Kostka jest jak pułapka – wywiad z Ernő Rubikiem

W tym roku przypada 40 rocznica wyjątkowego wydarzenia – wynalezienia kostki Rubika. Dla wielu ludzi z mojego pokolenia to obok Ikarusa najbardziej emblematyczny produkt węgierski. Jego autor, inżynier Ernő Rubik jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych Węgrów w historii. Obszerny wywiad z twórcą kostki ukazał się na Index.hu, nie mogłam się oprzeć i fragmenty zamieszczam na blogu.

Powszechnie kostkę Rubika kojarzymy z latami 80, skąd więc ta o dekadę wcześniejsza data? W 1974 stworzony został prototyp kostki, który w roku 1975 trafił do urzędu patentowego. Przez kolejnych kilka lat trwało uruchamianie produkcji. Dystrybucja na rynku światowym na dobre rozpoczęła się w roku 1980 ale jej szczyt przypadł na przełom lat 1981-1982. Fenomenem było to, że oto produkt z bloku wschodniego staje się przebojem rynkowym na świecie. Jak przyznaje E. Rubik zapytany czy w socjalizmie nie było problemu, aby zorganizować zachodnią dystrybucję:

„Eksport zawsze był ważnym elementem gospodarki planowej, ale oczywiście w granicach wstępnie określonych, przyznanych w ramach Układu Warszawskiego. Był to rynek regulowany – na przykład, wiem od ojca, że nie nie było u nas ważnych fabryk przemysłu lotniczego, ponieważ przemysł ten został przypisany do innego kraju. Częściowo dzięki temu początki sprzedaży były trudne dla kostki. Węgrzy nie bardzo wiedzieli, jak coś sprzedać. Obliczono na podstawie planu gospodarczego, czego ma być ile na rynku i to musiało być wyprodukowane, a potem odebrane – w tej formule sprzedaż nie była problemem. Jednak lata osiemdziesiąte i poprzedzające je kilka lat z poprzedniej dekady to na Węgrzech okres pewnych zmian, można było więc wypróbować nowe kierunki. Trudności nie stanowiło promowanie naszej kostki na Zachodzie, ale jak to często bywa z wszelkimi nowościami, fakt że charakter produktu odbiega znacząco od tego do czego przywykł rynek. Jeśli chcemy sprzedać rower, to mamy określone parametry, których spełnienie gwarantuje sukces sprzedaży. W przypadku kostki trudność stanowiło nawet określenie kategorii do jakiej można by ją zakwalifikować. Myślałem o tym, by sprzedawać kostkę pod nazwą łamigłówka, puzzle. Na rynku zabawek te z kategorii zabawka logiczna nie stanowiły zbyt licznej grupy. Np. puzzle nie były w ogóle rejestrowane jako zabawka, a zwłaszcza taka którą można by sprzedać w setkach tysięcy egzemplarzy. Ten rynek sam w sobie stanowi interesujący temat, jest podobny do branży modowej: wciąż wymaga nowości, ale tę nowość później ciężko jest sprzedać.”

„Niewielu sądziło, że tego typu grę logiczną można będzie sprzedawać w dużych ilościach, przecież nie jest to tradycyjna zabawka, jak np. lalka, czy samochodzik. Trudno było też określić potencjalną grupę wiekową odbiorców. W dodatku kostkę niełatwo było ułożyć. Handlowcy uważali natomiast, że aby klient chciał kupić łamigłówkę, powinna ona dać się rozwiązać. W przypadku kostki, kiedy to potencjalny nabywca podawał sprzedawcy zabawkę z prośbą o pomoc w ułożeniu, ten często tylko bezradnie rozkładał ręce. W pierwszych latach istnienia kostki sporo czasu spędziłem na różnych targach, by udowodnić, że kostkę da się ułożyć. Jest to ten typ produktu, który nie wystarczy położyć na półkę sklepową, by zaczął sam się sprzedawać. Trzeba go podać kupującemu do ręki. Kiedy już to zrobiłem, nie trzeba było dalszych instrukcji. Zainteresowany próbuje ułożyć kostkę, coś mu jednak nie wychodzi, odkłada ją. Ale nie daje mu to spokoju i znów próbuje, mija jedna godzina i widzę, że on wciąż zmaga się z kostką. To jak pułapka.”

Rubik sceptycznie jest nastawiony do powstających mutacji jego kostki gdzie zamiast 3x3x3 pojawia się układ 9x9x9 lub nawet 11x11x11. Choć przyznaje, że takie mutacje są interesujące, to jak mówi nie wpływają one na zwiększenie satysfakcji z gry. Choć poziom trudności zwiększa się, ale za to potrzeba znacznie więcej czasu do zamknięcia stałych elementów więc zabawa nie jest już tak fajna.

Sam Rubik z wykształcenia jest architektem i jak mówi ten jego wybór był swoistym kompromisem: wychowany przez ojca, który będąc inżynierem lotnictwa, technikiem był nie tylko z zawodu ale i duchem. Sam jednak poszukiwał swego miejsca w sztuce, próbując swych sił pierwotnie jako złotnik, malarz czy rzeźbiarz. Architektura była kompromisem, który łączył inżynierię i kierunek artystyczny. Ten dualizm jest we mnie do dziś – mówi – i to znajduje odzwierciedlenie w kostce.

W okresie największej popularności powstawały o kostce nawet piosenki, a właściwie o Rubiku: http://www.youtube.com/watch?v=XKewhUMDqJY Rubik mówi skromnie, że to kostka jest popularna a nie on i że zawsze starał się pozostawać w cieniu, co nie było takie trudne w dobie sprzed internetu. Ograniczał się tylko do niezbędnych wystąpień publicznych do których był zobowiązany. Na przełomie 83 i 84 roku szał wokół kostki nieco zmalał, Rubik mógł zająć się innymi sprawami takimi jak … jego własny ślub. W roku 1986 Rubik powrócił jeszcze ze znaną i u nas Rubik Magia. W dniu premiery sprzedano 40 tys. egzemplarzy lecz nie powtórzyła już sukcesu kostki, co nie oznacza że nie był to w swoim czasie przebój. W kolejnych latach i dekadach w ramach marki Rubik powstało 35-40 gier, np. wąż. Poza zajmowaniem się własną marką, Rubik zbudował kilka domów, do których z czasem się przenosił, co jak mówił związane było z dynamicznymi zmianami w jego rodzinie. Jak sam podkreśla dzięki temu zawsze chciał tworzyć meble do swoich nowych domów.

Produkt, który chciałby być firmowany nazwą Rubik, musi spełniać surowe wymagania dotyczące jakości i profilu. „Musi mieścić się w kategorii „twisty puzzle”, czyli być dającą się obracać łamigłówką. Moim nazwiskiem sygnowano wiele produktów, z którymi nie miałem nic wspólnego. Obserwujemy nawet takie oto zjawisko: na ile świat uważa, że coś jest „rubikowe”. I tak do tej kategorii zalicza się np. stosowanie prostych geometrycznych kształtów, minimalizm albo po prostu fakt, że produkt ma więcej funkcji niż można by oczekiwać. Np. jakiś mebel, który można używać w taki czy inny sposób. Pojawiły się też obrazki z użyciem podstawowych kolorów kostki, np. tapety z motywem kostki, których autorem oczywiście nie jestem ja, nie mam też żadnych zysków ze sprzedaży tego typu produktów. Marka Rubik to produkty należące do rodziny twist (obrotowych), w których nacisk kładzie się na zadanie, jakim jest rozwiązanie problemu. Muszą one również przedstawiać jakąś wartość duchową i fizyczną, zabawka nie może być całkowicie wirtualna. Choć w świecie wirtualnym znajdziemy tysiące aplikacji kostki Rubika, to nie mam z nimi nic wspólnego, powstały na bazie gotowej licencji”.

Zapytany o świat wirtualny, w którym dzisiejsze dzieciaki, zamiast kontaktu z zabawkami materialnymi, spędzają czas na grach video, Rubik powiedział, że 90 procent kostek nadal sprzedaje się dla dzieci więc oprócz tego świata wirtualnego nadal funkcjonują one w normalnej rzeczywistości. Ponadto kostka łączy te dwa światy. Jej rozwiązanie jest faktyczną nauką algorytmu, rodzajem zadania z programowania. W ciągu ostatnich 30 lat powstała cała literatura na temat tej koegzystencji.

Rubik krytycznie wypowiedział się też o projekcie budynku nowo tworzonego Muzeum Kreatywności Węgierskiej. Stwierdził, ze kształt sześcianu nadaje się na rzeźbę, ale nie jest on dobry dla projektu architektonicznego. Również w mediach ten pomysł został oceniony krytycznie, gdyż rysunek, który był wizualizacją projektu zbyt dosłownie odwoływał się do kostki. „Jestem przekonany, że jeśli zostanie rozpisany jakiś konkurs na budynek reprezentujący myślenie kreatywne, architektowi może przyjść do głowy kostka Rubika, choć to słowo wcale nie musi się pojawić. Nie znaczy to, że budynek musi wyglądać dokładnie jak kostka 3x3x3. To wszystko było szeroko dyskutowane w 2012 roku, ale jakoś trudno skonkretyzować pozytywne pomysły”. (konkurs rozpisano kilka dni po ukazaniu się wywiadu).

Rubik opowiedział też krótko o filmie węgiersko–amerykańskim, który opowiada historię magicznej kostki i jej wynalazcy. „To stary projekt, wielu filmowców kontaktowało się ze mną w tej sprawie, ale odmawiałem, ponieważ film nie jest moją specjalnością. Przez czterdzieści lat zdołano jednak osłabić mój upór, choć wciąż podkreślam, że to nie moja osoba jest tu ważna ale sama kostka. Chociaż może nawet nie tyle kostka, co jej wpływ na ludzi: jak potrafiła dotrzeć do tak wielu i w jaki sposób wpłynąć na nich, jak przez dziesięciolecia cieszy się niesłabnącą popularnością, również wśród młodego pokolenia, choć świat przez ten czas ogromnie się zmienił. Twórcy filmu powinni dotrzeć nad brzegi Amazonki, do Indii i do wielu innych miejsc i to tam rozmawiać z ludźmi, podążać za kostką. Dokądkolwiek na świecie bym nie pojechał, kostka zawsze była tam przede mną. Co chciałbym zobaczyć w filmie? Na pewno nie siebie posadzonego w fotelu i udzielającego wywiadu. Nawiązaliśmy współpracę z amerykańskim producentem, rozpoczęły się zdjęcia do filmu – ale nie wiem czy film uda się ukończyć w terminie. W każdym razie ma to być film 3D IMAX, jest to droga zabawa, a na filmy dokumentalne niechętnie daje się pieniądze więc nie będzie to proste przedsięwzięcie.”

W sobotę 26 kwietnia otwarta została wystawa w New Jersey Liberty Science Center. Spytano Rubika dlaczego ta wystawa nie odbyła się w Budapeszcie. Przyznał, że gdy po raz pierwszy pojawił się pomysł wystawy, pomyślał o budapeszteńskim Muzeum Sztuk Użytkowych. „Wystawa stąd miałaby ruszyć w świat. Ale okazało się, że przestrzeń wystawiennicza budynku nie nadaje się, problemem były też kwestie finansowe. Wreszcie udało mi się znaleźć partnera, dla którego to nie był problem, tylko niestety nie na Węgrzech.”