Największy deptak miasta cz.I

Ulica Andrássy to może nie tyle serce Budapesztu, ale jego główna tętnica. Przyrównywana do paryskiej Avenue des Champs-Élysées nie zawsze wytrzymuje to porównanie. W ten weekend ściągnęła ona jednak tłumy mieszkańców Budapesztu. Nie jedną, ale całą gamą imprez.

Na Placu Bohaterów główna atrakcja: Nemzeti Vágta – konna gonitwa, współzawodnictwo regionów, węgierskie palio. Gonitwa ma na celu prezentację węgierskich tradycji jeździeckich, w szczególności wojskowych i jej symbolem są pięknie umundurowani węgierscy huzarzy, których w całej okazałości można tu podziwiać. Tegoroczna upamiętniała László Skultéty’ego (1738-1831), który służył w huzarach przez 81 lat i tym samym był najdłużej służącym w tej formacji żołnierzem.

Wyścig odbywa się na piaszczystym torze ogrodzonym mobilnymi trybunami, który przygotowywany jest na placu na kilka dni przed gonitwą. Niestety obserwować ją można po zakupieniu dość drogich biletów na trybuny, choć zawsze jest wielu takich, którzy próbują ją oglądać przez „dziurę” w płocie. Ja tym razem odpuściłam, bo mój młodszy już raz udowodnił, że cena biletów nie robi na nim żadnego wrażenia i zmusił mnie do ewakuacji po pięciu minutach spektaklu.

Jest to jednak również święto koniarzy, którzy spotykają się w stajniach ustawionych na terenie lodowiska w Város Liget (oczywiście o tej porze roku jest ono nieczynne, więc można je wykorzystać do innych celów). Nadarza się tu również możliwość zaprezentowania okręgów, z których pochodzą uczestnicy oraz tradycji związanych bliżej lub dalej z końmi. Ta prezentacja, mająca na celu głównie promowanie turystyki, dostępna dla szerokiej publiczności, odbyła się na przylegającym do Placu Bohaterów odcinku ulicy Andrássy.

Narodową gonitwę wygrała Gyöngyi Molnár reprezentująca Tahitótfalu, na koniu Iceman. W gonitwie na Placu Bohaterów reprezentowane były 72 gminy węgierskie, wyłonione w kwalifikacjach spośród 300 (również tych, które znajdują się poza granicami obecnych Węgier).

Po drugiej stronie alei Andrássy, na placu Széchenyi odbywa się mający nieco krótszą tradycję wyścig. Wyścig pojazdów opartych o technologie inne niż wykorzystujące węglowodory, czyli po prostu ekologicznych. Zgromadził rekordową liczbę 60 pojazdów. Wyścigi te organizowane są corocznie w kilku kategoriach (m.in. samochody napędzane energią słoneczną, seryjne auta przerobione na napęd elektryczny itd.) i przyciągają wielu, szczególnie młodych konstruktorów, często związanych z węgierskimi uczelniami. Zespoły prezentują się zawsze niezwykle profesjonalnie, a emocje są nie mniejsze niż na Hungaroringu.

(zdjęcia z zeszłorocznych wyścigów)

Reklamy