Walutowe przekręty

Okres wakacyjny to niestety dla niektórych okazja do nieuczciwego zarobku i łupienia turystów metodami rozbójniczymi, których nie pochwaliłby nawet słynny betyár Sándor Rózsa. Ten węgierski zbójnik podobnie jak nasz Janosik okradał bowiem tylko bogatych, a rozdawał biednym co zjednało mu powszechną sympatię wśród ludu. Węgierskie kantory łupią biednych czy bogatych bez wyjątku, no może nie wszystkie. Chodzi tu głównie o jedną sieć, o której nieuczciwych metodach głośno ostatnio w miejscowej prasie. Praktyka znacznego zaniżania ceny walut obcych w kantorach należących do sieci Interchange to norma. Jak podaje hvg, w jednym z kantorów na lotnisku za 1 EUR płacą 243 Ft, jeśli ktoś chciałby jednak euro kupić to będzie to już 339 Ft, przy średnim kursie wg. Banku Narodowego oscylującym w granicach 310 EUR. Władze zdają się nie widzieć w tym nic złego. Sieć posiada swoje punkty w najatrakcyjniejszych miejscach, gdzie w okolicy czasem trudno znaleźć inny kantor.

kantor na lotnisku fot.hvg

Taką sytuację wykorzystują też cinkciarze, zwykli oszuści wystający na rogu ulicy, podejrzane typy najczęściej o blisko-wschodniej urodzie, którzy proponują zdesperowanemu turyście korzystną wymianę. Parę metrów dalej tabliczka informująca, że to nielegalne. Wymiana może skończyć się np. odkryciem przez naiwnego turystę, że część banknotów to pocięte gazety. Numer znany w Budapeszcie od dziesięcioleci, ale widocznie wciąż działa. Istnieje też bardziej wysublimowany przekręt starej szkoły, na policjanta. Ci których nie oszukali sami cinkciarze narażeni są na interwencję prawdziwych lub fałszywych policjantów, ponieważ przestępstwem jest nie tylko sprzedaż, ale i zakup waluty od osoby która nie ma na to pozwolenia. Fałszywy policjant proponuje karę lub łapówkę, a poszkodowany po takiej interwencji cieszy się, że stracił „tylko” pieniądze, bo przecież mogli go aresztować.

A zatem generalna zasada brzmi: uwaga na kantory na lotniskach i dworcach!

Przyjeżdżając do Budapesztu warto pamiętać, że w wielu sklepach można płacić w euro (co do zasady powinni przyjmować, ale nie zawsze tak jest) choć reszta będzie wydana w lokalnej walucie. Kurs w takich wypadkach może będzie mniej korzystny od normalnego kantorowego, ale nie jest rozbójniczy. Warto więc wcześniej zapytać przy kasie. Za bilety komunikacji miejskiej BKV w wielu miejscach też zapłacimy kartą.