Supermarketom śmierć

Według jednego z nowych projektów ustawy, która miałby wejść w życie od 2018 roku, duże markety o obrotach przekraczających rocznie 50 mld forintów, a jednocześnie wykazujących straty przez 2 następujące po sobie lata działalności – nie będą mogły mieć w ofercie produktów szybkozbywalnych (np. artykułów spożywczych). Zmiana podyktowana jest tym, że duże zagraniczne sieci handlowe często pozwalają sobie na utrzymywanie sklepów oferujących bardzo niskie ceny i przynoszących całymi latami straty. Takie praktyki wykluczają z konkurencji małe i średnie węgierskie przedsiębiorstwa, prowadząc do ich upadku.

Jednocześnie parlamentarna komisja ds. gospodarki poparła projekt KDNP wg. którego w niedziele i święta otwarte mogą być tylko małe rodzinne sklepy o powierzchni poniżej 400 m2, gdzie właściciel jest jednocześnie sprzedawcą (projekt KDNP zakłada również wyparcie dużych sklepów z okolic zabytkowych centrów miast). Wg. Krajowego Stowarzyszenia Handlu ta zmiana przyniesie z sobą falę zwolnień, które mogą dotknąć nawet kilkadziesiąt tysięcy pracowników. Potwierdził to już np. Spar, który po 25 działalności na Węgrzech co prawda nie zamierza wycofać się z rynku, ale w związku z niekorzystnymi dla dużych sieci zmianami planuje wstrzymanie inwestycji i liczne zwolnienia.

Nowe prawo handlowe ma uderzyć m.in. w bardzo popularne na Węgrzech Tesco, Auchan, Aldi, Lidl czy Metro (spośród zagranicznych sieci tylko Penny Market odnotowuje zyski). W ciągu 3 lat może dojść do całkowitego zniknięcia tych sklepów z rynku węgierskiego. Projekt KDNP odnoszący się do zakazu handlu w niedzielę cieszy się natomiast poparciem trzech węgierskich sieci CBA, COOP i Real. Do bojkotu tych wyraźnie faworyzowanych przez rząd sieci nawołuje nowa grupa na fb Kupujesz u Orbana? (Bojkott CBA & Coop & Reál). Na pytanie co z węgierskimi dostawcami CBA, administrator grupy odpowiada, że producenci nie powinni opierać się tylko na jednym odbiorcy i że konsumenci i tak będą kupować węgierskie towary, tylko w innych sklepach.

O ile można zgodzić się z pomysłami prowadzącymi do ukrócenia praktyk dumpingowych, stosowanych przez duże sklepy, to już ewidentne faworyzowanie wybranych sieci handlowych z powoływaniem się na ich węgierski rodowód przy dzisiejszej specyfice handlu jest nieuzasadnione. Zanim ktoś zacznie chwalić tę politykę Orbana, warto zwrócić uwagę, że oferta CBA i Coop opiera się w dużym stopniu na wyrobach słowackich czy czeskich – trudno więc mówić, że te sieci handlowe mają na celu wyłącznie dbanie o dobro węgierskiego producenta. W Tesco, Auchan czy Lidlu też jest wiele towarów węgierskich, ale co ważne i dla nas – sieci te sprzedają dużo produktów z Polski. Taka polityka będzie więc niekorzystna dla naszych rolników oraz producentów artykułów spożywczych, dotkniętych już i tak embargiem rosyjskim.

CBA i Coop to jakość porównywalna do PSS Społem, częściowo zmodernizowana ale nadal tchnie duchem komuny. Z kolei te małe, rodzinne firmy nie mają nic przeciw temu by oferować uzależnionym alkoholikom malutkie buteleczki z alkoholem, które ci drżącymi rękami wypijają zaraz po wyjściu ze sklepu. Taki klient to rzeczywiście jak rodzina, no i w niedzielę trzeba go obsłużyć.