Géza Csáth – ciemna strona umysłu

Geza Csath, Literatura na swiecie nr 3-4,2015

Ale czad! Tak wielu moich znajomych ze studiów, a i ja sama zwykliśmy mówić podczas odkrywania twórczości Gézy Csátha. Mnie dosłownie powalił na kolana, do tego stopnia, że swego czasu napisałam o nim nawet obszerną pracę. Fascynacja mroczną stroną życia już mi dawno przeszła, zainteresowanie Csáthem zostało. Dlatego z wielką radością dowiaduję się, że ostatni numer Literatury na świecie (nr 3-4/2015) został poświęcony właśnie temu węgierskiemu pisarzowi (na marginesie: czy są jeszcze jacyś maniakalni kolekcjonerzy tego wspaniałego periodyku? :)

Pisarstwo Csátha pewnie nie byłoby takie jakie jest, gdyby nie miał na nie wpływu niesamowity i równie fascynujący życiorys twórcy. Csáth był bowiem nie tylko pisarzem, ale również muzykiem (świetnie grał na skrzypcach), krytykiem muzycznym, a z zawodu lekarzem psychiatrą – tym samym stawał się najlepszym przykładem na zilustrowanie znanego powiedzenia „Lekarzu lecz się sam”. Urodzony w 1887 roku w Szabadka (dzisiaj Subotica w Serbii), krewny wybitnego pisarza Dezső Kosztolányiego, w młodości chciał zostać malarzem, w końcu wybrał jednak studia medyczne w Budapeszcie. Z początku pracował jako lekarz w szpitalu psychiatrycznym. Doświadczenia z tego okresu wykorzystał jako podstawę do napisania Dziennika kobiety chorej umysłowo. Csáth był zainteresowany zastosowaniem morfiny i innych narkotyków, jak się okazało nie tylko do celów medycznych, ale i artystycznych. Uległ też jak wielu jemu współczesnych fascynacji psychoanalizą.

To wszystko znajdowało odbicie w jego twórczości, której mógł się swobodnie oddawać zmieniwszy pracę psychiatry na lekarza w sanatoriach i popularnych wśród elit tamtych czasów kurortach. Najbardziej znane stały się jego opowiadania, których bohaterami miotają silne skrajne emocje (np. Czarna cisza). Autor wchodził wtedy w ich umysły analizując stany psychiczne dogłębnie i bez taniego moralizatorstwa, które cechowało choćby największego klasyka wiwisekcji ludzkiej duszy – Dostojewskiego. Tym samym pokazywał drogę prowadzącą do destrukcji. Zabójstwo, samobójstwo, gwałt, psychiczna i fizyczna przemoc, pokazana np. w wyświetlanym również w Polsce filmie z 1997 roku Bracia Witmanowie – to tylko niektóre motywy opowiadań Csatha znanych m.in. ze zbioru zatytułowanego nomen omen Bajki, które źle się kończą. Jak przystało na specjalistę od psychiatrii jest tu też świat z innego bieguna – autor zabiera nas do wyimaginowanego świata baśni, czarodziejskiego ogrodu, w którym barwy, dźwięki i zapachy zlewają się tworząc marzenie senne, czy balansując na granicy jawy i snu (np. Ogród czarodzieja, Popołudniowy sen).

Sam pisarz, uzależniony od morfiny, z czasem coraz bardziej zaczyna popadać w szaleństwo. Opowieść o jego życiu kończy się równie tragicznie, co historie jego bohaterów: upadek kariery medycznej, obłęd, pobyt i ucieczki ze szpitala psychiatrycznego, zabójstwo żony, a w końcu samobójstwo. To wszystko, niekorzystna ocena moralna tego przecież chorego i uzależnionego człowieka, przez wiele lat powodowało dystans do jego twórczości, podobny do tego jaki powstał do artystów Młodej Polski. I dopiero w czasach tryumfu postmodernistycznego pisarstwa spadkobierców Williama Burroughsa, węgierski autor powrócił. Jeżeli nie jako specjalista od ludzkiej duszy w ogóle, to z pewnością jak to z dużą dozą złośliwej ironii twierdził mój znajomy, specjalista od pokręconych umysłów Węgrów, Skandynawów południa.

Jego koledzy z grupy Nyugat doczekali się uznania wyrażonego choćby nazwaniem ich imionami najważniejszych miejsc w stolicy (bez trudu znajdziecie plac Móricza czy Kosztolányiego, za to na ulicę Gézy Csátha musielibyście wybrać się do odległej XVIII dzielnicy, nie mówiąc już o pomyśle nazwania jego imieniem szkoły). Jak dotąd polscy wydawcy wpisywali się w ten nurt. Chwilowego zaistnienia twórcy w mediach dzięki filmowi Bracia Witmanowie na motywach jednego z jego opowiadań nie zdyskontowano.

O tym kim był Csáth, jak pisał i co po sobie pozostawił dowiecie się z ostatniego numeru Literatury na świecie, który próbuje przybliżyć postać tego utalentowanego pisarza polskiemu czytelnikowi. Warto sięgnąć po tę lekturę.

Reklamy