie teraz warto wybrać się do Tokaju czy do Villány, tym bardziej że pogoda ma być ładna. W najbliższych dniach sporo będzie się działo również w sztuce. Ludwig goes pop – miłośnikom pop artu szczególnie polecam wystawę w muzeum Ludwiga. Warto zajrzeć też na stronę festiwalu CAFe Budapest – sztuka współczesna w takim wyborze, że trudno będzie nie pominąć jakiegoś ciekawego wydarzenia.

2-4 października – winobranie w Tokaju

2-4 października: festiwal czerwonego wina w Villány

3-4 października: święto czekolady w Szentendre

W ten weekend w stolicy organizowany jest festiwal palinki na Zamku i Oktoberfest na placu ’56.

2-4 października: Budapest Music Expo w SYMA; 300 koncertów i innych imprez muzycznych, możliwość przetestowania prezentowanych instrumentów, pokazy światło-dźwięk na największych targach muzycznych stolicy.

2-18 października: CAFe Budapest czyli Budapeszteński Festiwal Sztuki Współczesnej, w ramach którego pojawi się sporo premier teatralnych, przedstawień, koncertów, będą wystawy sztuki. Rok 2016 ogłoszono na Węgrzech rokiem Beli Bartoka i festiwal nawiązując muzycznie m.in. do tego wielkiego kompozytora stanowi niejako preludium do przyszłorocznych obchodów.

CAFe Budapest

6 października – w klubie Akvarium wystąpią Django Lassi – berliński zespół grający gypsy swing wzbogacony elektroniką oraz przyprawiony muzyką bałkańską i hiszpańską.

2-30 października: R.E.D. czyli Roots of the European Design – wystawa czasowa Muzeum Użytkowej Sztuki Ludowej (1011 Budapest, Szilágyi Dezső tér 6), pokazująca związki nowoczesnego designu z tradycyjną sztuką ludową.

2 października-31 stycznia: Ludwig goes pop + The East Side Story – wystawa pop artu, na której oprócz tak emblematycznych nazwisk jak Jasper Johns, Roy Lichtenstein, Claes Oldenburg, Robert Rauschenberg, Andy Warhol, Tom Wesselmann zobaczymy dzieła mniej znanych twórców z Ameryki  oraz europejskich przedstawicieli tego kierunku (np. Peter Blake, Richard Hamilton, David Hockney, Mimmo Rotella). Miłośnicy pop artu wystawę mogli zobaczyć wcześniej w Kolonii i w Wiedniu. Ta w Budapeszcie dodatkowo została wzbogacona o dzieła współczesnych twórców węgierskich i z Europy Środkowo-Wschodniej (Keserü Ilona, Konkoly Gyula, Lakner László, Siskov Ludmil, Szenes Zsuzsa, Boris Bućan, Vera Fischer, Tomislav Gotovac, Dušan Otašević, Sanja Iveković, Běla Kolářová, Jana Želibská, Natalia LL, Jurry Zielinski, Stano Filko, Julius Koller, Marko Pogačnik).

A już za tydzień:

8-11 października: Art Market Budapest– międzynarodowe targi sztuki współczesnej, prezentujące artystów z Europy Środkowo-Wschodniej, jedne z największych w regionie.

10 października: jak co roku w drugą sobotę października organizowany jest dzień węgierskiej kultury zdrojowej – wystawy, wykłady na temat historii i tradycji węgierskich łaźni, liczne wodne atrakcje (np. zumba w wodzie, SPA nocą). W tym roku tematem przewodnim są rytuały i kultura korzystania z sauny. Z wielu przygotowanych przez kąpieliska w całym kraju atrakcji będzie można skorzystać ze zniżką lub bezpłatnie. Lista tutaj.

fot.budapestgyogyfurdoi.hu

10-11 października: giełda minerałów w MOM Sport. Mnóstwo atrakcji dla dzieci, np. zawody w płukaniu złota. Wstęp: dorośli 700 Ft, dzieci (6-18 l.) 300 Ft, młodsze dzieci bezpłatnie.

11 października: w Barba Negra wystąpi Apocalyptica. Bilety po 7900 Ft. Muzycy z Finlandii, którzy odkryli mroczny potencjał drzemiący w wiolonczelach i od poziomu cover bandu przeszli do kariery pełnowymiarowej gwiazdy metalu. Dziś nazwa Apocalyptica to nie tylko nawiązanie do jednego z głównych filarów trash metalu, ale jakość sama w sobie.

12 października: Morrissey w Millenaris. Bilety w cenie 9900 Ft są jeszcze dostępne. Legendarny wokalista zespołu The Smiths prezentujący od wielu lat bezkompromisowe teksty kontrastujące z niezwykle melodyjną i ciepłą barwą jego głosu.