Buty Tisza

Od dziś chciałabym rozpocząć serię wpisów dotyczącą węgierskich trendów w modzie ulicznej.

Tisza since 1971 głosi dumny slogan reklamowy. Te buty to od kilku sezonów hit węgierskiego stylu. Ale oczywiście, żadna to nowość – to powrót legendy porównywalnej do polskich sofixów czy relaxów. I to w dodatku powrót bardzo udany. Zresztą mój kolega z Bydgoszczy zapewniał mnie niedawno, że analogia do sofixów jest o tyle trafiona, że w latach 80 te węgierskie buty były wyznacznikiem stylu w jego szkole na równi z sofixami, dzięki prywatnemu importowi – gdyby inżynier Karwowski był w Budapeszcie parę lat później to Mareczek na pewno zażądałby butów Tisza.

Moim zdaniem logo w postaci stylizowanej litery T na bokach butów wspaniale łączy dwie cechy legendarnych butów sportowych z lat 70 pewnej znanej marki: paski na bokach i stylizowany na strzałę nosek. Wzorowali się na nich producenci z bloku komunistycznego do tego stopnia, że u nas popularnie nazywano tak wszystkie buty sportowe nie będące trampkami (czyli pepegami). Logo jest jednak na tyle indywidualne i dobrze dopracowane, że nie stanowi śmiesznej podróbki.

Pod marką znajdziemy fajną kolekcję głównie butów, ale i ciuchów czy toreb w stylu vintage nawiązujących do lat 70 XX wieku. Miłym zaskoczeniem jest duży wybór modeli, co pozwala zaszaleć z doborem kolorów. Koszule nawiązują do projektów w stylu Fred Perry czy Ben Sherman, czyli klimaty modsów, rude boys.

Ceny porównywalne do cen dużych marek światowych jak Nike, Adidas, ale producent zapewnia, że kryje sie za nimi rzadko spotykana obecnie jakość i co najważniejsze i jeszcze rzadsze – wytwarzane są w 100% na Węgrzech, w Cegléd albo Martfű (gdzie buty te powstawały oryginalnie). Przykładowe ceny wg. sklepu internetowego: buty 25 tys. HUF, koszula 15 tys. HUF. Oczywiście warto odwiedzić sklepy firmowe na Węgrzech szukając okazji. http://tiszacipo.hu/