Węgierski sposób na franki

Premier Kopacz powinna zastanowić się czy warto zadzierać z Węgrami. Jak im nadepnąć na odcisk, to potrafią wykazać się naprawdę dużą inwencją planując zemstę.

W 1925 roku wybuchł międzynarodowy skandal, gdy w Hadze zatrzymano węgierskiego oficera, który próbował wymienić w banku fałszywe pieniądze. Znaleziono przy nim walizkę pełną fałszywych franków. Wkrótce odkryto, że nie był jedynym węgierskim oficerem podróżującym z taką zwartością walizki.

Tajny węgierski projekt ruszył w 1922. Zgodnie z planem, duża ilość fałszywych pieniędzy miała osłabić gospodarkę Francji i jej rządu, a zysk z operacji miał być przeznaczony na wspieranie ruchów rewizjonistyczno-irredentystycznych. Ponieważ po wybuchu skandalu zniszczono wszelką dokumentację i obciążające dowody, nie można dziś bezspornie wskazać winnych i podać szczegółów planu. Wiadomo tylko, że ministerstwo finansów zamówiło dla Państwowych Zakładów Kartograficznych specjalne maszyny drukarskie z Niemiec, które mogły posłużyć do tego procederu.

Premier hrabia Pál Teleki o ile nie brał udziału w tym procederze to uważa się, że musiał o nim wiedzieć. To samo tyczy się kolejnego premiera Istvána Bethlena, za czasów którego akcja weszła w główną fazę i w końcu się wydała. Chociaż historycy podają, że głównym dowodem był wspomniany wyżej zakup maszyny drukarskiej czy zaangażowanie Państwowego Instytutu Kartografii, to należy pamiętać również o fakcie, że holenderscy i francuscy śledczy musieli działać praktycznie na własną rękę, a często wręcz wbrew węgierskim organom ścigania, które robiły wszystko by ukręcić sprawie łeb.

Kulminacją był wyrok sądu, w którym główny oskarżony książę Lajos Windischgraetz został skazany za popełnienie zbrodni, bo tak przecież klasyfikuje się w europejskich systemach karnych fałszowanie pieniędzy, na bagatela 4 lata pozbawienia wolności, które nie dość tego spędził w sanatorium. Łagodne wyroki sąd umotywował afektem w jakim działali sprawcy, spowodowanym… ograbieniem Węgier z ziem na mocy traktatu z Trianon.

O ile historycy węgierscy zgodnie dzisiaj przyznają, że obaj wyżej wymienieni premierzy musieli wiedzieć o akcji, to raczej nie wspominają nazwiska Horthyego, który przecież jako naczelnik państwa kontrolował wojsko. Inna sprawa, że postaci oficerów węgierskich w tej historii zachowują się jakby byli bohaterami operetki. Złapany w Hadze Jankovich zamiast zgodnie z planem przekazać fałszywki lokalnym kontaktom, nie wiedzieć czemu udał się do banku, gdzie próbował wymienić banknot tysiącfrankowy, a gdy rozpoznano fałszywkę, wszczyna awanturę, w wyniku której policja znajduje w jego bagażu resztę banknotów. Co ciekawe, kolejne partie pieniędzy zostają znalezione przy kolejnych oficerach, którzy próbują je dostarczyć. Dlaczego nikt ich nie zawrócił?

Bardzo ciekawie o motywach Węgrów pisał w stylu właściwym dla dziennikarstwa II Rzeczypospolitej łódzki dziennik Ilustrowana Republika z 1926 roku, na którego artykuł natrafiłam poszukując materiałów w tej sprawie. Co ciekawe, redakcja polskiej gazety z tamtych czasów wydawała się równie dobrze (o ile nie lepiej :) poinformowana o szczegółach afery od węgierskich historyków publikujących dzisiaj na ten temat.

Podobną metodę zastosowali w czasie II wojny światowej Niemcy. Tę fascynującą historię opowiada nagrodzony Oskarem austriacki film „Fałszerze”. Uważa się, że udało się Niemcom i pracującym dla nich fałszerzom podrobić w doskonały sposób angielskie funty sterlingi, co doprowadziło do finansowego upadku Wielkiej Brytanii po II wojnie światowej i krachu imperium. Zgodnie z fabułą Amerykanie i ich dolar mieli po prostu szczęście. Ale już wcześniej państwa stosowały takie metody rywalizując politycznie, czego przykładem było fałszowanie polskiej monety przez władców Prus w okresie poprzedzającym rozbiory – w tamtych czasach chodziło głównie o produkcję fałszywek o gorszej zawartości metalu szlachetnego od oryginału.

Poniżej zamieszczam link do archiwalnego numeru Ilustrowanej Republiki, udostępnionego w sieci przez łódzką Bibliotekę Cyfrową. Artykuł o węgierskim fałszerstwie znajdziecie na stronach 1 i 4 dziennika.

Dla znających węgierski podaję jeszcze link do artykułu historyka Balázsa Ablonczyego z pisma Múltunk nr 2008/1.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s