Magyazyn

Ukazał się pierwszy numer Magyazynu, a w nim m.in artykuł o blogach o tematyce węgierskiej (jest też parę słów o budapeszterze :))

„Kilka lat temu z inicjatywy studentów Uniwersytetu Warszawskiego powstał internetowy periodyk – dla hungarystów, hungarofilów, a także dla zupełnych laików, którzy chcieli poznać Węgry. Pismo po długim czasie funkcjonowania przestało być wydawane. Jednak po przerwie „Magyazyn” – czasopismo studentów Katedry Hungarystyki UW skierowane do czytelników zainteresowanych tematyką Węgier – kulturą, polityką, językiem, aktualnościami i wszystkim, co ważne, powraca!

17 grudnia miała miejsce premiera pierwszego numeru czasopisma, w którym można przeczytać między innymi o budapeszteńskim metrze, blogach o tematyce węgierskiej, czy słynnym węgierskim fałszerzu obrazów. Nie zabrakło tam również recenzji filmowych, książkowych, muzycznych, wywiadu z Węgierką studiującą w Warszawie, relacji z wystawy fotograficznej, czy ankiety- a na deser również przepisu na tradycyjne węgierskie naleśniki.

Pierwsze egzemplarze już trafiły do czytelników, a kolejne będzie można nabywać w bibliotece Katedry Hungarystyki UW (tj. ul. Dobra 55 00-312 Warszawa, pok. 00.115 na parterze) w godzinach otwarcia. Prowadzona będzie również sprzedaż wysyłkowa czasopisma- osoby zainteresowane kupnem w tej formie proszone są o kontakt mailowy na adres: magyazyn@outlook.com lub przez nasz fanpage na Facebook’u: fb.com/magyazyn. Koszt czasopisma to 3 zł (+koszt przesyłki w przypadku sprzedaży drogą pocztową).

Serdecznie zapraszamy do nabywania „Magyazynu” i zapoznawania się z Węgrami widzianymi oczami studenta hungarystyki.”

Update: Magyazyn będzie dostępny od lutego również w Budapeszcie, w polskiej księgarnio-kawiarni Gdańsk (XI dzielnica, Bartók Béla út 46). Cena 300 Ft.

Reklamy

Odszedł ostatni ze Złotej Jedenastki

buzanszky-jeno fot.starity.hu

Śmierć Jenő Buzánszkyego, ostatniego z największych węgierskich piłkarzy, zawodnika legendarnej Złotej Jedenastki. Słynny piłkarz zmarł 11 stycznia wieczorem w szpitalu w Esztergom. Na swoim fb premier Orban napisał: „Odszedł ostatni Mohikanin. Bóg z Tobą, wujku Jenő”.

Jenő Buzánszky razem ze swoim zespołem zdobył tytuł mistrza olimpijskiego (złoto na Olimpiadzie w Helsinkach w 1952 roku) i srebrny medal Mistrzostw Świata (1954 r w Szwajcarii) – choć do dziś panuje przekonanie, że w wypadku tej drużyny było to „tylko” drugie miejsce – wielu uznawało ich za pewnych faworytów.

Swą wielką karierę prawego obrońcy rozpoczął w Vasutas Dombovar (1938-1946). Później grał  w VSK Pécs (1946-1947), a w końcu w klubie w Dorog (1947-60). Rozegrał 274 mecze ligowe, w drużynie narodowej 48 razy. Na mistrzostwach świata 1954 rozegranych w Szwajcarii, grał i to z efektami w każdym z 5 rozegranych przez Węgrów meczów. Brał udział w słynnym rozgromieniu Anglików na Wembley w 1953 roku (Węgrzy wygrali wtedy 6:3).

Sportowiec zmarł w wieku 89 lat. Był zawsze bardzo dumny z faktu, że był częścią Złotej Jedenastki, ale nie spędzał swego życia na patrzeniu w przeszłość. Nigdy nie myślał o emigracji. Pragnął żyć długo, co najmniej 100 lat – nie udało się.

Choinkowe barykady

Ciekawe zjawisko – w mieście powstają prawdziwe choinkowe barykady. Czy to obrońcy świąt którzy nie mogą pogodzić się z końcem zimowej przerwy? Nie, to po prostu typowy widok po którym można poznać w Budapeszcie, że nadchodzi Trzech Króli. Podobnie jak w Polsce do tego dnia trzyma się żywe choinki. Kto w tym czasie nie wystawi swojej na ulicę ten będzie jej szkielet oglądał przez najbliższe miesiące przed swoim domem (dozorcy palcem nie kiwną, bo przecież każdy wiedział kiedy trzeba choinkę wystawić).

Niestety zawsze znajdą się tacy, którzy jednak nie wiedzieli, a służby porządkowe za swój obowiązek uważają wychować obywatela – i tak przez ostatnie lata zawsze się jakieś choinkowe truchło walało na ulicy do marca.

Ale ciacho!

Taki obrazek z ostatnich dni z mojej okolicy. Cukiernia Perity przy Váci út , naprzeciwko WestEndu. Choć węgierskich klientów nigdy im nie brakuje, muszę przyznać, że ja nie przepadam za ich wyrobami. NAV (urząd podatkowy) też chyba ich nie lubi, ale żeby aż tak? Zamknęli ich na 12 dni, witryna i drzwi szczelnie zabite dechami. Powiało komuną, trochę straszno. Ciekawe co przeskrobali?

Mieliśmy kiedyś z tą cukiernią zabawne doświadczenie. Na pierwszy rzut oka ciacha wyglądają lekko i apetycznie, wybór jest duży. W środku zawsze kręcą się jacyś kupujący, w okolicach różnych świąt kolejka czasem stoi na zewnątrz. Węgrom najwidoczniej smakują te słodkości. Postanowiliśmy więc któregoś dnia spróbować.

Na prośbę o zapakowanie kilku kawałków, sprzedająca zrobiła jednak bardzo dziwną minę. I to powinno nas ostrzec. Po spróbowaniu okazały się „trochę” za słodkie i jakby… naperfumowane.  Prawdziwy barok. Po zjedzeniu jednego (w dwie osoby) przyjęliśmy taką dawkę kalorii, że na resztę nie mieliśmy już siły. Czyżby to była kwintesencja węgierskiego cukiernictwa? Wśród znajomych Węgrów spotkałam jednak wielu, którzy deklarowali się jako fani tej cukierni.

Cóż, musicie przyznać że wyglądają nieźle. Mam nadzieję, że będziecie mogli ich jeszcze spróbować i wyrobić sobie własne zdanie na ten temat.

(fot. 13kerulet.ittlakunk.hu)

Zapowiedzi 09.01.2015

szalbierz

10 stycznia: Teatr Dramatyczny w Warszawie – premiera głośnej sztuki Györgya Spiró „Szalbierz” (tłum. Jolanta Jarmołowicz) o ojcu narodowej sceny Wojciechu Bogusławskim.

„Sztuka podejmuje wątek powieści „Iksowie”, zakazanej w Polsce lat osiemdziesiątych z powodu kpiny z naszych bohaterów narodowych. Spiró oskarżonemu o szarganie świętości zabroniono wówczas przyjazdów do Polski. Akcja „Szalbierza” rozgrywa się w teatrze w dniu premiery. Na spektakl, który ma uratować teatr od bankructwa, wybiera się całe Wilno, bo tytułową rolę „Świętoszka” ma zagrać gościnnie legenda – Wojciech Bogusławski. Groźba zerwania premiery wisi w powietrzu, ponieważ mistrz pojawia się dopiero kilka godzin przed spektaklem. Kim jest Wojciech Bogusławski w oczach Węgra? Barwną postacią – intrygantem, błaznem, furiatem i egoistą, a równocześnie patriotą i człowiekiem niezwykle odważnym.

Przedstawienie reżyseruje Gábor Máté, węgierski reżyser i aktor, dyrektor artystyczny słynnego  Teatru Józsefa Katony w Budapeszcie. W roli Bogusławskiego wystąpi Witold Dębicki, w obsadzie między innymi: Sławomir Grzymkowski, Agnieszka Warchulska, Agnieszka Wosińska i Małgorzata Rożniatowska.

György Spiró to jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy węgierskich i znawca polskiej kultury. Laureat prestiżowych nagród, między innymi Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus i Międzynarodowej Nagrody Wyszehradzkiej. Napisał ,,Mesjaszy”, jedną z najważniejszych powieści poświęconych naszemu romantyzmowi.”(źródło: http://teatrdramatyczny.pl)

koncerty

9 stycznia o 21.00: Tom White & The Mad Circus w Kuplung (Király u. 46)

10 stycznia: Stagediving Fesztivál w Dürer Kert (m.in. Watch My Dying, Cadaveres, RATM tribute by Subscribe)

10 stycznia: Prosectura w Rocktogon

W czwartek w klubie Kis A  na imprezie Ska BP Klub wystąpi m.in. Selektor emka – dawno nie słyszałam tak fajnych miksów!

9-11 stycznia: Jazz Showcase 2015 – międzynarodowy weekend jazzowy i jazz talent exchange w Pałacu Sztuk. Tu program.

wystawy

do 15 lutego: Punkty widzenia (Nézőpontok) – trójwymiarowe fotografie z I wojny światowej w Muzeum Narodowym (Magyar Nemzeti Múzeum, Múzeum krt. 14–16). Zdjęcia wykonano w technice stereoskopowej, polegającej na fotografowaniu obiektu z dwóch różnych punktów widzenia, co daje patrzącemu na nie wrażenie trójwymiarowości. W czasie zwiedzania wystawy otrzymujemy specjalne okulary.

14 stycznia do 12 lutego: wystawa CROWD PLEASERS Aleksandra Urban i Horror Pista w galerii Platan (Andrássy út. 32)

Budapest Eye – jedna z największych atrakcji Budapesztu tylko do niedzieli na Erzsébet tér! Ogromny sukces sprawił, że miasto rozważa przedłużenie umowy (na razie nie wiadomo jeszcze jednak od kiedy i na jak długo). W niedzielę koło ma zostać zdemontowane.

Rikardó

Nie milkną protesty po bulwersującym, rasistowskim komentarzu jaki na fb umieścił poseł Jobbiku Előd Novák. Skomentował on fakt, że pierwsze dziecko jakie urodziło się na Węgrzech w 2015 roku to chłopczyk z rodziny romskiej o imieniu Rikardó. Novák napisał, że to czwarte dziecko 23 letniej matki i że problemem jest rosnąca liczba Romów, podczas gdy Węgrów jest coraz mniej. Dodał, że Węgrzy będą niedługo mniejszością we własnym kraju. W jednym z kolejnych wpisów umieścił zdjęcie własnej rodziny i skomentował je słowami: „Oprócz Rikardó oczywiście Węgrzy czasem też się mnożą, na przykład w naszej rodzinie jest nas więcej niż cztery lata temu”.

Kiedy lewica zaczęła mówić z oburzeniem o „otwarcie ekstremistycznych słowach” oraz o „dyskryminujących przejawach rasizmu i staraniach mających na celu wzbudzenie napięć społecznych pomiędzy Węgrami i Węgrami”, Novák stwierdził, że ojciec dziecka zaangażował się w histerię domagając się przeprosin, a on przecież nie wypowiadał się w sposób szerzący nienawiść. Swą wypowiedź zakończył mówiąc: „Nie będę przepraszał! Najmłodszemu dziecku życzę dobrego zdrowia!” Po kilku dniach w imieniu rządu wypowiedział się János Lázár: „Żadne dziecko nie może być napiętnowane, niezależnie czy urodziło się na Rózsadomb czy w Makó, w pałacu czy lepiance” a „piętnowanie noworodka jest nie tylko tchórzliwą rzeczą, ale także łajdactwem. To zwykłe przestępstwo”, dlatego też zdaniem Lázára „(…) zadaniem państwa jest chronić nasze dzieci przed złymi ludźmi. Każde dziecko „.

Symptomatyczne jest jednak, że minister użył w swej wypowiedzi słowa „putri”. Mając problem z jego przetłumaczeniem zwróciłam się do znajomej Węgierki, która w pierwszym odruchu powiedziała, że to taki „cygański domek” i dopiero po chwili poprawiła się, że w zasadzie to po prostu schronienie biedaków, no ale przecież w węgierskich realiach wiadomo, że to Romowie. Tak więc przestaje dziwić, że w internecie przeważają memy wyszydzające może nie wprost samego chłopca i jego rodzinę, ale reakcję byłego premiera Ferenca Gyurcsánya. Polityk ten pojawił się na demonstracji z wiszącą na szyi kartką: „Én is Rikárdó vagyok” („Ja też jestem Rikardo”). I tak mimo całej swej stanowczości, minister Lazar wypowiedź w sprawie Rikardo zakończył stwierdzeniem, że „Ferenc Gy. (Gyurcsány) i spółka” zrobili ze sprawy cyrk polityczny wywołujący podziały w społeczeństwie w odniesieniu do tej historii.

Jak więc widać polityka romska rządu pełna jest ładnych frazesów, ale w kwestii relacji węgiersko-romskich lepiej udawać, że nic się nie dzieje. Dlatego też do powszechnej świadomości nie może przedrzeć się fakt, że właśnie na Węgrzech społeczność romska osiągnęła bardzo wiele, jeśli chodzi o asymilację, ale i rozwój własnej samorządności i kultury. Z drugiej jednak strony właśnie to może być powodem ich kłopotów – Romowie na Węgrzech to nie jakaś egzotyka jak w Polsce, ale duża i integralna część społeczeństwa, która traktowana jest jednak nie podmiotowo, lecz przedmiotowo. Droga awansu społecznego na Węgrzech to jednak dla nich wciąż konieczność udawania takich ciemniejszych Węgrów i często rezygnacja z własnej tożsamości. Ale może to i tak dużo? W czasach kryzysu społeczeństw wielokulturowych, sama możliwość wtopienia się w społeczeństwo węgierskie to dla wielu i tak kusząca perspektywa. I taką możliwość daje Fidesz, to jego „tajna” broń, jaką pozyskał romskich wyborców, co kiedyś wydawało się przecież niemożliwe.

Zbuntowane Budaörs

Budaörs pod Budapesztem, zostało mocno dotknięte mimo protestów jego burmistrza Tamasa Wittinghoffa prawem ustanawiającym nowe odcinki dróg płatnych wewnątrz obwodnicy Budapesztu. To spokojne, zamieszkałe niegdyś przez Szwabów miasteczko (jego druga nazwa to Wudersch, choć po wojennych wypędzeniach osoby o niemieckich korzeniach stanowią tu mniejszość) położone jest obok teraz już płatnej autostrady dla której jedyną alternatywą będzie droga biegnąca przez jego środek. W miejscowości znajduje się również kompleks handlowy (Auchan, Ikea, Decathlon itp.) – jeśli nawet klienci sklepów zdecydują się nie rozjeżdżać miejscowości to spadną obroty sklepów a więc i podatki. W końcu to również wielki problem dla mieszkańców dojeżdżających z miejscowości do samego Budapesztu – czyli wszystkich (z opłaty za autostrady nie są zwolnieni nawet publiczni przewoźnicy).

Burmistrz miejscowości postanowił się jednak zbuntować – przesłał pismo do Centrum Koordynacyjnego Rozwoju Transportu z informacją, że gmina przestaje płacić za utrzymanie autostrad M1 i M7 na swoim terenie a także za ich oświetlenie. Według burmistrza autostrady przechodzące przez Budaörs stanowiły integralną część lokalnej sieci transportowej więc miasto – mimo że nie było to w obowiązku – wyłożyło miliardy na poprawę infrastruktury tych dróg, częściowo z własnych, a częściowo ze środków firm działających w miejscowości. Dodał, że inwestycje te zostały przeniesione na własność państwa bezpłatnie. Dodatkowo miasto ponosiło koszty codziennej eksploatacji drogi, na przykład oświetlenia.

Burmistrz uznał wprowadzenie opłat za jednostronną zmianę warunków i wypowiedział umowę na świadczenie usług na oświetlenie drogi z dniem 28 lutego. Trzeba przyznać, że taka lekcja samorządności może się przydać Fideszowi. Ze strony partii już padły deklaracje o gotowości negocjacji w sprawie opłat. Szkoda tylko, że negocjacje nie poprzedziły uchwalenia ustawy, której cała ścieżka legislacyjna zajęła kilka dni. Do zbuntowanego Budaörs dołączyła XV dzielnica (Újpalota), która chce z kolei zakazać poruszania się po wewnętrznych drogach śmieciarkom do tej pory korzystającym z bezpłatnej M0.