Sen o Budapeszcie

Kiedy oglądałam Birdmana duże wrażenie zrobiła na mnie scena latania nad miastem. Od razu skojarzyło mi się to z typowym snem o lataniu, który kiedy ktoś ci go przerwie, to z jednej strony cieszysz się, że dzięki temu będziesz go pamiętać, bo nie „wyśnił się” do końca. Z drugiej jednak strony odczuwa się wtedy nieprzepartą chęć natychmiastowego powrotu do przerwanego snu. Scena lotu nad ulicami Nowego Jorku, jakże inna od tych znanych z filmów o superbohaterach, mimo że film w przewrotny sposób nawiązuje do tych opowieści, mnie skojarzyła się właśnie z takim marzeniem sennym.

Dzisiejsza technika oraz popularność dronów coraz częściej pozwala nam na odkrywanie nowych perspektyw. W tym kontekście przypomniał mi się film Światła Budapesztu, który jakiś czas temu znalazłam w sieci. Obejrzyjcie go sobie po raz kolejny, a ci którzy go jeszcze nie widzieli – po raz pierwszy. Warto sobie czasem polatać nad Budapesztem –  życzę Wam dzisiaj takich pięknych snów :)