Zapowiedzi 26.02.2015

Mapa Węgier z miliona Lego, francuskie filmy, legenda SKA, Kadar i Gomułka, polski ambasador, mit bratanków? Szczególnie polsko-węgierski czwartek zapowiada się ciekawie.

Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na weekend – warto wybrać się na targi turystyczne (o których wspominałam tydzień temu tu). Szczególnie ciekawe programy dla dzieci przygotowało Lego – z pomocą odwiedzających powstaje tam mapa Węgier z miliona klocków. Na mapie pojawi się 10 charakterystycznych dla Węgier atrakcji turystycznych.

27 lutego – 8 marca w Budapeszcie: Frankofón Film Napok czyli kino francuskojęzyczne w Uranii. Zobaczymy 31 filmów z 14 krajów, w tym 23 przedpremierowo z takich krajów jak Belgia, Francja, Algieria, Grecja, Rumunia, Kanada czy Szwajcaria.

Filmy będzie można zobaczyć także w innych miastach:

  • Tatabánya, 3-24 marca
  • Miskolc, 5-11 marca
  • Szombathely, 9-15 marca
  • Pécs, 12-18 marca
  • Debreczyn, 12-25 marca
  • Jászberény, 13-15 marca
  • Szeged, 13-18 marca
  • Szolnok, 13-15 marca
  • Eger, 20-21 marca

28 lutego: koncert Bad Manners (UK) w klubie Akvarium o 20.00 (koncert przeniesiony z A38) – jeden z głównych zespołów SKA, prawdziwa legenda gatunku. Z węgierskiej strony wystąpią Lions of Suberbia. Bad Manners do posłuchania tu.

dla znających jęz. angielski:

3 marca: “1989 – The Final Days of the Communist Regime in East-Central Europe” – prezentacja książki i dyskusja będą odbywać się w języku angielskim. Książka 1989 – Jesień Narodów (aut. Adam Burakowski, Aleksander Gubrynowicz, Paweł Ukielski) została wydana w Polsce w 2009, na Węgrzech w 2014 pt. 1989 – A Kommunista Diktatúra Végnapjai Közép- És Kelet-Európában. Stanowi ona wszechstronną analizę porównawczą procesu upadku komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej. Zostały w niej ukazane zarówno ostatnie lata reżimu w NRD, Czechosłowacji, Bułgarii, Rumunii, na Węgrzech i w Polsce, wydarzenia roku 1989, jak i ich wpływ na późniejsze losy omawianych państw i świata.  (godz. 11.00 – MTA BTK TTI, 1014 Budapest, 53 Úri u. II. ptr, p. 224.)

dla mówiących po węgiersku:

5 marca: „Két jó barát” – o godz. 16.15 na ELTE (ELTE BTK Történeti Intézet, Szekfű Gyula Könyvtár – Múzeum körút 6-8) spotkanie z ambasadorem RP Romanem Kowalskim. Będzie mowa o stosunkach polsko-węgierskich w świetle obecnej sytuacji międzynarodowej, współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej, UE i NATO (dla zainteresowanych zamieszczam link do obszernego wywiadu, którego ambasador udzielił vs.hu po ostatniej wizycie Viktora Orbana w Polsce, a tu jeszcze wywiad dla HírTV).

Tego samego dnia, na godz. 19.00 do polskiej księgarni Gdańsk (XI dzielnica, Bartók Béla út 46) zaprasza historyk Miklós Mitrovits, gdzie już w mniej formalnej atmosferze będzie można podyskutować o polsko-węgierskich kontaktach politycznych i kulturalnych od 1956 roku do dziś. Uczestnicy spróbują odpowiedzieć na pytanie czy znane wszystkim Węgrom i Polakom powiedzenie o bratankach to mit czy rzeczywistość. Lengyel–magyar „két jó barát” – mítosz vagy valóság?.

Reklamy

Ile lat ma kościół Macieja?

Ile lat ma kościół Macieja? Wpadka czy może przebiegły marketingowy plan wydawcy pamiątkowych medali? Podobnie jak w Polsce, na Węgrzech też mnożą się tacy co by to wszystko chcieli stosownie upamiętnić, za drobną opłatą oczywiście. Spółka Instytut Węgierskich Medali Sp. z o.o. wydała 20 tysięcy egzemplarzy medalu upamiętniającego historię kościoła Macieja. Postać wielkiego króla świetnie się kojarzy, a i kościół niezgorzej. I nie byłoby nic w tym ciekawego gdyby nie fakt, że medale mają upamiętniać 1000 lat tego kościoła. Tyle lat nie ma jednak ani kościół ani nawet styl gotycki w jakim kościół pierwotnie zbudowano. Datuje się go na panowanie Beli IV, kiedy to po najeździe tatarskim na Wzgórzu Zamkowym pojawia się większe osadnictwo. Za czas budowy świątyni przyjmuje się lata 1250-1275. Natomiast obecny wygląd i motywy które eksponuje wydawca monety (rozeta, ozdobna brama kościoła) to efekt przebudowy dokonanej przez Frigyesa Schulka pod koniec XIX w, której kościół zawdzięcza swój obecny wygląd.

Rozgorzała dyskusja czy można w tym wypadku brać pod uwagę rok 1015, który figuruje na stronie samego kościoła – tym zasugerował się wydawca monety nie zasięgając opinii ekspertów. Jak przyznaje Balázs Mátéffy, dyrektor kościelnego muzeum, daty tej nie potwierdza ani historia ani odkrycia archeologiczne i jest ona nawiązaniem do tradycji kościelnej sięgającej średniowiecza czy legendy, która rozpowszechniła się w epoce baroku. W czasach po odbiciu Budy z rąk Turków istniało fałszywe przekonanie (utrzymujące się do pocz. XX w.), że kościół ufundował Św. Stefan w 1015 roku i tę datę uwiecznił graf Esterhazy w ołtarzu z XVIII w. Faktem jest, że Św. Stefan ufundował w tym roku świątynię, ale w innym miejscu – był to kościół na terenie dzisiejszej Óbudy. I to najwidoczniej z nim musiano pomylić kiedyś kościół Macieja.

Warto pamiętać, że oficjalnie świątynia jest pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, jest też znana jako Kościół Koronacyjny, a powszechnie używana nazwa kościół Macieja pochodzi od króla Macieja Korwina (a nie św. Macieja! – niestety na takie kwiatki można czasem natknąć się w Internecie).

Osobliwy medal można nabyć za 5990 Ft.

medal z Kosciołem Macieja, fot.eremkibocsato.hu

Jak długo wytrzyma Most Łańcuchowy?

Niedobrze z Lanchidem. Jego stan techniczny jest krytyczny. Oczywiście, jest to najstarszy most więc trzeba o niego dbać! A ostatnio został mocno zaniedbany. Eksperci od dłuższego czasu zwracają uwagę, że niezbędny jest gruntowny remont Mostu Łańcuchowego. Jak czytamy na hvg, ostatnie większe prace konserwacyjne miały miejsce w latach 1986-88 i wtedy zakładano, że poważniejszy remont odbędzie się za 5-6 lat; następnie w 2002 roku ówczesne władze stolicy zapewniały, że przeprowadzą gruntowną rekonstrukcję mostu, co oczywiście nie nastąpiło.

Z dokumentacji sporządzonej na podstawie przeglądu technicznego z 2011 roku wynika, że użyte w czasie ostatniego remontu materiały nie gwarantują już wystarczającej ochrony konstrukcji nośnej, a żelbetonowa płyta jest w takim stopniu uszkodzona, że wymaga całkowitej wymiany. Po ukazaniu się raportu BKK (Centrum Komunikacji Miejskiej) ogłosiło przetarg na wykonanie kompleksowego remontu Mostu Łańcuchowego, tunelu biegnącego pod Wzgórzem Zamkowym oraz placu Adama Clarka. Przetarg wygrało konsorcjum Főmterv-MSc-CÉH, z którym BKK podpisało w 2013 roku kontrakt na projekt rekonstrukcji. W kwietniu bieżącego roku powstał plan oraz pojawiły się nowe pomysły rozwiązań, z których niektóre wywołały kontrowersje, np. projekt poszerzenia chodników po obu stronach mostu (tej ingerencji nie popiera BKK).

Władze miasta zleciły ostatnio dodatkowe badania techniczne, nie wiadomo jednak kiedy zostanie podjęta ostateczna decyzja w sprawie remontu. BKK zapewnia, że nie ma zagrożenia dla codziennego ruchu pieszego i kołowego.

One dollar hotel

Kiedy Europa świętuje 25 rocznicę upadku muru i żelaznej kurtyny, to wiele osób pamięta jednocześnie o tym że 25 lat temu zniknął aliancki system okupacyjny, którego istnienie uzasadniane było zimną wojną i który już w tamtym okresie wydawał się przecież reliktem. Pamiętam, że w latach 80 japońskie studentki traktowały Checkpoint Charlie w Berlinie jako swoistą atrakcję turystyczną i nie odstraszały ich groźne miny amerykańskiej Military Police.

Trudno więc uwierzyć, że w Budapeszcie, na dziedzińcu jednego ze znajdujących się na Wzgórzu Zamkowym zabytkowych obiektów jeszcze do niedawna w koszykówkę grywali żołnierze amerykańskiej piechoty morskiej i bynajmniej nie było to miejsce należące do państwa węgierskiego. Chodzi o budynek nazywany więzieniem Tancsicsa, który stał się własnością USA po zakończeniu II wojny światowej. W czerwcu bieżącego roku, po 68 latach główny budynek wraz z dwoma innymi przyległymi do niego został w końcu odzyskany przez państwo węgierskie na zasadzie wymiany nieruchomości (pertraktacje trwały 8 lat od podpisania w 2006 roku moratorium w tej sprawie). W październiku na dwa dni obiekt udostępniono zwiedzającym.

To tutaj, przy ul. Táncsics Mihály utca 9-13 pod koniec panowania dynastii Arpadowiczów stał budynek Magna Curia Regis (zwany też Kammerhof), który był pierwszą budańską rezydencją Beli IV do momentu wzniesienia budańskiego zamku (wcześniej siedziba królewska znajdowała się w Esztergom, pol. Ostrzyhom). Pozostałości rezydencji królewskiej widoczne są na głębokości 6-8 m poniżej parteru więzienia Tancsicsa. Od strony Wodnego Miasta (Vizivaros) usytuowane były należące do kompleksu stajnie, warsztaty, itp., a wg. niektórych naukowców we wschodnio-północnej części zbocza mogła zostać ulokowana królewska mennica założona prawdopodobnie za czasów Andrzeja III. W skład zespołu pałacowego wchodziła wieża mieszkalna, w której mieściła się mennica, a także wybudowana w 1349 roku królewska kaplica św. Marcina. W 1382 roku Ludwik Węgierski podarował całą grupę budynków wraz z służebnymi przyległościami paulinom z Budaszentlőrinc (ciekawostka: paulini to jedyny zakon założony na Węgrzech, to stąd wzięli się paulini w Częstochowie) i którzy w tym samym roku umieścili tu przemycone z Wenecji szczątki św. Pawła Pustelnika.

Od zakonników całość przejął w 1416 r. hrabia Hermann Celejski (z arystokratycznej rodziny banów Sławonii, węg. Cillei-család), a po jego śmierci biskup z Vac. Majątek wrócił do korony węgierskiej w roku 1458, ale po dwóch latach król Maciej przekazał go palatynowi Michałowi Országowi z Gút (węg. gúti Ország Mihály), do którego rodziny należał do 1541 roku. Siedziba o charakterze pałacowym zostaje na pocz. XVI w umocniona potężnymi wieżami, z których jedna o średnicy 22 m nosiła nazwę baszty siedmogrodzkiej i była pierwszą w kraju zbudowaną na wzór włoski. Dzięki swojej masywności mogła przetrwać do XXI wieku, choć jej górna część znajduje się dziś na wysokości górnej części dziedzińca wewnętrznego. Powstały z Kammerhof pałac biskupi uległ całkowitemu zniszczeniu w czasie wojny piętnastoletniej (1591-1606). Po odbiciu Budy z rąk Turków w 1686 roku, w latach 1722-1728 na ruinach dawnego pałacu cesarz buduje prochownię o grubych murach, której nadal strzeże ocalała baszta siedmiogrodzka. W obawie przed eksplozją, po okresie wojen napoleońskich wyburzono dwa górne piętra, a prochownię przeniesiono na przedmieścia.

Widoczny z ul. Tancsics żółty budynek (József-kaszárnya) w stylu wczesnego klasycyzmu wzniesiono w latach 1810-1833 jako koszary wojskowe, choć spełniał on głównie funkcję więzienia. To tu przetrzymywano niepokornych wobec Habsburgów węgierskich i rumuńskich pisarzy, prawników i polityków protestujących przeciwko naruszaniu zasady wolności słowa. Nie było to jednak jakieś zatęchłe więzienie, bez dostępu światła. Cele przypominały raczej pokoje z wygodnymi łóżkami, kanapami, półkami na książki, olejnymi lampami, na ścianach wisiały obrazy. Kossuth ze swojej celi na parterze mógł przez jakiś czas swobodnie komunikowac się z przechodniami, jednak gdy Austriacy to odkryli, przenieśli go do innego pomieszczenia od strony dziedzińca. W 1848 roku w czasie Wiosny Ludów powstańcom z łatwością udało się uwolnić z więzienia przebywającego tu Mihalya Tancsicsa. Okna nie były bowiem okratowane, Austriacy zabili je tylko deskami. Kossutha i Tancsicsa upamiętniają tablice na frontonie budynku. Wiadomo, że 30 stycznia 1849 roku na dziedzińcu dokonano egzekucji czterech osób: był wśród nich jeden Polak, jeden Austriak i dwóch Węgrów. W drugiej poł. XIX w. kompleks był siedzibą komendantury placu, a na pocz. XX w. mieścił się tu urząd skarbowy i akcyzowy węgierskiego ministerstwa finansów.

W roku 1946 (oficjalnie w 1948) budynek pozyskali Amerykanie, choć kwestia zmiany własności do dziś pozostaje sprawą dyskusyjną. Według pierwszej wersji właściwy departament USA wyliczył wartość szkód dokonanych przez węgierską obronę przeciwlotniczą w amerykańskich siłach powietrznych (z uwzględnieniem wcześniejszych kosztów poniesionych na ich utrzymanie), otrzymaną kwotę przeliczono na forinty i w praktyce jako reparacje wojenne Amerykanie dostali nieruchomość. Druga wersja mówi o tym, że USA położoną malowniczo działkę po prostu zakupiły. Nikt nie był jednak w stanie przedstawić dokumentów, które by ten fakt potwierdziły.

W latach 50 w budynku dawnego więzienia stacjonowało ok. 45-50 żołnierzy piechoty morskiej, którzy zapewniali ochronę znajdującej się na Placu Wolności ambasadzie USA. Później ich liczbę zmniejszono, a od lat 80 obiekt służył głównie celom rekreacyjnym i jako hotel w którym umieszczano weteranów przybywających z Iraku, Afganistanu czy Kuwejtu. W otoczeniu średniowiecznej architektury, żołnierze mogli ćwiczyć na siłowni, urządzono dla nich wirtualną strzelnicę, ogródek do grillowania i boisko do koszykówki. W 1985 roku powstała osobliwa sytuacja, kiedy to Węgrzy odzyskali magazyn prochowni, jednak w związku z tym, że można było dostać się do niej jedynie przez teren należący do USA, państwo węgierskie wynajęło nieruchomość Amerykanom za symboliczną opłatę 1$ rocznie. O więzieniu Tancsicsa krążyły też przez jakiś czas plotki jakoby pomieszczenie o ciemnych ścianach (strzelnica) miało być miejscem przetrzymywania terrorystów.

Wizyta Busha w 2006 roku przyniosła porozumienie, na mocy którego w zamian za zwrot nieruchomości, Węgrzy zobowiązali się ponieść koszty remontu i przekazania Amerykanom dwóch budynków sąsiadujących z ambasadą USA (w kwocie 2.5 mld Ft).

20 czerwca 2014 roku więzienie zamkowe trafiło ponownie w ręce węgierskie. Dziś nadzór nad tym niezwykle bogatym w znaleziska terenem sprawuje Muzeum Historii Budapesztu. Po zakończeniu prac wykopaliskowych w miejscu gdzie kiedyś był więziony Kossuth ma powstać centrum pamięci 1848 roku. (źródło, fot.: mult-kor.hu)

Ogromna inwestycja na Zamku

200 mld Ft, prace trwające 10, a może nawet 20 lat – to liczby dotyczące największego projektu architektonicznego tego rządu. Kilka dni temu odbyło się pierwsze posiedzenie komisji ds. Narodowego Planu Hauszmanna, któremu przewodniczył premier Orban. Komisja jest odpowiedzialna za długoterminowy projekt, w ramach którego w najbliższych latach na Zamku na szeroką skalę prowadzone będą prace archeologiczne, odrestaurowane i odbudowane zostaną te fragmenty kompleksu zamkowego, które uległy w przeszłości częściowemu bądź całkowitemu zniszczeniu, wśród zabytkowych obiektów ma zostać wzniesiony również jeden budynek współczesny. Prace restauracyjne i archeologiczne prowadzone są na Wzgórzu Zamkowym w zasadzie już od dłuższego czasu, rozpoczęte projekty będą zatem dalej rozwijane i poszerzone o nowe inwestycje.

Pozwolę sobie zacytować w tym miejscu fragment wspaniałej książki znanego dziennikarza Tadeusza Olszańskiego „Budapeszteńskie ABC” wydanej po raz pierwszy w 1968r.:

„Zamek jeszcze płonął, dymiły zgliszcza, w mieście trwała strzelanina, kiedy na Budę popędziła grupa ludzi, aby ratować co ocalało i zabezpieczyć ruiny. Był wśród nich profesor dr Laszlo Gero, światowej sławy archeolog, który dziś jest kierownikiem prac wykopaliskowych prowadzonych na Budzie oraz twórcą koncepcji odbudowy zamku. Jeden z czołowych węgierskich dziennikarzy Peter Ruffy z Magyar Nemzet w swoim reportażu o profesorze Gero napisał, że był on wówczas jedynym człowiekiem na Węgrzech, który w zniszczeniu zamku widział pozytywne strony. Ruina secesji i baroku stworzyła bowiem szansę na wydobycie pogrzebanych dawno prawdziwych, romańskich i gotyckich skarbów Budy. Dzięki profesorowi Gero miałem możność poznać cały skomplikowany plan wydobycia tych skarbów na światło dzienne, zobaczyć je na własne oczy, poznać dyskusje, jakie toczyły się w sprawie koncepcji odbudowy zamku i wreszcie dokładnie zwiedzić zamek.”

Jak więc widać kontrowersje dotyczące sposobu odbudowy zamku towarzyszyły temu miejscu od bardzo dawna i o mały włos zamiast pięknego symbolu Budapesztu, mielibyśmy park ruin na wzgórzach. Obecne kontrowersje nie dotyczą jednak jedynie sposobu odbudowy ale i jego dalszego użytkowego celu. Główna zasada programu brzmi: odtworzymy to co się da, dysponując dostępnymi zdjęciami, wyposażeniem, zachowanymi planami. Są jednak takie fragmenty kompleksu, których z powodu niewystarczającej dokumentacji nie jesteśmy w stanie wiernie odtworzyć.

Na razie wiadomo, że w 2016 roku na Wzgórze Zamkowe ma zostać przeniesiona kancelaria premiera (wspominałam o tym tutaj), nowa siedziba premiera powstanie w budynku dawnego klasztoru karmelitów (obecnie mieści się tam Teatr Tańca).

Już w przyszłym roku rusza chyba najbardziej ekscytujący etap prac – rozpoczną się prace wykopaliskowe na dziedzińcu więzienia Tancsicsa, gdzie znajdują się fragmenty pierwszego wczesnego pałacu Beli IV oraz pozostałości mennicy królewskiej. Obiekt od 1948 roku do lata tego roku był własnością… USA, co uniemożliwiało kontynuowanie prac archeologicznych.

Plan zakłada również rekonstrukcję dwóch emblematycznych sal zamku: sali tronowej oraz sali św. Stefana. Po stronie zachodniej, nad powstającym garażem podziemnym na 300 miejsc, rząd rozważa odtworzenie w oryginalnej formie budynku dawnej ujeżdżalni projektu Hauszmanna, z przeznaczeniem na cele turystyczne.

Na konferencji wspomniano również o bardziej odległych planach przeprowadzki Krajowej Biblioteki Széchényiego mieszczącej się w zachodnim skrzydle Zamku. Wielkość zbiorów przekracza już możliwości obecnego budynku i prawdopodobnie biblioteka zostanie przeniesiona do centrum miasta w bardziej dogodną komunikacyjnie lokalizację, w pobliże jednej ze stacji metra.

Skąd środki na prace o tak wielkim rozmachu? Na konferencji prasowej komisarz ds. kultury, László L. Simon powiedział, że Zamek musi zostać odrestaurowany, ponieważ ma on istotne znaczenie symboliczne dla narodu węgierskiego. W przyszłorocznym budżecie wygospodarowano na ten cel 1.5 mld Ft. Projekt zamkowy zbiega się w czasie z inną potężną inwestycją rządu, budową kompleksu muzealnego na terenie Lasku Miejskiego (patrz Szorty z 9 sierpnia). W przyszłym roku przeznaczono z budżetu tylko 8 mln Ft na ten cel. Zapytany o tak skromne środki Simon odpowiedział, że jeśli potrzeba będzie więcej to pieniądze się znajdą i że projekt budowy dzielnicy muzeów nie zostaje wstrzymany. Pierwszy powstanie budynek, który pomieści zbiory Muzeum Etnograficznego, do którego obecnej siedziby na Placu Kossutha przenosi się Sąd Najwyższy (Kúria).

Obok programu dotyczącego Wzgórza Zamkowego, rząd uruchamia ze środków unijnych program ratowania niszczejących pałaców na prowincji Węgier, tzw. Nemzeti Kastelyprogram. Ma on m.in. pomóc w zmianie statusu niektórych obiektów, tak by zostały uznane za zabytkowe, w niektórych przypadkach niezbędne będzie upaństwowienie. Rząd przewiduje również różnego rodzaju ułatwienia dla właścicieli i zarządzających tymi obiektami, np. ulgi podatkowe, co ma pomóc w wypełnieniu zobowiązań związanych z ich remontem. W ramach programu odnawiane będą też nieruchomości, których właścicielem jest państwo, a których remonty w ostatnich 25 latach były odsuwane w czasie bądź przeznaczano na nie niewystarczające środki. Mowa tu o inwestycjach z przeznaczeniem na cele turystyczne, gdyż jak powiedział Laszló L. Simon, po zakończonych pracach zabytki te będą musiały zarobić na swoje utrzymanie i przyciągnąć jak największą liczbę odwiedzających. W pierwszej kolejności odnowionych zostanie 15 pałaców, a w dalszych planach znalazło się miejsce dla kolejnych 20 obiektów.

Lajta Monitor

W weekend mieliśmy okazję zajrzeć pod pokład zabytkowego statku wojennego Lajta Monitor, o którym na blogu pisałam już wcześniej tutaj. Okręt będzie zimował w Neszmély i przed Parlament powróci dopiero na wiosnę. Tak więc nic straconego jeśli ktoś miał ochotę go obejrzeć i tym razem nie zdążył. Warto go odwiedzić, bo ten typ statków to naprawdę rzadkość. Chłopak, który nas oprowadzał wspomniał, że miał już dwie grupy z Polski. Jako uzupełnienie wcześniejszego postu zamieszczam poniżej galerię zdjęć.