Żegnaj iWiW

2.jpg

Dzisiaj ogłoszono ostateczną datę wyłączenia iWiW. Ma to nastąpić 30 czerwca. Do tego czasu można jeszcze wejść na dawno porzuconą stronę i z sentymentu zapisać sobie wszystkie stare kontakty, wiadomości czy zdjęcia. Taka opcja dostępna jest za jednym kliknięciem.

Chyba wszyscy Węgrzy mieli konto na iWiW. Kiedy przyjechałam na Węgry też od razu dostałam zaproszenie, bo na początku istnienia iWiW można było się tam dostać tylko kiedy ktoś ze znajomych cię zaprosił. Stwarzało to wrażenie elitarności, a w rzeczywistości nie było niczym innym jak węgierską Naszą Klasą. Tyle tylko, że iWiW powstał wcześniej, w 2002 r., jako jeden z pierwszych tego typu portali na świecie, wtedy jeszcze pod nazwą WiW. iWiW to skrót od International Who is Who. Stronę założył czysto hobbystycznie Zsolt Várady, który pewnie nie przypuszczał wtedy, że odniesie ona tak ogromny sukces. Od 2005 do 2010 była to najczęściej odwiedzana na Węgrzech strona, w czasach świetności odnotowywano 1.5 mln użytkowników dziennie. Na iWiWie powstało 4,5 mln profili, pół miliarda kontaktów. Można było odszukać tam starych znajomych, dawno niewidzianych krewnych, kolegów z klasy czy szkolną miłość. Co jakiś czas znajdowałam w swojej skrzynce oferty pracy, jako że ze strony korzystali też nagminnie head hunterzy. Z czasem na wallu pojawiły się reklamy, setki mądrych cytatów, łańcuszki szczęścia, itp.

iWiW podzielił jednak los wielu tego typu stron i upadł za sprawą rosnącej popularności Facebooka. W 2013 roku odnotowano jeszcze zyski, ale 2014 rok okazał się już zupełną klęską. Dlatego właściciel, Magyar Telecom zdecydował o zamknięciu strony. Widocznie większości ludzi wystarczy obecność na tylko jednym portalu społecznościowym lub co jest coraz częstszym zjawiskiem – zupełna rezygnacja z używania takich portali, moda na nie bycie tam gdzie są wszyscy spowodowana przesytem, zmęczeniem czy irytacją wynikającą z nieustannego bombardowania nas wiadomościami w jakich egzotycznych miejscach byli nasi znajomi, co nowego sobie kupili i dlaczego nas nie stać na tak interesujące życie.

Pod artykułami dotyczącymi iWiW czytam dzisiaj same komentarze w stylu: czy to już na pewno koniec? Dlaczego zawsze ktoś musi zepsuć fajną zabawę? Tyle czasu tam spędziliśmy (w pracy? :-), powstały kluby, tyle spotkań. Muszę zalogować się jeszcze raz na iWiW i przygotować kapsułę czasu póki jeszcze można. Swoją drogą ciekawe czy wszystkie dane zostaną na pewno ostatecznie usunięte jak o tym zapewnia operator, Origo Zrt.