Parę słów o ruchu drogowym

Węgierski kodeks drogowy KRESZ zabrania używania w czasie jazdy trzymanych w ręku telefonów komórkowych. Uwaga: telefon można trzymać w ręce, ale już wciśnięcie choćby jednego przycisku jest karalne. Orzeczenie w tej sprawie wydał ostatnio Sąd Najwyższy po tym jak na wokandę trafiła sprawa kierowcy, który tłumaczył się, że chcąc uniknąć łamania przepisów wcisnął tylko przycisk odrzucenia rozmowy i nie uznał mandatu, jakim chcieli go ukarać policjanci. W uzasadnieniu podano, że nawet wciskając jeden przycisk, kierowca może stanowić zagrożenie w ruchu, gdyż odwraca to jego uwagę od tego co się dzieje na drodze.

Obserwując ulice Budapesztu, można by wysnuć wniosek, że policja przymyka oko na kierowców używających telefonów podczas prowadzenia samochodu. Jest to widok tak powszechny, że może wreszcie teraz, po nagłośnieniu sprawy zacznie traktować się takich kierowców bardziej surowo. Przy okazji podzielę się innym spostrzeżeniem dotyczącym respektowania przepisów przez kierowców. Będąc pieszym uczestnikiem ruchu nie raz przyszło mi umykać przed niecierpliwym kierowcą, który ruszał spod świateł jeszcze w momencie gdy część pieszych znajdowała się na przejściu. W Polsce sytuacja nie do pomyślenia. Choć z drugiej strony, odnoszę wrażenie, że piesi w naszym kraju za bardzo wierzą w literę prawa, zapominając o zwyczajnym pragmatyzmie. W efekcie tego, mimo że polscy kierowcy wydają się bardziej zwracać uwagę na pieszych na przejściach, to raczej w Polsce słyszy się więcej o wypadkach z udziałem pieszych.