Polski jazz w Budapeszcie

W ramach festiwalu Polska Jazz w sobotę w budapesztańskim klubie jazzowym Opus w BMC wystąpił Wojtek Mazolewski Quintet. Muzycy zaprezentowali materiał z mającej niebawem premierę płyty Polka. Muszę przyznać, że był to jeden z lepszych koncertów jakie kiedykolwiek widziałam. Nie mogę przestać bujać się w rytm Get Free (cover Major Lazer – lepsze od oryginału!), Roma, Polka czy Chase the Devil. Dali czadu!

Typowo jazzowe kawałki przeplatały się z tymi w których słychać było wpływy rockowe, reggae i ska. I tak usłyszeliśmy np. jazzową aranżację Nirvany czy Rage Against the Machine. Delikatne, aksamitne i powoli rozwijające się utwory potrafiły przejść po kilku minutach w całkiem ostre granie. To zasługa nie tylko niepokornej duszy starego punkowca w osobie samego Wojtka, ale i mistrzostwa pozostałych muzyków, z których stworzył swój zespół. Wylewający się z instrumentów soczysty jazz porwał zgromadzonych w klubie widzów, co ciekawsze wycieczki nagradzane były okrzykami aprobaty, solówkom na saksofonie czy trąbce często towarzyszyły oklaski, a nieoczywiste aranżacje i jassowe brzmienia najwidoczniej spodobały się międzynarodowej publiczności. Nie od dziś wiadomo, że polski jazz rządzi na Węgrzech :)

Na uwagę zasługuje też samo miejsce, w którym odbył się koncert – Budapest Music Center ze swoją świetną akustyką i niezwykle bogatą ofertą muzyczną. Odbywają się tu koncerty klasyczne, jazzowe, współczesnej muzyki węgierskiej. Znajdujący się w okolicach Kálvin tér budynek łączy w sobie elementy modernistyczne z zachowaniem neoklasycystycznego stylu okolicznej architektury. Jeśli mieszkacie w Budapeszcie i jeszcze nie odkryliście tego miejsca, odsyłam do strony internetowej i polecam zapoznanie się z ich programem na najbliższe tygodnie. A jeśli jesteście w Polsce, koniecznie wybierzcie się na koncert kwintetu Mazolewskiego, warto! Poniżej zdjęcia z koncertu w Budapeszcie.

Reklamy