Ludowe pasje

Wielu na Węgrzech chciałoby stać się posiadaczami długiego wiejskiego domu, bielonego wapnem. Ale czym jest taki tradycyjny dom, kiedy nie ma w nim prawdziwego glinianego pieca. Zoltan Vass z Siklós udowodnił, że aby zająć się tradycyjnym fachem takim jak praca zduna, niekoniecznie trzeba odziedziczyć go po przodkach, ale można się go wyuczyć z książki wypożyczonej z biblioteki.

Pierwszy piec zrobił sam dla siebie, bo w okolicy brak było fachowca, który by mu go postawił w jego wymarzonym domu z glinianej cegły. Choć do budowy użył skorup doniczek i błota zmieszanego ze słomą, to piec stoi do dzisiaj już 25 lat i ogrzewa główne pomieszczenie jego domu. On sam z czasem nie tylko zdobył uznanie, ale zaczął uczyć innych jak robić piece. Do dzisiaj miał już około 100 uczniów, w tym z Australii i Anglii. Obecnie robi piece, które pozwalają ogrzewać wodę do grzejników, a także takie w których  można wypiekać pizzę lub suszyć zioła.

Pan Vass działa też na rzecz wspierania lokalnej przedsiębiorczości. Zauważył, że często organizowane są szkolenia w ramach których nawet 20 mieszkańców tej samej wsi zdobywa ten sam fach, ale dlatego że jest ich tak dużo – nadal pozostają bezrobotni. On sam mówi, że woli nauczyć jednego mieszkańca wsi swego rzemiosła, tak aby ten mógł się z tego utrzymać. Dodaje jednak, że ważne jest aby zdun wiedział co chce zrobić, bo z jego doświadczenia wynika, że 95% klientów nie ma pojęcia czego właściwie chce, a on rzuci okiem na dom i już wie jak ma wyglądać piec, który w nim stanie. Kiedyś nawet pewna rodzina posądziła go o to, że jest typem fachowca-cwaniaczka, bo kiedy pojawił się u nich, od razu wiedział ile materiału będzie potrzebował, choć wcześniej nie zrobił żadnych pomiarów. Kiedy jednak w ich domu stanął piec o jakim marzyli, zmienili zdanie. Jeżeli macie trochę wolnego czasu, to możecie postarać się skontaktować z panem Vassem, a może zdobędziecie ciekawy zawód :)

Druga historia będzie o legendarnym węgierskim dudziarzu:

W wieku 97 lat zmarł Istvan Pal, zanany jako Pista Bacsi, słynny węgierski muzyk ludowy i gawędziarz, grający na dudach, fletach i fujarkach. Jak sam twierdził, po raz pierwszy ojciec włożył w jego ręce  piszczałkę dud zaraz po urodzeniu, nakazując mu podążanie jego śladami i tak już zostało.

Przez większą część swego życia był zwykłym pasterzem, muzykującym i rzeźbiącym swe instrumenty. Kiedy jednak w latach 90 ostatniego wieku „odkryto go”, zaczął podróżować popularyzując muzykę ludową, a i nie odmawiał gościny w swym domu wszystkim zainteresowanym ludową muzyką, tradycją i tym co mógł im od siebie przekazać. Sam pragnął tak jak i jego ojciec przekazać tę pasję swoim synom, ale choć miał ich dwóch to obaj zmarli jeszcze za jego życia. Tak więc zaczął uczyć innych ludzi o tym jak pasterska kultura pozwala na łączenie się naszego świata z tym drugim, duchowym, zaciągając na węgierską nutę i uśmiechając  się pogodnie spod wspaniałych węgierskich wąsów i nieodłącznego kapelusza. (hvg, mno.hu)

Reklamy

2 thoughts on “Ludowe pasje

  1. Wojek Pista to chyba musial byc troche Polakiem, sadzac po tym jak wymawial nieakcentowane a :-) Spoczywaj w pokoju wojku [*]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s